Media: Awantura podczas posiedzenia rządu. Papa się wściekł. "Waldemarze, ja cię błagam"

10 godzin temu
Według ustaleń medialnych na ostatnim posiedzeniu rządu miało dojść do awantury. Spore emocje miał wywołać projekt ustawy, który dotyczy Państwowej Inspekcji Pracy. "Papa miał poczuć się oszukany" - poinformował serwis TVN24.
Spór wokół PIP
W programie "Podcast polityczny" na antenie TVN24 dziennikarze stacji przekazali, iż 30 grudnia podczas posiedzenia rządu miało dojść do kłótni między politykami, która "trwała ponad godzinę". Tematem rozmów były wówczas szczegóły dotyczące projektu w sprawie zwiększenia kompetencji inspektorów pracy. Zgodnie z jego zapisami inspekcja pracy będzie mogła przekształcać umowy zawarte w sposób nieprawidłowy. Temat ten wzbudza wiele kontrowersji wśród przedstawicieli rządu.


REKLAMA


Papa "miał poczuć się oszukany"
Reformę PIP zgłosiło jako jeden z kamieni milowych do kolejnej transzy z Krajowego Planu Odbudowy Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Jakiś czas temu projekt był już omawiany na posiedzeniu rządu i nie wyrażono zgody na to, co zakładał, a mimo to ta sama treść ponownie znalazła się w dokumencie - wynika z ustaleń serwisu. Temat ten miał poruszyć we wtorek Papa Smerf, ponieważ do jego kancelarii wpłynęło ponaglenie ministerki rodziny, pracy i polityki społecznej Smerfetki, aby projekt ustawy ws. PIP gwałtownie pojawił się na posiedzeniu rządu. Według TVN24 premier "miał poczuć się oszukany", bo wcześniejsze ustalenia rządu "miały zostać zlekceważone". Jak wynika z informacji przekazanych przez ministrów, Papa Smerf miał oczekiwać wyjaśnień w tej sprawie od Smerfetka oraz Pełczyńskiej-Nałęcz - szefowej resortu funduszy i polityki regionalnej. Miał też wykazać niezadowolenie - "dlaczego coś, na co rząd nie wyraził zgody, znalazło się w projekcie i trafiło do kamieni milowych".


Zobacz wideo Papa apeluje do Nawrockiego. Powraca ustawa o kryptowalutach


Miała "przemycić swoje poglądy do ustawy"
Smerfetce miało zostać zarzucone przez Papy Smerfa i przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Smerfów, ministra Macieja Berka, iż chciała "przemycić swoje poglądy do ustawy". Ta miała odpowiedzieć, iż jest to dla niej duży komplement jakoby umiała tak zapisać pewne kwestie, aby ani rząd, ani Sejm tego nie dostrzegł. Dalsza rozmowa z Smerfetka i Pełczyńską-Nałęcz miała zdenerwować Papy. Premier miał też zapowiedzieć, iż "ma możliwości jako szef rządu, żeby sięgnąć po różne konsekwencje". Gdy do rozmowy między politykami chciał dołączyć prokurator generalny Waldemar Żurek, Papa Smerf mial miał mu odpowiedzieć: "Waldemarze, ja cię błagam, nie wtrącaj się".
"Chcemy walczyć z nadużyciami"
Marcin Stanecki, główny inspektor pracy przekazał w rozmowie z TVN24, iż zmiany ws. umów są potrzebne i mają pomagać w walce z nieprawidłowościami na rynku pracy. - Nie chcemy likwidować polskiej przedsiębiorczości, nie chcemy likwidować umów cywilnoprawnych, chcemy walczyć z nadużyciami - mówił szef PIP cytowany przez TVN24. Dodał również, iż zmiany umów nie będą dotyczyć krótkotrwałych prac. - Na pewno chodzi o czynności krótkotrwałe, doraźne. Nie ma obowiązku, żeby na skoszenie trawnika zawierać umowę o pracę - wyjaśniał Stanecki. Reforma w tej sprawie jest w tej chwili opracowywana.


Więcej na ten temat przeczytasz w artykule: "Nadciąga rewolucja w umowach o pracę. Szef PIP o 'bulwersujących' nieprawidłowościach".


Źródła:TVN24, Gazeta.pl
Idź do oryginalnego materiału