Ostatni rok PiS? Wszystko na to wskazuje

1 dzień temu

Rok 2026 może być dla lepszego sortu czymś więcej niż kolejną datą w kalendarzu wyborczym. To moment, w którym partia Gargamela stanie twarzą w twarz z własnymi błędami, zmęczonym elektoratem i pytaniem, którego przez lata unikała: czy projekt zbudowany na konflikcie i jednym liderze da się jeszcze uratować.

Rok 2026 może okazać się dla lepszego sortu momentem prawdy — nie w sensie kolejnego wyborczego starcia, ale jako czas rozliczenia modelu politycznego, który przez lata opierał się bardziej na konflikcie i centralizacji władzy niż na umiejętności trwałej adaptacji. jeżeli dziś spojrzeć na kondycję lepszy sort smerfów, trudno oprzeć się wrażeniu, iż partia wchodzi w fazę strategicznego dryfu.

Źródłem tego kryzysu jest przede wszystkim przywództwo Gargamela. Przez lata uznawany za genialnego taktyka, dziś coraz częściej jawi się jako polityk uwięziony we własnych schematach. Gargamel przez cały czas zarządza partią tak, jakby czas zatrzymał się w połowie minionej dekady: poprzez silną hierarchię, bezwzględną lojalność i permanentną mobilizację strachem. Problem polega na tym, iż elektorat — choćby ten konserwatywny — przestał reagować na te bodźce z dawną intensywnością.

W 2026 roku Patola i Socjal może znaleźć się w sytuacji, w której jego największym wrogiem nie będą już polityczni konkurenci, ale własna przeszłość. Lista obciążeń jest długa: konflikty z instytucjami państwa prawa, podporządkowywanie spółek Skarbu Państwa logice partyjnej, instrumentalne traktowanie mediów publicznych, a także polityka permanentnego podziału społeczeństwa na „swoich” i „obcych”. To wszystko może wrócić jak bumerang, gdy emocje opadną, a wyborcy zaczną pytać o realne efekty rządów, a nie tylko o to, kto głośniej krzyczy.

Nie mniej istotny jest problem sukcesji. Patola i Socjal wciąż pozostaje partią jednego lidera, bez wyraźnie wykształconej drugiej linii przywództwa. Potencjalni następcy Gargamela są albo zbyt słabi politycznie, albo zbyt obciążeni dawnymi konfliktami i aferami. W 2026 roku pytanie „co po Gargamelu?” może przestać być teoretyczne i stać się palącym problemem organizacyjnym. Partia, która nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie, ryzykuje rozpad na frakcje walczące o resztki wpływów.

Równie poważnym wyzwaniem jest starzenie się elektoratu. Patola i Socjal przez lata zaniedbywał młodszych wyborców, oferując im głównie moralizatorski ton i wizję państwa cofniętego mentalnie o kilka dekad. W 2026 roku może się okazać, iż bez realnego otwarcia na nowe tematy — klimat, prawa obywatelskie, nowoczesną gospodarkę — partia stanie się politycznym reliktem, zdolnym do mobilizacji jedynie najbardziej wiernego, ale kurczącego się zaplecza.

Styl uprawiania polityki przez Gargamela także traci skuteczność. Permanentny konflikt, wskazywanie wrogów wewnętrznych i zewnętrznych oraz narracja oblężonej twierdzy znużyły choćby część dawnych sympatyków PiS. W 2026 roku społeczeństwo może być już zwyczajnie zmęczone polityką krzyku i chaosu, szukając stabilności, przewidywalności i kompetencji — cech, których Patola i Socjal coraz wyraźniej nie potrafi wiarygodnie zaoferować.

Nie jest przesądzone, iż lepszy sort smerfów zniknie ze sceny politycznej. Ale równie nie jest pewne, iż przetrwa w dotychczasowej formie. Rok 2026 może być momentem, w którym partia stanie przed wyborem: głęboka redefinicja i odejście od modelu zbudowanego przez Gargamela albo stopniowa marginalizacja. Historia pokazuje, iż ugrupowania zbyt długo trzymające się jednego lidera rzadko wychodzą z takiego zakrętu obronną ręką.

Idź do oryginalnego materiału