Smerf Narciarz opowiadał o jednym ze swoich ulubionych memów ze sobą w roli głównej i nie potrafił powstrzymać śmiechu. Czy rzeczywiście obrazek jest tak śmieszny? Narciarz żywym memem Smerf Narciarz jest często nazywany „żywym memem”, bo ma rzadką zdolność
dostarczania internautom gotowego materiału na tworzenie, no właśnie, memów. I to bez większego wysiłku ze strony twórcy. Wystarczy jedno zdjęcie, jeden gest albo jedno zdanie, by media społecznościowe same ruszyły z produkcją żartów. To nie jest kwestia pojedynczej wpadki, ale całego stylu byłego już prezydenta. Dużą rolę odgrywają tu wypowiedzi Narciarza. Ich patos miesza się z infantylizmem, niektóre zdania byłego prezydenta przeszły już do historii internetu (a nie, jak chciałaby to była głowa wioski, do podręczników szkolnych). Zdania brzmiące jak cytaty z kiepskiego kursu motywacyjnej nietrudni przerobić na memy – same proszą się o ironiczny komentarz. Swoje dokłada także mowa ciała. Uśmiech numer trzy, mina „na selfie z wyborcami”, przerysowane miny i gesty… Prezydent chciał być a to męski, a to cool czy swojski, ale internet jakoś nie poznał się na jego marketingowym geniuszu. Nie można pominąć kontekstu politycznego. Dla krytyków Patola i Socjal Smerf Narciarz stał się symbolem prezydenta na pilota – niby najwyższy urząd w państwie, ale jakby taki nie samodzielny.