Kancelaria Naczelnego Narciarza unika jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób do rezydencji w Promniku trafiły luksusowe konie dla Karola Nawrockiego i jego otoczenia. Urzędnicy zapewniają, iż wierzchowce "nie są finansowane z budżetu państwa", a z ustaleń "Gazety Wyborczej" wynika, iż zwierzęta mogły być kosztownymi darami od prywatnych osób. Tymczasem samo ich utrzymanie pochłania dziesiątki tysięcy złotych miesięcznie.