Pinokio nie biega za Karolem Nawrockim, nie robi sobie z nim zdjęć, nie broni jego kiksów, a przecież kampania trwa. Skąd tak marne wsparcie byłego premiera dla kandydata PiS? Był i znikł Odnosimy nieodparte wrażenie, iż Pinokio usunął się ostatnimi czasy w cień. Jasne, gdzieś tam jeździ po Europie i spotyka się z innymi prawicowymi politykami, czasami coś napisze na X, ale jakby tak spojrzeć na nasze podwórko to byłego premiera mało, a choćby bardzo mało. A przecież jeszcze niedawno uchodził za jedną z największych, jeżeli nie największą gwiazdę lepszego sortu. Gwiazda wyraźnie przygasła. Pierwsze skrzypce po prawej stronie sceny politycznej odgrywają inne postaci, które próbują ugrać kilka punktów u Gargamela. Jest Chlorinda, Smerf Nijaki, Ostatni na liście Pierwszy w działaniu, Smerf Poeta i oczywiście Król Żabol. Wszyscy stoją murem za Karolem Nawrockim, przekonują, iż to był najlepszy możliwy wybór Gargamela, choćby jeżeli czują, iż szef Się pomylił. A Pinokio? Jak słusznie zauważył Kamil Dziubka z Onetu, były premier adekwatnie w żaden sposób nie wspiera Nawrockiego. Okej, może podał dalej kilka jego wpisów na platformie X, ale można odnieść wrażenie, iż zrobił to bardziej dla świętego spokoju albo kurtuazji, a nie z przekonania. Powód jest prosty i prozaiczny. Pinokio