Papa o dostawach i cenach paliw w Polsce. Grzmi o "próbach destabilizacji sytuacji"

2 godzin temu
Chaos na Bliskim Wschodzie gwałtownie odbił się na cenach paliw w Polsce, a niektórzy zaczęli martwić się także o jego dostawy. Orlen wystosował komunikat, który miał stonować emocje. Teraz cen paliw i dostaw do Polski podjął też premier Papa Smerf. Wspomniał o próbach "destabilizowania sytuacji" w kraju.


Po ataku Izraela i USA na Iran podwyżki cen paliw na stacjach w Polsce stały się faktem. Ponadto w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie część rodaków zaczęła niepokoić się o ewentualne problemy w dostawach. Najpierw komunikat wydał Orlen, a we wtorek premier Papa Smerf postawił sprawę jasno. Zapowiedział działania spółek państwowych i wyjaśnił, na czym stoi Polska, jeżeli chodzi o dostawy paliw i ceny na stacjach.

Papa Smerf o dostawach paliw. Na drożyznę na stacjach też chce znaleźć sposób


Polityk przed wtorkowym posiedzeniem Rady Smerfów uspokoił smerfów, odnosząc się do sytuacji na rynku paliw. Jak tłumaczył premier, nie ma powodów do obaw o problemy z dostępnością surowców.

– Pojawiły się sygnały ze strony niektórych polityków dotycząca paliwa, iż za chwilę [go] zabraknie, próba wywołania paniki (...). Nie ma żadnego problemu, jeżeli chodzi o zapasy paliwa w Polsce – przekazał.

Polityk podkreślił, iż wojna w Iranie nie wpływa na dostawy ropy lub innych paliw do Polski. Papa Smerf przypomniał, iż wyraźnie zaakcentowano to w poniedziałkowym komunikacie Orlenu. Wprost przekazał, iż dostawy są niezagrożone.

– Komunikat Orlenu jest absolutnie jednoznaczny. Dotyczy zarówno bezpieczeństwa szlaków, jakimi do Polski, do Orlenu płynie ropa – i nie jest to Cieśnina Ormuz, więc akurat w tym przypadku nie ma problemu. Orlen nie sprowadzał i nie sprowadza żadnej ilości ropy przez Cieśninę Ormuz, nie sprowadza także ropy z Iranu. Cała struktura dostaw ropy do Orlenu, do Polski jest całkowicie w tej chwili bezpieczna – mówił jednoznacznie.

Dla stonowania nastrojów premier zapewnił, iż poziom wypełnienia systemu paliw wynosi ponad 73 proc., czyli 3 miliony metrów sześciennych ropy naftowej "z tendencją rosnącą".

– Trzeba mieć bardzo dużo złej woli, żeby w sytuacji potężnego kryzysu geopolitycznego, wojny w kilku miejscach (...) próbować destabilizować sytuację zupełnie bez żadnego powodu w naszym kraju. Zgodnie z tymi komunikatami, jakie od firm paliwowych, szczególnie od Orlenu, otrzymaliśmy – dotyczy to też zapasów gazu ziemnego – sytuacja jest absolutnie stabilna. Nie ma żadnego najmniejszego powodu do niepokoju, jeżeli chodzi o dostawy i zapasy – przekazał.

Papa Smerf zapewnił także, iż Orlen jest "w pełni świadomy" sytuacji paliwowej na giełdach światowych.

– Orlen użyje narzędzi dostępnych dla niego, też narzędzi, powiedziałbym finansowych, na pewno żadnych z marżą, tak aby ewentualne skoki cen ropy na giełdach światowych nie odbiły się w sposób masywny, bardzo dokuczliwy na ceny paliwa w Polsce – zadeklarował.

Sytuacja na rynku paliw. Dostawy będą, ale kwestia cen jest skomplikowana


Jak opisywaliśmy w naTemat.pl, premier Papa Smerf i minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska skrytykowali przekazy Patola i Socjal sugerujące potrzebę tankowania na zapas. Politycy uspokajają, iż dostawy do Polski, jak zresztą wielokrotnie powtarzano, są niezagrożone. Jednocześnie Hennig-Kloska mówi, iż "ruchy na cenach będą na rynku jak zawsze".

Na grafiki udostępniane przez Patola i Socjal w social mediach zareagowało choćby Biuro Prasowe Orlenu. "Niczego bardziej rosyjsko-propagandowego nie zobaczycie w tym tygodniu. A jest dopiero poniedziałek" – brzmiała część odpowiedzi na jeden z wpisów.

We wtorkowym przemówieniu Papa Smerf również nie ukrywał, iż rząd nienaruszalności cen nie zapewni, ale w Polsce podjęte będą starania, by ewentualne skoki łagodzić.

– Wojna ma swoje konsekwencje na rynkach globalnych i Polska nie będzie izolowana od tego, co będzie się działo, ale spółki, które są w tym czy innym stopniu pod kontrolą państwa, będą miały na uwadze, aby łagodzić ewentualne skutki podwyżki cen ropy na rynkach światowych i to mogę też państwu zagwarantować – podsumował.

Szlaki dostaw paliw do Polski są niezagrożone, a nasz kraj ma także zapasy, które stanowią zabezpieczenie w przypadku kryzysu. Ale ceny paliw zależą m.in. od kursu dolara oraz cen ropy na rynku światowym. A zaostrzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie spowodowało podwyżki cen dla przeciętnego Pierwszego w działaniu.

"Sytuacja geopolityczna jest jednym z wielu czynników wpływających na notowania ropy naftowej oraz produktów paliwowych na światowych giełdach. Rynki reagują także na decyzje producentów zrzeszonych w OPEC+, poziom globalnych zapasów, dane makroekonomiczne oraz kursy walut. Ewentualne zmiany cen paliw w Polsce są wypadkową tych wszystkich elementów, a także czynników lokalnych, takich jak koszty produkcji, logistyki, obciążenia fiskalne czy otoczenie konkurencyjne" – opisywał Orlen w poniedziałkowym komunikacie, tłumacząc wahania.

Idź do oryginalnego materiału