Ceny prądu, a ostatnio także benzyny, przyciągają uwagę polityków i opinii publicznej. Znaczniej mniej mówi się o kosztach ogrzewania. Tymczasem dane pokazują, iż problemy w tym sektorze narastają. Ciepło systemowe jest coraz droższe, a gospodarstwa domowe korzystające z indywidualnych źródeł ogrzewania przez cały czas są narażone na gwałtowne wzrosty cen. Tak wynika z nowego raportu Forum Energii.
Zajmujący się energetyką think tank po raz drugi opublikował analizę stanu transformacji ciepłownictwa w Polsce. Według jego autorów “obraz krajowego ciepłownictwa powoli zmienia się na lepsze, choć tempo zmian powinno być większe”. Jednak oprócz zbyt wolnego tempa transformacji widać także inne niepokojące trendy.
- Czytaj także: Na prądzie oszczędza sześciokrotnie. Magazyny energii ratują prosumentów
Tempo termomodernizacji budynków spada
“Obecny miks paliwowy polskiego ciepłownictwa cechuje się wysokimi kosztami wytwarzania energii i podatnością na szoki cenowe” – piszą autorzy raportu. W 2024 r. wydano 48,33 mld zł na zakup paliw dla celów grzewczych – a i tak było to o 35 proc. mniej niż w roku poprzednim.
Jak mówił podczas prezentacji raportu Arkadiusz Musiał z Forum Energii, tempo termomodernizacji budynków w Polsce spada, chociaż powinno rosnąć. Rośnie rola gazu w ciepłownictwie – a to importowane paliwo, którego wykorzystanie naraża nas na szoki cenowe. – Zmiana jednego paliwa kopalnego na drugie nie daje odporności na szoki cenowe – zauważył. Takiego bezpieczeństwa nie daje także popularna w ostatnich latach biomasa, bo jej ceny także rosną. Zarówno w ciepłowniach, jak i domach ograniczone pozostaje wykorzystanie odnawialnych źródeł energii innych niż właśnie biomasa.

Powolny odwrót od węgla
Dane z ostatniej dekady pokazują, iż zarówno w sektorze elektrociepłowni, jak i w naszych domach trwa stopniowy odwrót od węgla. Jednak podczas gdy w produkcji energii elektrycznej coraz większą rolę odgrywają odnawialne źródła energii, w ciepłownictwie i ogrzewaniu mamy do czynienia z zamianą jednego paliwa kopalnego na inne – lub na spalanie biomasy.
W 2015 roku węgiel odpowiadał za 60 proc. zużycia energii w ciepłownictwie systemowym i ogrzewnictwie. W roku 2024 było to już 41 proc. Zużycie węgla do produkcji ciepła spadło w roku 2024 o 2 mln ton, a 16 proc. tego opału pochodziło z importu.
Jednym z najbardziej wyraźnych trendów ostatniej dekady jest rosnąca rola gazu w ciepłownictwie i ogrzewnictwie. Jego udział wzrósł z 15 proc. w 2015 roku do 22 proc. w roku 2024. Ponad połowa sprzedawanych urządzeń grzewczych to kotły gazowe. Korzysta z nich prawie 50 proc. nowych budynków jednorodzinnych, a na tę formę ogrzewania stawia także 25 proc. budynków wielorodzinnych. Na gaz przechodzą także nowe elektrociepłownie.
Chociaż popularność pomp ciepła w nowych budynkach jednorodzinnych rośnie, ich udział w ogólnym zużyciu energii przez gospodarstwa domowe pozostaje bardzo niski. Wzrost ich popularności w 2022 roku okazał się chwilowy, a w ostatnich kilku latach stanowią jedynie około 16 proc. sprzedaży urządzeń grzewczych. Tymczasem to elektryfikacja ogrzewania może być zabezpieczeniem na jedną z jego największych bolączek, czyli szoków cenowych, które dotykają gospodarstwa domowe w ostatnich latach.
Na tle średniej Unii Europejskiej polskie gospodarstwa domowe zużywają więcej biomasy stałej i mniej gazu. Większy jest też udział ciepła sieciowego. Spalanie węgla na potrzeby energii cieplnej jest czymś wyjątkowym w skali UE – poza Polską udział węgla w ogrzewaniu jest marginalny.
- Czytaj także: Jak gwałtownie zwróci się fotowoltaika czy magazyn energii? Eksperci stworzyli symulator
Jest drogo, może być drożej
Wysokie koszty dotykają w ostatnich latach zarówno osoby korzystające z indywidualnego ogrzewania, jak i gospodarstwa podłączone do sieci ciepłowniczych.
Ci pierwsi widzieli gwałtowny wzrost cen węgla i gazu na skutek kryzysu energetycznego, wywołanego inwazją Rosji na Ukrainę. Od tego czasu ceny nieco spadły, ale nie wróciły do poziomu sprzed 2022 roku.
To również jeden z powodów wzrostu rachunków za ciepło systemowe. Koszty paliw do wytwarzania ciepła wciąż są około dwa razy wyższe niż w 2020 roku. Jak zauważają autorzy raportu, ciepło systemowe jest coraz mniej atrakcyjne cenowo – za średnie wynagrodzenie kupimy dziś mniej ciepła niż dekadę temu. To zupełnie inaczej niż w przypadku choćby energii elektrycznej. Choć o jej cenach mówi się dużo, to za średnie wynagrodzenie kupimy dziś więcej prądu niż w roku 2015. Sytuacja finansowa ciepłowni poprawiła się – po raz pierwszy od lat notują zyski. Koszty tej poprawy ponoszą jednak odbiorcy ciepła.

