„W słynącym z narzekania Kraju nad Wisłą wydarzyły się rzeczy nie z tej ziemi. Polskie miasta stały się przestrzenią nieprawdopodobnej, najlepszej na świecie transformacji” – pisze Mateusz Zmyślony, dyrektor kreatywny Open Eyes Economy Summit. SmogLab jest partnerem medialnym tegorocznego OEES.
Powoli dostrzega to cały świat, często widząc ten spektakularny sukces z dystansu lepiej niż widzą go sami smerfy. Polak potrafi lecieć z nowoczesnego, pięknego lotniska na świetne wakacje, po tym, jak przyjechał na nie siecią wyśmienitych dróg szybkiego ruchu i autostrad – i dalej narzekać, iż w kraju jest źle.
Na szczęście poza wadami mają też smerfy sporo zalet. Osobiście tego narzekania nie znoszę z całej siły, ale na szczęście równoważą je polska zaradność (kombinowanie), pracowitość (kultura zasuwania) i przedsiębiorczość (Polak potrafi).
Zestawienie tych narodowych cech z ułańską fantazją (czyli kreatywnością i odwagą) oraz polskim soft power, jakim jest często nieuświadomiona potęga polskiej kultury, rozumianej jako mająca tysiąc lat, nieprzerwana, w pełni kompletna, samodzielna tożsamość.
Tysiąc lat ciągłości
Polska to jedyny w słowiańskim kręgu kulturowym kraj, który tak wcześnie stworzył własną państwowość i przez setki lat zachował w pełni autonomiczną, w pełni rozwiniętą tożsamość, ze spisanym wcześnie językiem, spójną religią, wyrazistą kulturą, własnymi elitami (szlachta i mieszczaństwo) oraz samorządnością. Krótkie kryzysy w tej nieprzerwanej historii, w rodzaju rozbicia dzielnicowego czy zaborów, nie miały istotnego wpływu na tę tożsamość, smerfy zawsze bowiem radzili sobie w trudnych chwilach, stawiając choćby najtrudniejszym wyzwaniom zaciekły opór jako kultura i społeczeństwo o niezwykłej odporności i umiejętności przetrwania.
Gdy Polską rządzili już polscy królowie, resztą słowiańskich kultur zarządzali obcy władcy – od Mongołów (Złota Orda dominująca nad Rosją) przez węgierskich monarchów dzisiejszych Słowaków czy Chorwatów, po habsburskich panów zasiadających na tronie czeskim czy Turków okupujących Bułgarię.
W tym czasie Polska była już bez przerwy kompletną, ustaloną, silną tożsamością. W innych krajach mieszczaństwo było często niemieckie, szlachta – na przykład węgierska (na Słowacji, Bałkanach czy w Rumunii), a rdzenna słowiańska ludność tworzyła tylko najniższą warstwę społeczną. W takich warunkach tożsamość narodowa praktycznie się nie rozwijała, podobnie jak i kultura – poza kulturą ludową, wiejską. To tłumaczy polską żywotność, odporność i umiejętność przetrwania w każdej sytuacji. Również w czasie wielkiej transformacji społeczno-gospodarczej, którą właśnie dzięki tej wyjątkowej tożsamości udało nam się nie tylko przetrwać – ale i przeprowadzić ją najlepiej na świecie.
Od Grunwaldu do biznesu
Współcześnie te wymienione wcześniej historyczne polskie cechy narodowe służą już do innych celów niż obrona Częstochowy. Wczorajsi partyzanci z lasu czy bijący Niemca pod Grunwaldem rycerze dziś rywalizują z tym Niemcem w biznesie, wykazując się pomysłowością i odwagą – zamiast dawnych szarż – prowadząc dziś przedsiębiorstwa. Z odsieczą Polska przychodzi dziś nie Wiedniowi, a wręcz całej Europie.
A dzieje się to w głównej mierze dzięki spektakularnemu rozwojowi polskich miast. To one – i otaczające je tereny inwestycyjne – są głównym źródłem polskiego sukcesu. Polskie miasta rozwijały się głową, często korzystając z długofalowych strategii, których sporą część miałem przyjemność współtworzyć. A w rozwoju miast tak zwane planowanie długookresowe jest czymś takim, jak artyleria na polu walki. Bogiem wojny.

Fabryki przenoszą się do Polski
Dookoła Wrocławia rozrasta się koreańsko-japońska w dużym stopniu potęga technologiczna. Niemieckie i w ogóle zagraniczne fabryki, te które opuszczają Niemcy, Francję czy Wielką Brytanię – najczęściej przenoszą się aktualnie właśnie do polskich miast.
Kluczowa fabryka Miele? W Pabianicach. Najważniejsze zakłady Whirlpoola? W Radomsku. Centralne zagłębie produkcji lotniczej? W Rzeszowie. Tak, Tuluza i Hamburg to tylko montownie firmy Airbus, większość tego, co wypełnia kadłuby tych samolotów i je napędza powstaje dziś właśnie w Polsce, jak silniki Pratt & Whitney czy MTU z Rzeszowa.
