Siadł i wstydził się!

poszwa.blogspot.com 4 godzin temu

W moim cyklu "Słowa na niedzielę" tym razem uciekam się do dwu autorytetów z zakresu wybaczania i poddaję się samokrytyce.

Pierwszy z nich Karol Olgierd Borchardt w "Znaczy Kapitanie" pisze tak:

Siadł i wstydził się! Ryczy bosmat. Jest to najstraszniejsza komenda w kadrze, plaga placu ćwiczeń, zwłaszcza po deszczu. Należy po niej usiąść, wyciągnąć nogi przed siebie, ręce położyć przed kolanami i obowiązkowo przyjąć zawstydzony wyraz twarzy.
- Siadł i wstydził się! - ryczy inny mat przy wpajaniu sztuki zwrotów wojskowych naszemu absolwentowi, Staszkowi, znanemu z opanowania wielu języków oraz swoiście filozoficznego poglądu na sprawy życia codziennego.
Staszek posłusznie siada w miejscu wybranym przez mata, w samym środku kałuży. Wyciąga nogi i przybiera przepisowo zawstydzony wyraz twarzy. W tym momencie nadchodzi jeden z kolegów gimnazjalnych Staszka, który wolał marynarkę wojenną niż handlową i już jako oficer trafił do kadry w Świeciu. Widząc swego kolegę w postawie "siadł i wstydził się" w samym środku kałuży, rzuca się do sprężonego przed nim na baczność mata:
- Jak śmiecie coś podobnego!
Ale siedzący w wodzie Staszek wstawia się za matem, cedząc wymawiane słowa wolno przez nos:
- Rysiu! Daj mu spokój. Przecież on i tak tego nie zrozumie, a ja wytrzymam.
Staszek był w tym przypadku wyrazicielem naszego powszechnego stosunku do matów i bosmanmatów, usiłujących wpoić w nas "rycerskość", w talki sposób w jaki ich samych nauczono.

Drugi to (a jakże) rabbi Dovi Vigler. Mówi o tym jak ważne jest, aby nie osądzać ludzi. Podobnie pisze w dzienniczkach Faustyna Kowalska. Pisze, iż brak przebaczenia to największy z grzechów. Jest też wspaniała scena w Ranczu, gdy bliźniacy się jednają po klęsce wyborczej wójta. Klaudia z koleżanką odnotowują sukces naukowy w zakresie wpływu somatycznego wybaczania. Żałują iż nie sprawdziły poziomu kortyzolu przed i po wybaczeniu.


A teraz pora na samokrytykę. Ostatnio zbytnio komentowałem wydarzenia polityczne. Dużo negatywnych treści. Tworzyłem rzeczy, których w mediach jest w nadmiarze. Czasami odbierało mi rozum. To była należna kara. Przecież powinno mnie być stać na coś odmiennego od otoczenia. Mrok mnie wciągnął. Ciemna strona mocy zapraszała mnie do siebie. Siadł i wstydził się!

Muszę się Państwu pochwalić, iż trafiłem na pierwszego rektora, senatora i powiedzieliśmy sobie "Dzień Dobry". Ta magia działa się w sklepie "Aksamitka". Poczułem się znakomicie. Czas nas uczy pogody.



Idź do oryginalnego materiału