Nie każdy „zdrowy” chleb jest zdrowy. Jak czytać skład pieczywa i nie dać się nabrać na kolor?

6 godzin temu
Zdjęcie: fot. pexels


Półka z chlebem jeszcze nigdy nie była tak różnorodna. Obok tradycyjnych bochenków znajdziemy chleby fitness, zbożowe, wieloziarniste, rustykalne, proteinowe, wiejskie czy „pełne ziaren”.

Nazwy brzmią atrakcyjnie, ale przy zakupie warto na chwilę odwrócić uwagę od marketingu i poszukać informacji o rzeczywistym składzie.

Ciemny kolor nie oznacza automatycznie pełnego ziarna

To jeden z najczęstszych skrótów myślowych podczas kupowania pieczywa: jasne jest mniej wartościowe, ciemne – zdrowsze.

Kolor rzeczywiście może wynikać z zastosowania mąki razowej lub żytniej, ale sam w sobie nie jest wystarczającym dowodem na skład produktu. Na barwę wpływają również użyte dodatki i sposób przygotowania.

Dlatego zamiast oceniać chleb wzrokiem, lepiej sprawdzić, jakie mąki znalazły się na początku listy składników.

Razowy, pełnoziarnisty i wieloziarnisty to nie to samo

Te określenia brzmią podobnie, ale nie oznaczają tego samego.

Mąka pełnoziarnista powstaje z całego ziarna, dzięki czemu zawiera jego poszczególne części, w tym otręby i zarodek. W efekcie produkty przygotowane z takiej mąki mogą dostarczać więcej błonnika oraz części składników mineralnych niż pieczywo bazujące głównie na wysoko oczyszczonej mące.

Określenie „razowy” odnosi się do mąki otrzymywanej w wyniku przemiału ziarna, w którym zachowana zostaje większa część jego składników.

Z kolei „wieloziarnisty” informuje przede wszystkim o wykorzystaniu różnych rodzajów zbóż lub nasion. Chleb może więc zawierać kilka rodzajów ziaren, a jednocześnie jego podstawą przez cały czas może być oczyszczona mąka.

Dlatego bochenek posypany słonecznikiem, sezamem i siemieniem lnianym nie staje się automatycznie pieczywem pełnoziarnistym.

Zacznij od pierwszej pozycji na liście

Składniki produktu podawane są w kolejności wynikającej z ich udziału – od tych, których użyto najwięcej.

To bardzo przydatna zasada podczas zakupów.

Jeżeli chcemy kupić pieczywo pełnoziarniste, warto sprawdzić, czy odpowiednia mąka znajduje się wysoko w składzie, zamiast sugerować się jedynie nazwą umieszczoną dużymi literami na opakowaniu.

Podobnie wygląda sytuacja z nasionami. Zdjęcie kłosów i garść pestek widocznych na powierzchni bochenka mogą robić wrażenie, ale dopiero skład pokazuje, jak istotną częścią produktu rzeczywiście są.

Im krótszy skład, tym lepiej? Nie zawsze

Popularna zasada mówi, iż dobry chleb powinien składać się wyłącznie z mąki, wody, soli oraz zakwasu lub drożdży. Rzeczywiście, bardzo dobre pieczywo może mieć niezwykle prosty skład.

Nie oznacza to jednak, iż każdy dodatkowy składnik automatycznie jest czymś złym.

Jeżeli w chlebie znajdują się pestki dyni, słonecznik, siemię lniane, płatki owsiane czy inne ziarna, lista naturalnie stanie się dłuższa.

Dlatego nie warto oceniać produktu na podstawie samej liczby pozycji. Znacznie ważniejsze jest to, co adekwatnie znajduje się na liście.

Krótki skład może być dobrą wskazówką, ale nie powinien zastępować jego czytania.

Zakwas czy drożdże?

Chleb na zakwasie cieszy się opinią produktu bardziej tradycyjnego. Zakwas powstaje dzięki aktywności mikroorganizmów, przede wszystkim bakterii kwasu mlekowego i drożdży, które uczestniczą w fermentacji ciasta.

Pieczywo przygotowane w ten sposób ma charakterystyczny smak i aromat, a proces fermentacji wpływa również na jego adekwatności.

Nie oznacza to jednak, iż sam napis „na zakwasie” wystarcza, aby uznać każdy bochenek za najlepszy możliwy wybór.

Chleb może zawierać zakwas, a jednocześnie bazować głównie na oczyszczonej mące albo zawierać wiele innych dodatków. Z drugiej strony obecność drożdży nie czyni pieczywa automatycznie produktem gorszym.

Ponownie – warto spojrzeć na całość składu, a nie na jedno modne hasło.

Ziarna są wartościowe, ale zmieniają również kaloryczność

Słonecznik, sezam, pestki dyni czy siemię lniane mogą wzbogacić pieczywo w błonnik, tłuszcze i inne składniki odżywcze. Są jednak jednocześnie produktami stosunkowo wysokoenergetycznymi.

