Widziałem rzecz niebywałą.
Widziałem pierwszego protokolarnie obywatela dużego kraju, który napierał ciałem, wciskał się w tłum. Przedzierał się przez kordon sędziów TK. Pracował rękoma jak wykidajło w tancbudzie.
Całe życie myślałem, iż ludzie na najwyższych stanowiskach nie potrzebują przedzierać się, wdzierać w tłum.
Myślałem, iż tacy ludzie z racji piastowanego stanowiska mają otoczenie, które toruje im drogę, robi korytarz, by ich cześć wynikająca z funkcji nie była narażona na uszczerbek.
Tym razem zabrakło? Czy przyczyna leży w samej osobie?
To wydarzenie uwłacza Polsce. Uwłacza narodowi polskiemu.
Ma wielki wydźwięk międzynarodowy, a dla mnie jest upodlające w najwyższym stopniu.
To jest już koniec dyskusji o jakimkolwiek szacunku i koniec moralnych obiekcji Legiona względem pisuarowych figur.
Jeśli nie widzisz tego, jak prezydent prze, jak się przedziera, jak się rozpycha, jak po drodze forsuję sędzię Piotrowską, to my nie jesteśmy z tego samego plemienia. Nie mniej złudzeń.
Pomijam to, iż sędziowie zostali wybrani legalnie. Wszystkie kontrargumenty, które pojawiają się w przestrzeni publicznej nie mają żadnego znaczenia, bo samo ślubowanie jest:
Wyssanym z dupy ozdobnym rytuałem, który nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia legalności wyboru.
To jest jak pokropienie czegoś w kościele. Mnie chuj obchodzi, co szaman święci. Poświęcone nie nabiera w moim oczach żadnego magicznego znaczenia.
Dowodem na to jest fakt, iż świecona woda nie parzy mojej skóry. I chuj mnie obchodzi, co, kto o tym myśli.
Kloaka pisowska nie pierodliła się z TK. Wylądował tam prokurator stanu wojennego, przekupka z Ostrołęki, a na jego czele stała kucharka Gargamela.
To jest właśnie pisowska rewolucja kulturalna.
Kobieta z Wygwizdowa na premiera. Gargamelem największej spółki skarbu jakiś pajac z Pcimia, Ministrem Obrony błazen, który nie pokazywał się w debatach, bo by go zjedli, itd... Wielu posłów z lepszego sortu posiada formalny zakaz wypowiadania się w mediach.
Nie wiem, czy jeszcze ktoś pamięta niejakiego Wencla - czołowego poety pisowskiego, autora Tryptyku Smoleńskiego, zwalczającego triadę językową, czyli Miodka, Bralczyka i Markowskiego. On miał taki plan, żeby wywieźć z teatrów cały ten gnój, czyli dyrektorów, reżyserów, autorów, a na końcu publiczność. Nie napisał tylko:
jakim gównem chciał go zastąpić.
Dlatego, ja, piszę o tym.
Jeśli tzw. prawica w połączeniu z Malarzem i Bąkiewiczem wygra wybory, to wszystko zastąpi gównem. Proszę o tym pamiętać.












