Ptaki przymarzają do lodu. Jak im pomóc?

3 godzin temu
Zdjęcie: ptaki


Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku informuje o stadach kormoranów nad Motławą i problemie martwych osobników odnajdywanych na lodzie. Niestety, zima potrafi dać się we znaki gatunkom, które często przebywają nad wodą. Przymarznięte ptaki wymagają profesjonalnej pomocy.

Dlaczego ptaki przymarzają do lodu?

Dla ptactwa wodnego rzeki, jeziora i stawy skute lodem oznaczają często głód oraz ryzyko przymarznięcia. Ryzyko to wzrasta w czasie dziennych odwilży, które odsłaniają taflę wody i dostęp do pożywienia. Gdy w nocy chwyci ostry mróz, wiele osłabionych głodem, starszych lub chorych osobników zostaje uwięzionych.

Zimowy dramat ptaków wodnych zaobserwowano w ostatnim tygodniu na gdańskiej Motławie, gdzie dość nieoczekiwanie zagościły duże stada kormoranów. Niestety dla wielu z nich pobyt nad Martwą Wisłą okazały się ostatnią podróżą.

Podobne przypadki zgłaszane są również w innych częściach kraju. Na stawie Królewiec Stary w okolicach Zatora doszło do zamarznięcia stada łabędzi. Jak informuje portal Wadowice24.pl, na miejsce wysłano zastęp Ochotniczej Straży Pożarnej, który uwolnił żyjące jeszcze ptaki i przetransportował ciała tych, które nie przeżyły mrozu.

Jak pomagać ptakom w okresie mrozów?

W Wodnych Sprawach pisaliśmy już, jak prawidłowo dokarmiać ptaki w okresie zimy. Niestety, mimo apeli wielu ludzi nie chce zrozumieć, iż choć kaczki i łabędzie zjedzą wyrzucony ich chleb, taki pokarm może zagrażać ich zdrowiu. Do karmienia ptactwa wodnego najlepiej jest użyć ziarna – może to być nieugotowana kasza lub płatki owsiane. W przypadku kormoranów sprawa jest bardziej złożona, gdyż są to ptaki drapieżne, których co do zasady się nie dokarmia.

Co jednak, jeżeli zobaczymy ptaka przymarzniętego do lodu? Przedstawiciele RDOŚ w Gdańsku apelują, aby najpierw upewnić się, czy nie chodzi po prostu o odpoczynek z głową schowaną w piórach. Niepokój powinny budzić osobniki nienaturalnie wygięte, niereagujące na obecność ludzi lub ewidentnie próbujące wydostać się z lodowego uścisku.

Jeśli ptak faktycznie przymarzł, w żadnym razie nie należy podejmować samodzielnej próby ratunku ani wchodzić na lód. Jedyna prawidłowa reakcja to jak najszybsze wezwanie profesjonalnej pomocy – może to być miejscowa straż pożarna, straż miejska, wydział ochrony środowiska w danej gminie lub ośrodek rehabilitacji zwierząt. Wydobycie zwierzęcia z lodu wymaga specjalistycznych narzędzi i wiedzy, jak przeprowadzać akcje ratownicze na zamarzniętych akwenach.

To nie zawsze musi być mróz. Groźba ptasiej grypy rośnie

Dodatkowym argumentem przemawiającym za skorzystaniem z profesjonalnej pomocy jest fakt, iż martwy ptak może być ofiarą wysoce zjadliwej ptasiej grypy (HPAI). Dotyka ona m.in. kaczki, łabędzie i kormorany, a zimowa aura i głód osłabiają chore osobniki, przyspieszając ich śmierć. Wirus jest wysoce zakaźny i niebezpieczny, więc należy za wszelką cenę unikać dotykania zwłok.

O tym, jak poważne jest zagrożenie, dowodzą najnowsze doniesienia prasowe. 19 stycznia w Jutrosinie, w województwie wielkopolskim, służby weterynaryjne wyłowiły z jeziora 50 martwych łabędzi. Wyniki badań opublikowane dwa dni później potwierdziły zakażenie wirusem HPAI. Pod koniec 2025 r. wysoce zjadliwą ptasią grypę wykryto również u łabędzi wyłowionych ze Stawów Marczukowskich w Białymstoku.

Według Głównego Lekarza Weterynarii w styczniu 2026 r. zidentyfikowano łącznie siedem ognisk wysoce zjadliwej ptasiej grypy w województwach pomorskim, podlaskim, opolskim i podkarpackim. Wśród dotkniętych wirusem gatunków oprócz łabędzia niemego znalazł się kormoran, kaczka czernica oraz sikorka bogatka.

zdj. główne: Jaworski/Pixabay

Idź do oryginalnego materiału