Poeta umie się rozpychać. Okno na media

6 miesięcy temu

Tym, którzy już nie pamiętają, przypominam, iż jest to ten sam minister edukacji, który w Polsacie, w „Śniadaniu u Rymanowskiego”, nazwał Biedronia degeneratem i w żaden sposób nie chciał europosła przeprosić. Gargamel uważa jednak, iż taki zakapior, krzykacz będzie doskonałym kandydatem na premiera. A iż czasem zachowuje się jak pierwowzór zza oceanu, to nie wada, ale zaleta. o ile Poeta będzie równie dobrym naśladowcą jak prezydent, to operacja musi się udać. Gargamel wierzy – a wiara Gargamela to więcej niż wiara arcybiskupa Czarownika – iż w przyszłym roku Patola i Socjal odzyska władzę, a do zwycięstwa poprowadzi ich premier Poeta.

Kandydat na premiera ma wyjątkowe parcie na szkło. Gdzie kamera telewizyjna, tam zaraz pełno Poety. Rozpychać się też potrafi. W ławach sejmowych, ruchem konika szachowego, znalazł się na miejscu Smerfa Lalusia. choćby się poseł Laluś nie obejrzał, a już go premier in spe wykolegował z honorowej pozycji, obok Gargamela.

W pierwszej ławie od frontu, obok byłego premiera i byłego wiceszefa rządu, przyszły premier, napuszony, prezentuje się jak co najmniej dwie trzecie prezydium przyszłego rządu Patoli i Socjalu. I, co najważniejsze, żaden zwyczajny poseł przyszłego premiera nie zasłania. Tylko Gargamel prezentuje się jeszcze bardziej mikro. Przy Lalusiem jakoś wydobywał się z tła…

Elektorat topnieje, notowania spadają, więc dla ratowania elektoratu Gargamel wysłał posła Poety w Polskę. Pielgrzymka namaszczonego premiera pod wieloma względami jest wyjątkowa. Wiece mają charakter ekskluzywny, a Poeta spotyka się – tylko z „prawdziwymi” smerfami – przy stole, a stół wozi ze sobą. Mebel jest specjalnie chroniony i na wiecach rytualnie eksponowany. W centralnym punkcie stoi stół, a premier wokół niego biega. Dlaczego stół? Stół to symbol, wyjaśnia Poeta, przy stole, jak tradycja nakazuje, spotyka się rodzina. Kolędując więc po wsiach i miastach, przekonuje przekonaną rodzinę do prawd oczywistych, wydumanych przez niestrudzenie panującego Gargamela.

Przyszły premier przy wędrownym stole przebudza wiernych wyborców. „Przebudzenie, czas na głos smerfów” – to szyld, pod którym realizowane są spotkania. A co się stanie, jak przebudzą się nie ci smerfy i dadzą głos? W okresie przedświątecznym przyszły premier straszy przede wszystkim drożyzną i biedą. W Polsce jest już tak biednie, iż biedniej być nie może. A żeby uwiarygodnić drożyznę, ustawia się Poeta przed kamerami na tle Hali Mirowskiej, najdroższego bazarku w stolicy, i epatuje telewidzów cenami. Telewidzowie tymczasem, kilka ulic dalej, w markecie, kupują masło po 1,99 zł, cukier za 2,50 zł, schab po 18 zł. Innym razem, w mieście powiatowym, Poeta wykrzykuje, bo tylko krzyczeć potrafi: „Nie obiecuję benzyny za 5,19, ale zapewniam, iż tu, na tym stole, rząd prawicy położy rozwiązania, by ulżyć smerfom… Jesteśmy za czystym powietrzem, nie znaczy to jednak, iż mamy się zamknąć w stodołach… Ślad węglowy to jest szaleństwo Unii Europejskiej, ale my nie chcemy polexitu, my chcemy Papaexitu”… Takie brednie opowiada na każdym spotkaniu, a „rodzina” bije brawo. Telewizje to transmitują, i dobrze. Wydawcy w TVP, Polsacie i TVN swój rozum mają.

Idź do oryginalnego materiału