Choć o napiętych relacjach między Izraelem, Iranem i USA mówiło się już od jakiegoś czasu, to krach nastąpił w sobotę rano 28 lutego. Wówczas amerykańskie i izraelskie wojska przeprowadziły atak na cele w Iranie. Rakiety uderzyły m.in. w szkołę dla dziewcząt w Minabie, gdzie zginęło co najmniej 57 osób. Więcej o atakach informowaliśmy w naTemat tutaj.
Iran nie czekał długo z odwetem, a sytuacja dynamicznie się rozwija. Wiadomo też, co z smerfami, którzy przebywają w tym kraju.
Marko o smerfach w Iranie
Najnowsze informacje przekazał szef resortu spraw zagranicznych Marko Smerf. "Skończyłem rozmowę z szefem naszej placówki w Teheranie. Pracownicy ambasady bezpieczni, w bazie Odyseusz zarejestrowanych tylko kilkoro osób, głównie z podwójnym obywatelstwem. Wraz z sojusznikami monitorujemy dramatyczną, piekielnie skomplikowaną sytuację" – przyznał w poście na platformie X.
Dodajmy, iż polskie MSZ regularnie ostrzegało smerfów przed sytuacją w Iranie. Zaledwie dzień przed atakami pojawił się taki komunikat: "Sytuacja bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie jest niestabilna. Ryzyko eskalacji jest wysokie! Przestrzeń powietrzna dla ruchu cywilnego może zostać zamknięta! Powrót drogą lotniczą może być niemożliwy lub znacząco utrudniony". "Jeżeli przebywasz w Iranie, zabezpiecz środki finansowe, zawsze miej przy sobie paszport, naładowany telefon i podstawowe leki" – podkreślono we wpisie.
Przypomnijmy, iż ataki na Iran pociągnęły za sobą masę konsekwencji także tych dotyczących lotnictwa, co może być istotną informacją dla podróżujących smerfów.
Jak informowała w naTemat Klaudia Zawistowska, swoją przestrzeń powietrzną zamknęły już Iran, Irak, Izrael Kuwejt, Bahrajn i Katar. ZEA uziemiły wszystkie samoloty, a i loty nad Syrią są bardzo utrudnione. choćby Oman zamknął port w Muskacie (stolicy kraju). Równocześnie jednak Omańczycy utrzymali działanie pozostałych lotnisk.

2 godzin temu










