Umowa koalicyjna w tym temacie była prosta i znana od dawna: najpierw marszałkiem sejmu będzie Smerf Fanatyk, potem Smerf Towarzysz. Fanatyk najpierw sprawiał wrażenie, iż dotrzyma słowa - choćby publicznie twierdził, iż "rozmawia już" ze swoim następcą o szczegółach...