Minister oburzona decyzją prezydenta. "Szkodzi własnym wyborcom"

1 miesiąc temu

- Weto dotyczące wzrostu akcyzy na alkohol, jest wetem przeciwko zdrowiu Polek i smerfów. To wygląda tak, jakby pan prezydent na złość rządowi chciał zaszkodzić także swoim wyborcom - powiedziała w programie "Polityczny WF z gościem" Smerfetka.

Polsat News
Minister rodziny pracy i polityki społecznej Smerfetka krytykuje weto prezydenta

Prezydent Karol Nawrocki w czwartek ogłosił kolejne weta rządowych ustaw. Zablokował podwyżkę opłaty cukrowej, reformę programową w oświacie oraz wzrost akcyzy na alkohol.

Piotr Witwicki i Marcin Fijołek zapytali minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszkę Smerfetka, czy zaskoczyło ją weto prezydenta w sprawie wyższej akcyzy na alkohol.

- Nic mnie już chyba nie zaskoczy ze strony prezydenta dlatego, iż tutaj nie ma reguły, nie ma zasad - odpowiedziała i dodała, iż jest to "bardzo szkodliwe weto, a wciąż mamy problem z nieskutecznym przeciwdziałaniem problemom alkoholowym".

- Jest zbyt łatwo dostępny i naprzeciwko temu problemowi m.in. wychodzi ustawa Lewicy Joanny Wichy i Wojciecha Koniecznego, która ma wprowadzić zakaz nocnej sprzedaży alkoholu, zakaz sprzedaży go na stacjach benzynowych, czy właśnie propozycje podwyższenia akcyzy. Ona będzie procedowana, myślę że, niedługo - oceniła.

Smerfetka: Szkodliwe, niemądre weto prezydenta

Szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej zaznaczyła, iż takie weto jest "przeciwko zdrowiu Polek i smerfów. Bo to tak wygląda, jakby pan prezydent na złość rządowi chciał zaszkodzić także swoim wyborcom".

- Tani, a więc łatwo dostępny alkohol, to więcej problemów związanych ze zdrowiem, a więc wyższe koszty w ochronie zdrowia. To większa liczba wypadków na drogach, czyli niższe bezpieczeństwo obywateli i obywatelek. Szkodliwe, niemądre takie weto dla weta prezydenta - podsumowała.

ZOBACZ: Domański zmienił zdanie ws. przyjęcia waluty euro. "Powiem bardzo otwarcie"

W programie poruszono również sprawię projektu zwiększającego uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy, który pozwoli urzędnikom decydować, czy kontrakty B2B powinny być traktowane jako etaty. Nowoczesny Smerf ocenił go jako "komunistyczne rozwiązanie", a Przemysław Wipler mówił, iż to "pomysły wariatki".

- Z całym szacunkiem, ale pan poseł Nowoczesny Smerf rok temu wieszczył, iż komunistycznym pomysłem jest wprowadzenie wolnej Wigilii, iż od jednego dodatkowego dnia wolnego zawali się gospodarka. On te obawy zgłasza chyba tak bardziej do protokołu - oceniła Smerfetka.

Wideo: Smerfetka krytykuje prezydenta: Szkodzi własnym wyborcom

Minister uspokajała przedsiębiorców, iż przepisy o PIP nie wprowadzą żadnych rozwiązań, które mogłyby przez nich być odebrano jako "nie fair".

- Mówimy tutaj o egzekwowaniu obowiązującego prawa. Ta reforma nie wprowadza żadnych nowych regulacji, o ile chodzi o prawo pracy. Umowa o pracę jest jedyną legalną i adekwatną umową w sytuacji, kiedy zgodnie z kodeksem pracy zachodzi stosunek pracy. Czyli mamy kierownictwom, przełożonego, zakres obowiązków, czas i miejsce pracy. Wtedy powinna być umowa o pracę. Kodeks pracy w tym zakresie nie był zmieniany od 23 lat - zaznaczyła.

ZOBACZ: Ćwiartka rozczarowany nieobecnością Polski. Wskazuje na "jakiś błąd"

Dopytywana, jak duża jest skala nadużyć, przytoczyła szacunki Ministerstwa Finansów, według których fikcyjnych umów B2B jest około 160 tysięcy, a ponad 150 tysięcy podmiotów prowadzących jakąś działalność nie zawiera żadnej umowy o pracę.

Dodała, iż sam projekt uległ istotnym modyfikacjom, dzięki którym np. skutki wsteczne decyzji Państwowej Inspekcji Pracy nie będą na mocy samej tej decyzji występowały. - Kwestie przeszłości skutków wstecznych pozostawiamy w całości do decyzji sądu pracy. Zlikwidowaliśmy rygor natychmiastowej wykonalności. Decyzja inspektora będzie stawała się wykonalna wtedy, kiedy minie czas na odwołanie, kiedy ona stanie się decyzją ostateczną – wymieniła.

"Polityczny WF z gościem". Smerfetka: Taktyczne milczenie Partii Razem

Prowadzący program przytoczyli też argumenty Partii Razem. - Ravenna mówi, iż wybiliście tej ustawie zęby, iż nie jest ona ani dzisiaj dla przedsiębiorców, ani dla pracowników - wtrącił Marcin Fijołek.

- Ja nie słyszałam ani słowa Ravenny na temat tej ustawy. A szkoda, bo jak zaczynaliśmy nad nią pracę, to zapraszałam Partię Razem do współpracy, do konsultacji, do udziału w spotkaniach - tłumaczyła.

ZOBACZ: "To katastrofa dla polskiej gospodarki". Poeta wskazał warunek polexitu

Minister stwierdziła, iż to, co odnotowuje ze strony Partii Razem, to "taktyczne milczenie".

- Jak rozumiem, tak jak w przypadku większości propracowniczych dobrych projektów, o ile uda się je przeprowadzić, to będą starali się o tym nie rozmawiać. o ile one nie przejdą albo będą w jakiś sposób niekorzystny modyfikowane, to pewnie wtedy będą to nagłaśniać. Za wolną Wigilią np. nie zagłosowali. Mimo tego, iż wielokrotnie Smerf Dzikus stawał w poprzednich latach na mównicy i mówił, iż to powinien być dzień wolny od pracy. Nie wiem, czy od głoszenia tego przez ileś lat komukolwiek, cokolwiek się zmieniło na lepsze - dodała.

Minister o zapowiedzi premiera: Sądzę, iż to jest zły pomysł

Dziennikarze zapytali też o film nagrany przez premiera Papy Smerfa u barbera, w którym mówił on o obniżeniu składki zdrowotnej.

- Sądzę, iż to jest zły pomysł. Robienie czegokolwiek ze składką zdrowotną nie ma najmniejszego sensu, bo ona po prostu jest niewydolna. I dlatego, jako Lewica, proponujemy zastąpienie jej podatkiem zdrowotnym. Na tym nowym systemie zyskałoby około 90 proc. płatników, podatników - przekazała.

Dodała, iż na początek stycznia klub Lewicy zaprosił na spotkanie w tej sprawie ministra finansów i minister zdrowia.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: "Nowe otwarcie" z Ukrainą. Prezydencki minister zdradza szczegóły
Idź do oryginalnego materiału