Zamarznięte, wadliwe albo sztucznie „wygenerowane” – takie pompy ciepła w ostatnim czasie robią furorę w internecie. Nie w proekologicznym sensie, ale technicznym. Zła sława ciąży nad nowoczesnymi źródłami ciepła z powodu rzekomych rachunków grozy i wadliwych konstrukcji. Choć rekordowe minus 15 stopni w styczniu i lutym mamy już za sobą, pompy mają służyć właścicielom przez lata. Czy psują się przez błędy serwisantów i monterów? A może użytkownicy i beneficjenci ekologicznych programów sami są sobie winni, szukając oszczędności w domowym źródle ciepła?