- Czytaj także: Polska może dostać 120 mld zł z ETS2. Eksperci apelują do rządu
Trendy nie napawają optymizmem
Tymczasem obserwowane na rynku trendy są niepokojące, bo mogą oznaczać, iż konsumenci dalej będą płacić dużo za ogrzewanie.
Najpopularniejszym źródłem ciepła staje się gaz ziemny – od 2020 r. jego zużycie wzrosło o 19 proc. Jednak w jego przypadku jesteśmy niemal zupełnie (w 82 proc.) uzależnieni od importu, co czyni go paliwem najbardziej podatnym na wahania cen. W ostatnich kilku latach jego koszty wzrosły o 143 proc.
Do tego od 2028 roku ma wejść w życie system ETS2, czyli opłaty za emisje obejmujące ogrzewanie indywidualne. Najbardziej odczują je użytkownicy węgla, ponieważ jego spalanie wiąże się z najwyższymi emisjami gazów cieplarnianych. W pierwszych latach obowiązywania ETS2 cena gazu może wzrosnąć o kilkanaście procent, a w kolejnych latach – jeszcze bardziej. Osoby decydujące się dziś na kocioł gazowy muszą się liczyć z dalszym wzrostem kosztów ogrzewania.
Drugim popularnym wyborem jest dziś ogrzewanie biomasą. Biomasa również nie rozwiązuje problemu rosnących kosztów, a w przyszłości może okazać się kosztowną pułapką. Pomimo stabilizacji zużycia w latach 2020–2024, jej koszty wzrosły o 136 proc. Jak zauważyli eksperci Forum Energii, krajowa podaż biomasy nie zwiększa się, a konkurują o nią różne sektory – ogrzewanie indywidualne, ciepłownictwo systemowe, elektroenergetyka, branża meblarska.
To napędza wzrost cen, co widać dokładnie po windujących kosztach pelletu drzewnego, o czym regularnie informujemy na SmogLab.pl. jeżeli będzie to oznaczać zwiększenie importu, będziemy mieli do czynienia z kolejnym uzależnieniem od czynników zewnętrznych.
Szukanie oszczędności
Zdaniem ekspertów zbyt wolno wzrasta efektywność energetyczna budynków. Mogłaby ona stanowić odpowiedź na rosnące koszty ciepła, bo im mniej energii zużyjemy, tym mniejsze będą nasze rachunki.
Jednak jak tłumaczył Arkadiusz Musiał, poprawa efektywności energetycznej w skali kraju wynika przede wszystkim z powstawania nowych, lepiej ocieplonych budynków. Im starszy budynek, tym większe jest zwykle jego zapotrzebowanie na energię. Tymczasem ponad połowa wszystkich budynków w Polsce należy właśnie do tej kategorii.
– Zbyt niskie tempo termomodernizacji nie pozwala skompensować rosnących kosztów ogrzewania – podkreślił. Skala wyzwania jest bardzo duża. Dotychczas w ramach sztandarowego rządowego programu Czyste Powietrze poprawiono efektywność ponad pół miliona budynków. A cel do 2032 roku to 2,5 mln budynków. Żeby go osiągnąć, konieczne byłoby remontowanie ponad dwukrotnie większej liczby budynków rocznie niż dotychczas.
–
Zdjęcie tytułowe: Erhan Inga/Shutterstock

6 godzin temu














