Mózg na wypasie. Tak owce pomagają naszemu zdrowiu psychicznemu

2 godzin temu

Wielkie miasta to nie tylko zgiełk i pośpiech – to także codzienna walka ze stresem i problemami zdrowia psychicznego. Jednym z pomysłów na łagodzenie skutków ubocznych szybkiego życia jest kontakt z naturą. Projekt „Mózg na wypasie” udowadnia, iż obecność owiec w terapii może skutecznie pomóc w walce z depresją, lękami i stresem, oferując niezwykłe efekty relaksacyjne.

Życie w dużym mieście wiąże się z ciągłym hałasem, pośpiechem i presją zawodową. To świat sztucznego środowiska – betonowa dżungla, w której parki i skwery nie są w stanie zastąpić prawdziwej natury. W efekcie rośnie ryzyko wystąpienia depresji, zaburzeń lękowych czy nerwicowych. Badania pokazują, iż co czwarty Polak przynajmniej raz w życiu doświadczył zaburzeń zdrowia psychicznego. Jednocześnie co czwarty codziennie odczuwa stres, a 45 proc. doświadcza go kilka razy w roku.

  • Czytaj także: Psychiczne androidy. Marta Niedźwiecka o kulturze zapierdolu

Z pomocą przychodzą… owce

Co robimy w takiej sytuacji? Idziemy do psychologa, uprawiamy jogę, wybieramy się do kina lub parku. Czasem wyjeżdżamy na wakacje. Części osób to wystarcza. Czy jednak jest to zawsze skuteczne? Nie – i często wiąże się z kosztami. Tymczasem badania pokazują, iż lepszy efekt niż spacer po parku daje prawdziwy kontakt z naturą. Nie oznacza to, iż miejskie tereny zielone nie pomagają, ale dla wielu osób są niewystarczające. Często potrzebny jest bardziej dogłębne obcowanie z przyrodą.

Mowa o animaloterapii, czyli terapii wspomaganej zwierzętami. Tradycyjnie jednak wymaga to bezpośredniego kontaktu fizycznego: dotyku, głaskania czy karmienia, ale nie zawsze taka opcja wchodzi w grę. I tu właśnie z pomocą przychodzą owce.

Projekt „Mózg na wypasie”

We współpracy dr hab. Piotra Tryjanowskiego, prof. na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu z Moniką Bartkowiak, Gargamelką One Health Polska, w grudniu ubiegłego roku został uruchomiony projekt „Mózg na wypasie”. Celem projektu jest zarówno zbadanie, jak obecność zwierząt wpływa na zdrowie psychiczne człowieka poprzez ich obserwację, jak i pomaganie ludziom.

Przedsięwzięcie wpisuje się w popularną w tej chwili koncepcję ekopsychiatrii, która zakłada, iż zdrowie psychiczne jest nierozerwalnie związane ze środowiskiem naturalnym. Ale idzie dalej, integrując się z ideą One Health – holistycznym podejściem, w którym zdrowie ludzi, zwierząt i ekosystemów traktowane jest jako jedność.

Terapeutyczne stado owiec. Źródło: UPP/One Health Polska.

– Owce i kontakt z nimi to nie tylko relaks, ale także praktyczne zastosowanie One Health. Poprzez takie inicjatywy pokazujemy, jak przyroda może wspierać terapię, jednocześnie dbając o bioróżnorodność – mówi Monika Bartkowiak.

Bardzo istotne jest miejsce realizacji projektu. – Posiadłość leży nad rzeką Wełną, 1,5 ha wyspy położonej wzdłuż rzeki Wełny zamieszkują właśnie owce. Wełna, wyspa, owce, uzdrowisko. Dodatkowo las i woda dookoła – mówi dla SmogLabu szefowa One Health Polska. – Planujemy także uzupełnienie pobytów w One Health Polska w postaci warsztatów z przędzenia i przerobu wełny – zapowiada.

  • Czytaj także: Życie w pobliżu drzew to mniejsze ryzyko problemów ze zdrowiem psychicznym. choćby o jedną trzecią

Efekty projektu

Samo przebywanie wśród owiec wycisza i relaksuje. Według twórców projektu, na świecie rozwijają się terapie związane z owcami. Ten model jest jednak unikalny: pokój połączony z owczarnią umożliwia bezpieczne podglądanie życia zwierząt – bez ryzyka dla obu stron. Równie interesująca będzie możliwość obserwacji zachowań społecznych owiec w kontakcie z obsługą i podczas wypasu. To umożliwi określenie pozycji poszczególnych osobników w hierarchii stada.

Projekt działa od kilku miesięcy.

