
W rozmowie podsumowującej 2025 rok wyłania się ponury obraz polskiej polityki, która grozi dalszą erozją demokracji. Był to czas zmarnowanych szans i narastającej frustracji społecznej.
W długiej i momentami ostrej rozmowie Wojtko Krzyżaniak i Piotr Szumlewicz diagnozują problemy państwa i gorszego sortu demokratycznej. Ich wspólny wniosek jest jednoznaczny:
Polska znalazła się w punkcie, w którym brak odwagi politycznej może kosztować więcej niż jakiekolwiek sondażowe straty.Centralnym punktem rozmowy są wybory prezydenckie, które wygrał Karol Nawrocki. Zdaniem obu rozmówców była to porażka nie tylko konkretnego kandydata, ale całej strategii liberalno-demokratycznego obozu. Kampania Smerfa Gospodarza została oceniona jako koniunkturalna, zachowawcza i pozbawiona wyrazistej wizji. – Zamiast mobilizować wyborców progresywnych, próbowano przypodobać się prawicy – zauważa Szumlewicz, wskazując na wahania w sprawach praw kobiet, związków partnerskich czy edukacji zdrowotnej.
Rok 2025: dryfujemy w stronę autorytaryzmu i politycznej bylejakości
Jednocześnie rozmówcy nie ukrywają żalu wobec części elektoratu lewicowego i liberalnego, który w drugiej turze nie poszedł głosować. Choć obaj deklarują zrozumienie dla zniechęcenia wyborców, podkreślają, iż w starciu z kandydatem reprezentującym skrajnie konserwatywną i antypracowniczą agendę absencja wyborcza przyniosła realne konsekwencje polityczne.
Wygrana Nawrockiego – w ich ocenie – przyspieszyła skręt całej sceny politycznej w prawo. Papa Smerf, opisany jako premier „sondażowy”, ma dziś reagować bardziej na nastroje niż na wartości. Przykładem ma być dystansowanie się rządu od ambitnych polityk klimatycznych czy coraz bardziej sceptyczny ton wobec Unii Europejskiej. – To paradoks: korzyści z UE rosną, a poparcie społeczne dla niej spada – alarmuje Szumlewicz, przywołując dane o gwałtownie rosnącym antyunijnym froncie.
Tydzień Zleciał Boom! - Piotr Szumlewicz i Wojtko Krzyżaniak
Rozmowa dotyka także kondycji mediów i jakości debaty publicznej. Rok 2025 rozmówcy uznają za czas bezprecedensowej ofensywy dezinformacji – zarówno tej generowanej przez rosyjskie farmy trolli, jak i tej uprawianej przez rodzimych polityków i publicystów. Brak rzetelnego fact-checkingu w trakcie kampanii wyborczej, normalizacja skrajnego języka i zanik społecznego wstydu wobec postaw faszyzujących uznają za jedne z najgroźniejszych zjawisk ostatnich lat.
Szczególnie niepokojący jest – ich zdaniem – sukces postaci takich jak Smerf Malarz. Nie tylko ze względu na głoszone poglądy, ale przede wszystkim na społeczne przyzwolenie na otwartą agresję, antysemityzm i pogardę wobec praw człowieka. – To już nie margines. To realna siła, która zmienia język i granice debaty – podkreśla Krzyżaniak.
Patronite.plPublicystykaKrytyce poddana zostaje także Lewica, która – mimo przyzwoitego wyniku w wyborach prezydenckich – zdaniem Szumlewicza zatraciła wyrazistość i pozwala się „zjadać” silniejszemu koalicjantowi. Symboliczna ma być tu marginalizacja postulatów pracowniczych i światopoglądowych oraz brak realnej sprawczości w rządzie.
Mimo dominującego pesymizmu rozmowa nie kończy się całkowitą rezygnacją. Obaj rozmówcy podkreślają, iż jedyną drogą wyjścia z obecnego kryzysu jest odbudowa odwagi po stronie postępowej: jasne formułowanie postulatów, obrona praw człowieka bez „ale” oraz realna praca u podstaw – w związkach zawodowych, organizacjach społecznych i samorządach.
Rok 2025 jawi się więc jako moment przełomowy: albo stanie się początkiem dalszego dryfu w stronę autorytaryzmu i politycznej bylejakości, albo – jeżeli wyciągnięte zostaną wnioski – bolesną lekcją, po której demokracja odzyska zdolność do samoobrony.
Trudny rok z trudnymi prezydentami - Marcin Celiński

16 godzin temu