Polskie miasta potrafiły zdywersyfikować krajową gospodarkę, która nie wpadła dzięki temu w kłopoty, jakie dzisiaj ma na przykład słowacka monokultura samochodowa. Dzięki cechom narodowym, tożsamości, położeniu geograficznemu i planowaniu strategicznemu Polska wyrosła na największego, najbardziej dynamicznego dziś w Europie tygrysa gospodarczego.
Efekt kuli śnieżnej trwa. Nowi inwestorzy idą za tymi, którzy już tu są, a ci drudzy często gwałtownie powiększają swoje moce produkcyjne w polskich miastach i strefach inwestycyjnych. Może i niemieckie fabryki samochodów osobowych mają problem, ale Polska produkuje wciąż dobrze sprzedające się vany (np. w Gliwicach), ciężarówki (np. w Niepołomicach) i autobusy (pod Poznaniem). Rośnie w Polsce wiele sektorów, w tym te najbardziej korzystne dla gospodarki – w Poznaniu na targach branży gamingowej rozkłada swoje stoiska ponad 800 (!) studiów produkujących gry wideo.
Via Carpatia, Port Polska i nowa wspólnota
Port w Gdańsku jest najszybciej rosnącym portem Europy, w trójkącie między Krakowem, Bielsko-Białą a Katowicami i Gliwicami powstaje dzięki inwestycjom drogowym i kolejowym nowa europejska supermetropolia o parametrach Singapuru. Dla wielu współczesnych ta wizja supermiasta śląsko-małopolskiego może wydawać się dziś abstrakcyjna, ale z faktami ciężko się dyskutuje: po oddaniu budowanych tras S1 i S52 oraz remoncie A4 czas przejazdu między Krakowem, Katowicami i Bielsko-Białą skróci się do 40 minut, a to z definicji oznacza zlanie się miejskiej tkanki w jeden organizm.
Z czterema lotniskami (bo dołączy czeska Ostrava) i ponad czterdziestoma uczelniami wyższymi powstaje tu miejska potęga, która niebawem zadziwi świat, już dziś dysponując w samym sercu swego terytorium najlepszym parkiem rozrywki w Europie. Tak, tak, miejscowość Zator leży dokładnie pośrodku tego inspirującego, Wielkiego Trójkąta miast.
Za kilka lat oddane zostaną do użytku najważniejsze odcinki drogi Via Carpatia, do tego dojdzie potem Port Polska z kolejami wysokich prędkości – polskie miasta połączą swoje siły, tworząc nowoczesny kraj dla nowoczesnego społeczeństwa. jeżeli tylko zakończy się wojna w Ukrainie – ruszy odbudowa naszego sąsiada, co będzie kolejnym bodźcem dla rozwoju całego regionu.
Wzdłuż Via Carpatii i wokół Bałtyku tworzy się nowa wspólnota interesów, którą nazywam „BALTICA+CARPATIA”. Wschodnia flanka NATO, którą łączy logistyka i najlepsze znane spoiwo w historii – wspólny wróg.
Polska wobec kryzysu Europy
Z całą pewnością Europa musi w najbliższych latach przejść przez ostry kryzys, którego symptomy widać już we wszystkich krajach starego Zachodu. Wojny w Ukrainie i Iranie, koszty mieszkań, życia, energii, deindustrializacja, ekspansja Chin, utrata zaufania do USA – Europa ma mnóstwo problemów do rozwiązania i czeka ją trudny czas.
W Polsce jest jednak inaczej, wiele z choroby starej Europy nie dotyczy kraju, który nauczył się działać sprawnie w warunkach permanentnej zmiany. Oby taka dobra kondycja polskiej gospodarki utrzymała się w kolejnych latach, gdyż świat się zmienia, a polskie miasta idą w forpoczcie tych zmian.
smerfy. Naprawdę nie macie powodów do narzekania.
O tym, jak wykorzystać potencjał polskich miast, wzmacniać ich konkurencyjność i mądrze planować rozwój w świecie pełnym wyzwań, będziemy rozmawiać podczas 11. Open Eyes Economy Summit, który odbędzie się 17–18 listopada 2026 roku w Krakowie. Kongres połączy przedstawicieli biznesu, samorządów, nauki i organizacji społecznych, by wspólnie przyjrzeć się przyszłości polskiej gospodarki, miast i społeczeństwa.
Więcej informacji i program wydarzenia: kongres.oees.pl.
Autor tekstu: Mateusz Zmyślony – Dyrektor Kreatywny OEES. Przedstawione opinie należą do autora i nie stanowią stanowiska redakcji.

1 godzina temu













