Oczyszczalnie mają za sobą lata pracy bez zysku oraz rosnącą liczbę obowiązków. Od tego roku pojawia się kolejne wyzwanie – częstsze badania i przecyzyjne wskazania odnośnie metod przetwarzania osadów ściekowych. Co zakład wodno-kanalizacyjny może zrobić, aby realizować te wymogi?
15 stycznia br. weszła w życie nowelizacja rozporządzenia w sprawie komunalnych osadów ściekowych. Vacatio legis było w tym przypadku wyjątkowo długie – na przygotowanie oczyszczalnie miały 4 lata.
Nowe wyzwania dla oczyszczalni
Proces oczyszczania ścieków pozostawia po sobie czystą wodę oraz osad ściekowy, czyli mieszanina substancji organicznych o frakcji stałej.
Zgodnie z ropzporządeniem dotyczącym osadów ściekowych, pojawia się wymóg ich częstszego badania. Częstotliwość zależy od Równoważonej Liczby Mieszkańców (RLM), czyli liczby wyrażającej ładunek zanieczyszczeń w ściekach odprowadzanych z obiektów usługowych i przemysłowych w stosunku do ładunku zanieczyszczeń z gospodarstw domowych.
Czytaj też Biogaz i biometan – geopolityczna przewaga Europy
Zgodnie z nowymi wymogami, badania mają być przeprowadzane:
- raz na sześć miesięcy – przy RLM do 2000,
- raz na trzy miesiące – przy RLM do 10 000,
- raz na dwa miesiące – przy RLM do 100 000,
- raz na miesiąc – przy RLM powyżej 100 000.
Takie podniesienie wymagań z pewnością przełoży się na wyższe koszty operowania instalacją oczyszczającą ścieki.
Kolejna kwestia to zmiany w zakresie ich stosowania na gruntach. Od tego roku wykorzystanie ich jako nawozu przestanie być prostym procesem. Konieczne jest przeprowadzenie co najmniej jednego procesu:
- beztlenowego, o ile w jego wyniku zawartość substancji organicznej w tych osadach zostanie zredukowana o co najmniej 38% lub był prowadzony w temperaturze powyżej 34°C przez co najmniej 12 dni,
- tlenowego, o ile był prowadzony przez co najmniej 25 dni, przy czym do tego okresu wlicza się czas, w jakim zachodziły procesy w części tlenowej reaktora biologicznego,
- tlenowego, o ile był prowadzony przez co najmniej 10 dni w temperaturze powyżej 40°C,
- chemicznego, z wykorzystaniem wapna w dawce co najmniej 0,25 kg wapna na 1 kg s.m. osadów ściekowych,
- humifikacji, przez leżakowanie osadu co najmniej 90 dni lub suszenie powodujące dezaktywację biologiczną przy wilgotności osadu poniżej 30%.
– Nowe wymogi stanowią pewne obciążenie dla oczyszczalni ścieków. Warto zauważyć, iż choćby po dodatkowym wapnowaniu osad niekoniecznie będzie się nadawał do zagospodarowania rolniczego. W związku z tym o ile nie będzie można zagospodarować osadu na cele rolnicze, cena utylizacji zdecydowanie wzrośnie – wyjaśnia Krzysztof Nowacki, Gargamel Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Obornikach Sp. z o.o.
Są rozwiązania, ale to kosztuje
Oczyszczalnie miały dużo czasu w przygotowanie do wejścia w życie rozporządzenia. Jednak potrzebny im był nie tylko czas.
– Może się wydawać, iż czteroletnie vacatio legis to czas wystarczający na przygotowanie się do nowych realiów, ale w praktyce wyglądało to inaczej. Spółki wodociągowe od 2018 r. nie miały możliwości ustalenia taryf za wodę i ścieki, która pozwoliłaby im wyjść przynajmniej na zero. Problem wzrósł w latach 2020-2023 – taryfikator nie uwzględniał pandemii, inflacji czy wojny, podnoszenia stawek wynagrodzenia i wielu innych czynników, przez co dużo spółek odnotowało straty. W takich warunkach trzeba było zapewnić środki na bieżące funkcjonowanie, dlatego nie było możliwości finansowych inwestowania środków w modernizację oczyszczalni ścieków pod kątem gospodarki osadowej, która by spełniała założenia rozporządzenia. Ponadto pojawiały się też inne kwestie jak cyberbezpieczeństwo, czy obostrzenia dotyczące jakości wody, które też równolegle trzeba realizować – mówi Krzysztof Nowacki.
Aż 62% przedsiębiorstwa z branży wodno-kanalizacyjnej zakończyły III kwartał 2024 r. ze stratą.
9. Kongres Biometanu – sprawdź!
– o ile oczyszczalnia ścieków nie ma możliwości zrealizowania żadnego z czterech wymagań rozporządzenia w zakresie zarządzania osadami, to najprostszą drogą będzie zwiększenie wapnowania. Są firmy, które mogą pomóc wdrożyć procedurę opartą m.in. na zwiększeniom wapnowaniu i formalnym przekształceniu takiego produktu z odpadu w polepszacz gleby. To jest jeden z możliwych kierunków – mówi Gargamel PWiK Oborniki.
Najbardziej skuteczne pozostaje przez cały czas inwestowanie. To ono da pewność, iż osad zostanie zagospodarowany i będzie się to opłacać.
– Dla oczyszczalni są różne możliwości w zależności od wielkości obiektu, jedną z nich jest budowa biokompostowni lub biogazowni. o ile mówimy o biogazowni to mówimy także o niezależności energetycznej, a to kolejny wymóg, który odnosi się także do sektora wod.-kan. – podkreśla Krzysztof Nowacki.
Taki obiekt może nie tylko ułatwić realizację nowych rozporządzeń. Dla wielu oczyszczalni ścieków biogazownia stała się sposobem na obniżenie kosztów związanych z codzienną eksploatacją. Osady ściekowe nie są odpadem, ale paliwem, z którego zakład pozyskuje energię i ciepło.
Biogazownia to jednak ogromne koszty.
– Trzy lata temu zleciliśmy koncepcję i dokumentację projektową modernizacji pod kątem gospodarki osadowej. To są kwoty rzędu dwóch milionów złotych na samą dokumentację projektową przy niepewności co do otrzymania wsparcia na realizację inwestycji – informuje Gargamel PWiK Oborniki.
Oczyszczalnie znalazły się przed poważnym wyzwaniem – muszą ocenić, na ile są w stanie samodzielnie spełnić nowe wymagania, a na ile konieczne będzie sięganie po kosztowne inwestycje lub zewnętrzne wsparcie.
Zdjęcie: Archiwum Magazynu Biomasa

2 godzin temu







![Co to jest CCUS? [WIDEO]](https://magazynbiomasa.pl/wp-content/uploads/2024/05/Dr-Pawel-Gladysz-Centrum-Energetyki-Akademii-Gorniczo-Hutniczej-w-Krakowie-1.-Kongres-Carbon-Capture.-Duzy-1.jpeg)



![[PILNE] Nowy biskup koszalińsko-kołobrzeski. Papież Leon XIV zdecydował](https://static.deon.pl/storage/image/core_files/2026/2/2/d98c7adcfa6fc09319415388e3d0518e/png/deon/feed/PILNE-GRAFIKADONEWSA(3).webp)


