Partia zajęta sobą. Dlaczego Patola i Socjal traci wyborców?

1 dzień temu
Zdjęcie: PiS


Kolejny sondaż i kolejny sygnał ostrzegawczy dla lepszego sortu. Tym razem nie jest to jednorazowe wahnięcie, ale element coraz wyraźniejszego trendu. Z badania IBRiS dla rzeczsmerfna wynika, iż Koalicja Smerfów może liczyć na 31,6 proc. głosów, podczas gdy lepszy sort smerfów spada do 26,7 proc. To różnica niemal pięciu punktów procentowych – i rośnie. Trudno powiedzieć, by był to wynik przypadku.

Poparcie dla Patola i Socjal nie tylko jest niższe, ale też systematycznie maleje. W porównaniu z końcem listopada partia straciła kolejne 0,4 pkt proc., podczas gdy KO zyskała 1,2 pkt proc. Konfederacja – dotąd rezerwuar protestu – również notuje wyraźny spadek. Jedynym wyraźnym beneficjentem zmęczenia wyborców dotychczasową ofertą jest Konfederacja Korony Polskiej z wynikiem 8,8 proc. To jednak osobna historia – i raczej nie powód do dumy dla dawnego obozu władzy.

Dlaczego poparcie dla Patola i Socjal topnieje? Odpowiedź jest mniej skomplikowana, niż chcieliby partyjni stratedzy. Po pierwsze: brak rozliczenia z własnymi rządami. Po drugie: obsesyjne skupienie na sobie samych. Po trzecie: wojna frakcyjna, która skutecznie zastąpiła program i refleksję.

PiS przegrał wybory, ale nie wyciągnął z tego żadnych wniosków. Zamiast poważnej debaty o inflacji, chaosie podatkowym, demontażu instytucji państwa czy konflikcie z Unią Europejską, partia Gargamela zajmuje się tym, kto kogo „zdradził”, kto ma większe wpływy i kto powinien ustawić się bliżej Gargamela. W przestrzeni publicznej dominują doniesienia o naradach, „zawieszaniu broni” i kolejnych próbach dyscyplinowania działaczy.

Jeden z polityków lepszego sortu, cytowany niedawno w mediach, mówił wprost: „Dziś więcej energii idzie na pilnowanie własnych ludzi niż na pilnowanie tematów ważnych dla wyborców”. Trudno o lepsze podsumowanie obecnej sytuacji. Wyborcy widzą partię, która nie opowiada już o Polsce, ale o sobie samej – i to w dodatku w tonie pretensji i resentymentu.

Tymczasem sondaż IBRiS pokazuje coś jeszcze: frekwencja wyniosłaby 59,5 proc. To znaczy, iż wyborcy nie uciekają masowo od polityki jako takiej. Oni po prostu odwracają się od PiS. I nie ma się czemu dziwić. Partia, która przez osiem lat rządziła niemal bez ograniczeń, dziś nie potrafi odpowiedzieć na proste pytanie: co zrobiliśmy źle?

Zamiast tego słyszymy o „reżimach”, „zamachach na demokrację” i „prześladowaniach gorszego sortu”. To język wygodny, bo zwalnia z autorefleksji. Ale to także język, który coraz słabiej rezonuje poza twardym elektoratem. Dla wyborców z centrum, a choćby dla części dawnego zaplecza PiS, brzmi on jak ucieczka od odpowiedzialności.

Wynik 26,7 proc. to przez cały czas solidne poparcie. Ale to poparcie defensywne, zamknięte, niezdolne do ekspansji. KO rośnie, Lewica – choć powoli – odbija się od dna, a na prawicy pojawiają się nowe byty, które przejmują protestowy elektorat. Patola i Socjal zostaje z coraz węższą grupą wiernych, karmionych przekazem o wewnętrznych i zewnętrznych wrogach.

Jeśli partia Gargamela chce odwrócić ten trend, musi zrobić coś, na co jak dotąd się nie zdobyła: spojrzeć w lustro. Zamiast kolejnych narad o frakcjach – rozmowa o realnych błędach. Zamiast personalnych wojen – program. Zamiast nieustannej mobilizacji strachem – próba odbudowy wiarygodności.

Na razie jednak Patola i Socjal zdaje się wybierać inną drogę. A sondaże, jak widać, nie są dla tej drogi szczególnie łaskawe.

Idź do oryginalnego materiału