– Jesteśmy dopiero na wczesnym etapie pilotażu i zbierania pierwszych doświadczeń. Nie prowadzimy jeszcze klasycznej terapii w sensie kilkudziesięciu czy kilkuset osób w kontrolowanym badaniu klinicznym. To bardziej innowacyjna interwencja ekopsychiatryczna w modelu obserwacyjnym – mówi nam prof. Tryjanowski. – Na ten moment w sesjach uczestniczy kilkanaście–kilkadziesiąt osób (głównie w formie warsztatów i pojedynczych sesji wprowadzających).

Mimo to, są już pierwsze efekty. – Wstępne obserwacje i relacje uczestników są bardzo pozytywne. Ludzie opisują głęboki relaks, wyciszenie, poczucie „bycia obecnym tu i teraz”. Czasem porównują to do medytacji lub birdwatchingu, tylko z owcami w roli głównej – relacjonuje naukowiec.

Jak zaznacza, są planowane publikacje naukowe na ten temat. Na razie jednak nie ma jeszcze wystarczających danych, by przedstawić wyniki.

Dlaczego akurat owce?

Owce to nie jedyne zwierzęta wiejskiego krajobrazu. Skąd wybór właśnie owiec, a nie np. kóz, czy koni? Czy owce się czymś wyróżniają, jeżeli chodzi o kwestię psychoterapii? Czy był to po prostu przypadkowy wybór?

– Absolutnie nie był to przypadek. Owce (szczególnie polską rasę wrzosówka) wybraliśmy z kilku powodów – odpowiada prof. Tryjanowski.

Stado wrzosówek. Zdjęcie: dr inż. Marcin Zachwieja, OneHealth Polska

Pomysłodawca projektu wymienia kilka powodów, dlaczego nie padło na konie czy kozy:

  • Owce mają bardzo spokojny, powolny rytm życia i poruszania się – to działa wyjątkowo kojąco na układ nerwowy człowieka (podobnie jak powolne fale czy obserwacja chmur);
  • są zwierzętami stadnymi, więc ich zachowanie jest przewidywalne i „bezpieczne” wizualnie – nie ma nagłych, gwałtownych ruchów jak u koni;
  • wydają charakterystyczne, rytmiczne dźwięki (beczenie), które na wiele osób działa hipnotyzująco i relaksująco (jest choćby ćwiczenie „terapeutycznego beczenia”)
  • w przeciwieństwie do kóz są znacznie mniej „inwazyjne” i ciekawskie – nie będą same do nas podchodzić i skakać, co pozwala zachować dystans i komfort osobom z lękiem społecznym lub traumą;
  • wrzosówka to rasa rodzima, ginąca, więc projekt ma też walor ochrony bioróżnorodności i krajobrazu kulturowego – idealnie wpisuje się w ideę One Health (zdrowie ludzi – zdrowie zwierząt – zdrowie ekosystemu).

Według prof. Tryjanowskiego konie są bardzo dobrym rozwiązaniem, ale wymagają zupełnie innego poziomu zaangażowania i niosą większe ryzyko ze względu na swoje ruchy i rozmiar. Z kolei kozy są zbyt żywotne i chaotyczne.

– Owce okazały się niemal idealnym „medium” do terapii na dystans. No i oczywiście nie bez znaczenia było to, ze współtwórcy pomysłu, czyli prof. Jacek Wójtowski i ja. Po prostu jesteśmy fascynatami owiec i wszystkiego co z nimi związane.

Pogłaskać owcę nie każdy może

W animaloterapii, gdzie mamy do czynienia ze zwierzętami, które można oswoić, często w grę wchodzi kwestia głaskania zwierzęcia. Tu jednak jest inaczej, gdyż ludzie powinni zachować odpowiednią odległość z uwagi na swój stan zdrowia.

– W naszym modelu zasadniczym jest właśnie terapia na dystans – obserwacja z dedykowanych „pokojów kontemplacyjnych” lub z ukrycia w terenie, trochę na zasadzie zaawansowanego birdwatchingu – mówi nam prof. Tryjanowski. – Zależało nam na stworzeniu metody bezpiecznej i dostępnej także dla osób z dużym lękiem, autyzmem, PTSD itp., gdzie bezpośredni kontakt mógłby być zbyt obciążający – wyjaśnia.

Jak zauważa nasz rozmówca, to owce decydują o dystansie.

– jeżeli same podejdą do pastucha czy do innej osoby, delikatny kontakt (pogłaskanie, podanie siana) jest możliwy i zdarza się podczas niektórych sesji. Nie jest to jednak główny element terapii i nie zmuszamy do tego nikogo – wyjaśnia naukowiec, zapraszając do do Kowanówka nad Wełną niedaleko Poznania.

Zdjęcie tytułowe: dr inż. Marcin Zachwieja/OneHealth Polska

Idź do oryginalnego materiału