Promy w europejskich portach emitują więcej zanieczyszczeń niż miliony samochodów

2 godzin temu
Zdjęcie: promy


Ruch drogowy nie jest jedynym wrogiem czystego powietrza. Z najnowszego badania wynika, iż kolejnym są promy. W Europie emitują one więcej dwutlenku węgla niż 6,6 mln samochodów. Ich spaliny są również źródłem ogromnych ilości tlenków siarki. Które porty są najbardziej zanieczyszczone?

Życie nad morzem jest przereklamowane

Analiza przygotowana przez Transport & Environment (T&E), grupę działającą na rzecz czystego transportu, bierze pod lupę emisje promów cumujących w europejskich miastach portowych i porównuje je ze szkodliwością wyziewów z samochodowych rur wydechowych. Wyniki są bardzo niepokojące.

Promy pasażerskie i samochodowe są ważnym elementem systemu transportowego w miastach portowych, umożliwiając dotarcie do pobliskich wysp i odciążając zatłoczone autostrady. Większość z nich kursuje regularnie, dzień w dzień, z każdym rejsem emitując ogromne ilości dwutlenku węgla oraz związków siarki. W UE pływają 904 statki typu ro-pax oraz 1012 promów pasażerskich, co stanowi odpowiednio 26 proc. i 22 proc. światowej floty. Ponad 60 proc. czasu spędzają one w odległości do 5 mil morskich od gęsto zaludnionych obszarów, przyczyniając się znacząco do zanieczyszczenia powietrza na wybrzeżu.

Aktualnie najwięcej promowych emisji odnotowuje się w Dublinie, kanaryjskim porcie Las Palmas oraz walijskim Holyhead. W brudnym rankingu portów T&E znajdują się również Santa Cruz na Teneryfie, Belfast, grecki Piraeus oraz francuskie Calais. Za najbardziej zanieczyszczającą trasę promową uznano połączenie między fińskimi Helsinkami a Travemünde w Niemczech, a kolejne miejsca zajmują zaskakująco krótkie trasy Calais-Dover oraz Helsinki-Tallinn.

Więcej szkodliwych emisji niż w przypadku samochodów

Eksperci T&E obliczyli, iż w 2023 r. 1043 promy cumujące w europejskich portach wyemitowały łącznie 13,4 mln ton CO2, a więc tyle co w tym samym czasie emituje 6,6 mln samochodów. Jeszcze bardziej niepokojące są dane dotyczące tlenków siarki pochodzących ze spalania paliwa na promach – w Barcelonie przewyższają one 1,8 raza ilości pochodzące z wyziewów samochodowych. Więcej siarki niż auta wypuszczają w powietrze również promy w Dublinie oraz Neapolu.

Z analizy T&E wynika, iż średni wiek promów w europejskich flotach to 26 lat. Przestarzała technologia sprzyja większemu zanieczyszczeniu środowiska, ale jest też pretekstem do zmiany.

Promy powinny łączyć społeczności, a nie je zanieczyszczać. Zbyt wiele z nich spala zanieczyszczające paliwa kopalne, wtłaczając toksyny w powietrze europejskich miast portowych – podsumował współczesne realia Felix Klann, specjalista ds. polityki żeglugowej w T&E.

Promy elektryczne, czyli szansa na czystsze miasta

Transformację w kierunku czystszego transportu morskiego zapoczątkował Aneks VI Międzynarodowej konwencji o zapobieganiu zanieczyszczaniu morza przez statki (MARPOL). Wprowadza on tzw. Emission Control Areas (ECA), czyli specjalnie wyznaczone obszary morskie, na których obowiązują ostrzejsze normy emisji zanieczyszczeń. W 2026 r. obejmują one Morze Bałtyckie, Morze Północne i Morze Śródziemne.

Według analityków T&E nowe obostrzenia będą sprzyjać elektryfikacji europejskich promów, która do 2035 r. może objąć choćby 60 proc. floty. Spodziewane korzyści obejmują redukcję emisji CO2 o 42 proc., poprawę jakości powietrza w miastach portowych oraz – co ważne dla inwestorów – zasadnicze obniżenie kosztów połączeń.

Aktualnie największą barierą dla elektryfikacji jest niedostosowana infrastruktura portowa. Z wyliczeń T&E wynika co prawda, iż ok. 57 proc. portów będzie wymagać jedynie mniejszych ładowarek (o mocy poniżej 5 MW), ale wciąż wyklucza to znaczną ilość promów. Dalszym wyzwaniem jest prędkość ładowania, która jest poważnym ograniczeniem dla jednostek kursujących bez dłuższych przerw.

Idź do oryginalnego materiału