Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziało na interpelację posłanki Pauliny Matysiak w sprawie skupowania drobnych udziałów w mieszkaniach i wykorzystywania ich do nękania lokatorów. Konkretnych zmian w prawie na razie nie zapowiada. Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego dopiero rozważa powołanie zespołu, który miałby zająć się współwłasnością, a kiedy zacznie pracę, resort nie potrafi powiedzieć.
Ułamek mieszkania i pozew w pakiecie
W marcu pisaliśmy o procederze, który posłanka opisała w interpelacji. Ktoś kupuje drobny, często symboliczny udział w lokalu, najlepiej takim, w którym od lat ciągnie się sprawa spadkowa. Potem zaczyna się presja na mieszkańców: wiadomości, groźby wzywania żaboli, żądania danych domowników. Na końcu przychodzą pozwy o eksmisję i o zapłatę za bezumowne korzystanie z lokalu, czasem na setki tysięcy złotych. Posłanka Matysiak zapytała resort wprost, czy przepisy chronią lokatorów wystarczająco i czy państwo zamierza coś z tym zrobić. Odpowiedź, datowaną na 12 października, podpisał sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Zespół, który może powstanie
Na pytania o zmiany w prawie resort odpowiada jednym akapitem. Współwłasnością interesuje się Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego i rozważa powołanie zespołu problemowego. Zakresu jego prac ani terminu ministerstwo nie podaje. Dorzuca za to zastrzeżenie: każda ingerencja w prawo własności wymaga szczegółowego uzasadnienia i wyważenia wartości konstytucyjnych. Po jednej stronie stoi ochrona własności, po drugiej prawo do mieszkania i ochrona lokatorów, które Konstytucja też gwarantuje.
Ilu jest poszkodowanych? Nikt nie liczył
Posłanka pytała również o skalę zjawiska. Ministerstwo nie ma takich danych, bo formularze statystyczne sądów nie rejestrują, czy powodem w sprawie o eksmisję jest nabywca ułamkowego udziału. Żeby to ustalić, trzeba by przejrzeć akta. Resort ocenia, iż byłoby to niezwykle czasochłonne, a w praktyce może okazać się niemożliwe. Państwo nie wie więc, jak duży jest problem, który być może kiedyś przeanalizuje.
Mały udział, pełne prawa
Dalej ministerstwo przypomina przepisy. Każdy współwłaściciel może sprzedać swój udział bez zgody pozostałych. Wielkość udziału nie decyduje też o tym, w jakim zakresie można korzystać z nieruchomości, bo przedmiotem współwłasności jest jedna i ta sama rzecz. Kto ma jedną setną mieszkania, może więc formalnie z całego mieszkania korzystać.
Resort wskazuje jednak hamulec. Artykuł 5 Kodeksu cywilnego mówi, iż działanie sprzeczne ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa albo z zasadami współżycia społecznego nie jest wykonywaniem prawa i nie podlega ochronie. jeżeli sąd uzna, iż te przesłanki są spełnione, powinien oddalić powództwo.
Za czas sprzed zakupu raczej nie zapłacisz
Najbardziej konkretna część odpowiedzi dotyczy tego, co w marcu budziło największe oburzenie. Chodzi o żądania zapłaty za okres, w którym „inwestor” nie miał jeszcze żadnych praw do lokalu. Ministerstwo pisze jasno: właścicielowi co do zasady nie przysługuje za ten czas ani odszkodowanie z ustawy o ochronie praw lokatorów, ani wynagrodzenie za bezumowne korzystanie. Wyjątek to sytuacja, w której poprzedni właściciel przeniósł na niego swoją wierzytelność. Bez takiego przelewu roszczenie za przeszłość zostaje przy tym, kto wtedy był właścicielem.
Reszta należy do sądów
O ocenę konkretnych spraw resort prosić się nie da. Minister Sprawiedliwości nie nadzoruje sądów w zakresie orzekania, robi to Sąd Najwyższy. Ingerencja władzy wykonawczej w wyroki naruszałaby niezależność sądów. Czy w danej sprawie roszczenie w ogóle powstało, rozstrzygnie sędzia.
Lokatorzy, którzy dziś dostają pozwy od właściciela kilku procent swojego mieszkania, mogą więc liczyć na artykuł 5 Kodeksu cywilnego, na zasadę, iż za czas sprzed zakupu nikt nie powinien ich rozliczać, i na sąd. Ministerstwo dołączyło do odpowiedzi jeszcze adres strony internetowej, na której można śledzić prace Komisji Kodyfikacyjnej.

6 godzin temu