Chleb z dużą ilością ziaren nie musi więc mieć mniej kalorii niż zwykły bochenek. Niekiedy będzie dokładnie odwrotnie.

Nie oznacza to, iż należy takich produktów unikać. Pokazuje jedynie, jak mylące może być automatyczne utożsamianie słowa „fit” czy dużej liczby ziaren z produktem niskokalorycznym.

Jeżeli ten parametr ma dla nas znaczenie, zamiast polegać na nazwie warto spojrzeć na tabelę wartości odżywczej.

Sprawdź ilość soli

Przy pieczywie łatwo skupiać się wyłącznie na rodzaju mąki, zapominając o soli.

Tymczasem chleb jest produktem jedzonym przez wiele osób praktycznie codziennie, często kilka razy w ciągu dnia. choćby niewielkie różnice w zawartości soli pomiędzy bochenkami mogą więc mieć znaczenie w całej diecie.

Informację o zawartości soli znajdziemy w tabeli wartości odżywczej. jeżeli wahamy się pomiędzy kilkoma podobnymi produktami, jest to jeden z parametrów, które warto porównać.

Nie chodzi o poszukiwanie chleba całkowicie pozbawionego soli, ale o świadomy wybór, szczególnie gdy inne elementy naszej diety również dostarczają jej dużo.

„Bez cukru” nie jest najważniejszym kryterium

W składach niektórych rodzajów pieczywa można znaleźć cukier, syropy, miód, słód czy inne składniki wpływające na smak, fermentację albo kolor produktu.

Ich obecność nie musi automatycznie dyskwalifikować chleba, ale warto wiedzieć, iż tam są.

Szczególną ostrożność warto zachować wobec produktów, których wizerunek sugeruje wyjątkowo „fit” charakter, podczas gdy lista składników pokazuje coś bardziej złożonego.

Najlepszą obroną przed marketingiem pozostaje porównanie kilku bochenków stojących obok siebie.

Chleb z piekarni też powinien mieć dostępny skład

Brak foliowego opakowania nie oznacza, iż klient ma kupować pieczywo w ciemno.

W przypadku pieczywa sprzedawanego luzem informacje o produkcie powinny być dostępne dla konsumenta. jeżeli nie widzimy składu przy półce, warto zapytać obsługę.

To szczególnie istotne dla osób z alergiami i nietolerancjami, ale przydaje się również każdemu, kto chce świadomie wybierać produkty.

Nazwa „chleb wiejski babuni” może brzmieć znakomicie. Z punktu widzenia konsumenta znacznie bardziej interesujące jest jednak to, z czego faktycznie został upieczony.

Nie skreślaj pieczywa z poprzedniego dnia

Ekologiczny wybór chleba nie kończy się przy sklepowej półce. Ważne jest również to, co zrobimy z nim później.

Kupowanie zbyt dużego bochenka „na zapas” może skończyć się wyrzuceniem jego części. Lepiej dopasować ilość do rzeczywistych potrzeb albo część świeżego pieczywa od razu zamrozić.

Chleb, który lekko wysechł, przez cały czas można wykorzystać. Może trafić do tostera, stać się grzankami do zupy lub sałatki albo zostać wykorzystany do przygotowania domowej bułki tartej.

Czym innym jest natomiast pieczywo spleśniałe.

Pleśń na jednej kromce? Nie ratuj reszty bochenka

Jeśli na chlebie pojawi się pleśń, nie wystarczy odkroić fragmentu z widocznym nalotem.

Pieczywo jest produktem porowatym, dlatego strzępki pleśni mogą przenikać głębiej, choćby jeżeli nie są jeszcze widoczne gołym okiem. Spleśniałego bochenka nie należy więc ratować poprzez usunięcie jednej lub dwóch kromek.

Znacznie lepiej zapobiegać takim sytuacjom poprzez adekwatne przechowywanie i kupowanie rozsądnej ilości.

Jeżeli wiemy, iż nie zjemy całego chleba w najbliższych dniach, zamrażarka może być najlepszym sposobem na ograniczenie marnowania.

Dobry chleb nie potrzebuje „zdrowego” wizerunku

Najważniejsza zasada podczas zakupów jest zaskakująco prosta: patrzmy na produkt, a nie na historię opowiedzianą na jego opakowaniu.

Ciemny kolor nie gwarantuje wysokiej zawartości pełnego ziarna. Garść pestek na skórce nie mówi, jaka mąka dominuje w bochenku. „Wieloziarnisty” nie jest synonimem „razowego”, a rustykalna nazwa nie zmienia wartości odżywczej pieczywa.

Warto zacząć od rodzaju użytej mąki, później spojrzeć na pozostałe składniki, zawartość błonnika i soli oraz porównać kilka podobnych produktów.

Świadomy zakup może zająć przy półce minutę dłużej. Za drugim czy trzecim razem będzie już znacznie łatwiejszy – bo zamiast wybierać najciemniejszy bochenek, zaczniemy wybierać ten, którego skład rzeczywiście odpowiada temu, czego szukamy.

Idź do oryginalnego materiału