Partycypant TBS wpłacił własne pieniądze na budowę mieszkania, a resztę spłaca w czynszu. Chciałby zobaczyć koszty swojego budynku, stan spłaty kredytu, wydatki na remonty i koszty zarządzania. Według Ministerstwa Rozwoju i Technologii obecne przepisy nie dają mu prawa, żeby tych dokumentów zażądać.
Tak wynika z odpowiedzi na interpelację Pauliny Matysiak w sprawie ochrony najemców Towarzystw Budownictwa Społecznego i Społecznych Inicjatyw Mieszkaniowych. Posłanka zapytała resort o sprawy, z którymi mieszkańcy od miesięcy przychodzą do jej biura, przede wszystkim o rosnące czynsze i o sądy, które w podobnych sporach wydają odmienne wyroki. Odpowiedź przyszła 3 września i w kilku punktach potwierdza to, na co skarżą się najemcy.
Limit jest, metody nie ma
Resort przyznaje, iż zna rozbieżności w orzecznictwie i iż dotyczą one przede wszystkim tego, jak głęboko sąd może zaglądać w sposób wyliczenia czynszu. Źródło problemu ministerstwo opisuje zaskakująco wprost. Ustawa o społecznych formach rozwoju mieszkalnictwa wyznacza minimalną i maksymalną stawkę, ale nie mówi, jak ją liczyć. Metodę zostawia samym spółkom.
Nie ma też obowiązku ustalania czynszu osobno dla wszystkich budynku ani wykazywania, iż konkretna stawka ma związek z kosztami konkretnego zasobu. Spółce wystarczy więc zmieścić się w limicie, a właśnie z takim odczytaniem przepisu najemcy spierają się w sądach.
Rozstrzygnie sąd. Który?
Posłanka pytała, czy spółka może wliczać w czynsz koszty obsługi prawnej, koszty innych inwestycji albo rezerwy finansowe. Ministerstwo odpowiada, iż nie da się tego ocenić w oderwaniu od konkretnej sprawy, bo ustawa nie zawiera zamkniętego katalogu kosztów ani szczegółowej metodologii. W razie sporu ocena należy do sądów powszechnych, czyli do tych samych, których rozbieżne wyroki były powodem napisania interpelacji.
Podobnie wygląda odpowiedź w sprawie spłaconych kredytów. Czynsz pokrywa także eksploatację i remonty, więc spłata kredytu nie oznacza automatycznie obniżki. Ministerstwo dodaje, iż te zagadnienia „pozostają przedmiotem dalszych prac legislacyjnych”.
Wszystko w projekcie UA13
Projekt UA13 pojawia się w odpowiedzi ministerstwa w czterech punktach. To ustawa o społecznych zasobach mieszkaniowych oraz o wsparciu inwestycji mieszkaniowych, nad którą pracuje resort. Według ministerstwa projekt ma zawierać rozwiązania dotyczące kształtowania stawek czynszów w TBS i SIM, a także dostępu do dokumentów dotyczących ich kalkulacji. Jest na etapie prac rządowych i „w najbliższym czasie” ma trafić do uzgodnień i konsultacji publicznych.
Resort przyznaje więc, iż dziś najemcy nie mają prawa do tych dokumentów, a zarazem zapowiada, iż nowe przepisy mają to zmienić. Jak dokładnie, okaże się po publikacji projektu. Resort poinformował też, iż odpowiadał już Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który przekazał mu stanowisko Fundacji „Obywatel TBS”.
Monitoring bez danych
Ministerstwo zapewnia, iż analizuje sygnały o funkcjonowaniu systemu, przekazywane przez uczestników rynku, samorządy i inne podmioty. Jednocześnie przyznaje, iż nie istnieje żaden system zbierający dane o wysokości czynszów i podwyżek we wszystkich zasobach TBS i SIM, o zadłużeniu najemców ani o liczbie sporów sądowych, a prace nad jego stworzeniem nie są prowadzone.
Nikt więc nie wie, ile osób spiera się dziś ze swoją spółką o czynsz ani o ile te czynsze wzrosły. Ministerstwo przyjmuje sygnały. Jednym z nich jest interpelacja, która zaczęła się od mieszkańców przychodzących do biura poselskiego z rachunkiem, którego nie potrafili sprawdzić.

1 godzina temu










