Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski rozważa ogłoszenie wyborów prezydenckich i referendum pokojowego 24 lutego, w czwartą rocznicę rosyjskiej inwazji na pełną skalę. Amerykański prezydent Donald Trump miał zagrozić wycofaniem gwarancji bezpieczeństwa, jeżeli Ukraina nie przeprowadzi tych wydarzeń do 15 maja. Biuro Prezydenta Ukrainy wyraża jednak głęboką sceptyczność wobec tych planów, wskazując na codzienne zabijanie ludzi przez Rosjan.
Informacje te ujawnił "Financial Times", cytowany przez Reuters. USA rzekomo proponują zakończenie wojny do wczesnego lata i wywierają presję na Ukrainę, aby dotrzymała tego harmonogramu. W ciągu ostatnich dni w obwodzie charkowskim zginęło troje dzieci, które nie miały choćby dwóch lat.
Biuro Prezydenta Ukrainy postawiło fundamentalne pytanie: "Jeśli Rosjanie codziennie zabijają ludzi, to jak można ogłaszać lub poważnie rozważać przeprowadzenie wyborów w najbliższych tygodniach? Nikt nie jest przeciwny wyborom, ale musi być zapewnione bezpieczeństwo".
Niskie poparcie społeczne
Olha Ajwazowska, ekspertka z pozarządowej organizacji "Opora" kontrolującej procesy wyborcze, określiła dyskusje o datach wyborów jako "oderwane od nastrojów społecznych". Ujawniła w rozmowie z "FT" oraz na Facebooku, iż poparcie społeczne dla przeprowadzenia wyborów podczas "gorącej fazy wojny" wynosi tylko około 10 procent.
Ajwazowska skrytykowała pomysł łączenia rocznicy agresji z ogłoszeniem wyborów jako "społecznie niezrozumiały". Dodała, iż Ukraina nie może stracić gwarancji bezpieczeństwa, których jeszcze nie otrzymała.
Kwestia gwarancji bezpieczeństwa
"Aby utracić gwarancje bezpieczeństwa, trzeba je najpierw otrzymać. Mam nadzieję, iż doświadczenie Budapesztu (Memorandum Budapeszteńskiego z 1994 r. - PAP) czegoś nas jednak nauczyło i iż powinna to być dwustronna umowa międzynarodowa ratyfikowana przez parlamenty, a nie memorandum czy deklaracja. W ten sposób do 15 maja nie można utracić czegoś, czego nie mamy" – napisała ekspertka na Facebooku.
Wyzwania legislacyjne
Prace legislacyjne nad przygotowaniem pierwszych powojennych wyborów trwają. 12 lutego ma się zebrać kolejna duża grupa parlamentarna, aby wysłuchać wyników prac siedmiu podgrup, które w ciągu miesiąca odbyły 32 posiedzenia.
"12 lutego zbierze się kolejna duża grupa parlamentarna, aby wysłuchać efektów prac siedmiu podgrup, które w ciągu miesiąca odbyły 32 posiedzenia (w tym dwa zaplanowane na dziś). Oczywiste jest, iż prace będą musiały być kontynuowane, zwłaszcza w obszarze mediów, kampanii wyborczej, przeciwdziałania rosyjskiej ingerencji itp." – poinformowała Ajwazowska.
Ukraiński parlament nie ma w tej chwili większości do żadnej uchwały w sprawie wyborów. Brak koalicji rządzącej zdolnej do samodzielnego podejmowania decyzji sugeruje trudny i długi proces przyszłych dyskusji legislacyjnych. Między końcem stanu wojennego a rozpoczęciem kampanii wyborczej musi upłynąć co najmniej pół roku, choć eksperci uważają, iż choćby ten okres może być zbyt optymistyczny.
Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).

2 godzin temu










