Nowy kryzys grzewczy? Pellet przestał być „pewniakiem” na zimę

3 godzin temu
To, co dziś widać na rynku, nie narastało tygodniami, tylko zaskoczyło tempem. Wystarczyły pojedyncze sygnały o podwyżkach, kilka zdjęć pokazujących pustki w składach i parę nerwowych wpisów na social mediach, żeby ludzie zaczęli kupować na zasadzie odruchu, zanim jeszcze policzą, czy to w ogóle ma sens. Gdy taki impuls łapie większą grupę naraz, łańcuch dostaw natychmiast traci margines bezpieczeństwa, bo pelletu nie da się po prostu dorzucić z dnia na dzień jak towaru z magazynu. W szczycie sezonu nerwowe zakupy gwałtownie odsłaniają ograniczenia logistyki i pojawiają się wąskie gardła na produkcji, transporcie i rozładunku.
Idź do oryginalnego materiału