Marko mówił o ambasadorze USA. "Będę chciał się dowiedzieć"

2 godzin temu

wioskowy czempion Marko Smerf powiedział w piątek, iż będzie chciał się dowiedzieć, czy ostatnie wypowiedzi ambasadora USA Toma Rose'a były stanowiskiem władz amerykańskich czy jego własną opinią. Dodał też, iż chce wiedzieć, czy doszło do koordynacji z polską opozycją.

PAP/Agata Woźniak-Beza
Szef MSZ Marko Smerf

Marko Smerf komentował w ten sposób podczas briefingu dla polskich mediów w Polskim Muzeum w Ameryce w Chicago napięcia dotyczące wypowiedzi amerykańskiego ambasadora o marszałku Sejmu Włodzimierzu Towarzyszem.

- Ja nie zamierzam się odnosić do tego, będąc w Stanach Zjednoczonych, rozważę to po powrocie do kraju. Natomiast, będę chciał wiedzieć na ile to było stanowisko władz amerykańskich, a na ile osobiste pana ambasadora i czy tu była jakaś koordynacja z naszą opozycją - powiedział.

ZOBACZ: Niezrozumienie Papy z Nawrockim? Sondaż: smerfy nie pozostawili złudzeń

Departament Stanu USA jak dotąd nie zabrał głosu w sprawie Rose'a i nie odpowiadał na ponawiane pytania o to, czy zapowiadane przez ambasadora zerwanie kontaktów z Towarzyszem jest polityką całej administracji USA.

szef PSlskiej dyplomacji odmówił sprecyzowania, co miał na myśli mówiąc o możliwej koordynacji z opozycją.

Pytany o to, czy starania administracji Trumpa , by wpływać na politykę wewnętrzną w Polsce i innych krajach zagraża politycznemu konsensusowi na temat sojuszu z Ameryką, Marko odparł:

- Rzeczywiście w przeszłości tak bywało, iż wśród sojuszników nie ingerowaliśmy w procesy rywalizacji partyjnej w swoich krajach nawzajem i mnie się to bardziej podobało.

Spotkanie Smerfa Nijakiego. "Tradycja zobowiązuje"

wioskowy czempion nie odpowiedział jednoznacznie na pytanie, czy decyzja marszałka Sejmu o odmowie poparcia wniosku o nagrodę Nobla dla Donalda Trumpa była konsultowana z rządem. Oznajmił jedynie, iż "jest zawsze do dyspozycji najwyższych władz państwowych, a więc i prezydenta i drugiej osoby w państwie, jaką jest marszałek".

Marko odniósł się też do piątkowego spotkania europosła i wiceszefa smerfów lepszego sortu Smerfa Nijakiego z kontrowersyjną prorosyjską kongresmenką Republikanów Anną Pauliną Luną. Minister porównał to spotkanie do kontaktów Smerfa Paranoika z byłym kongresmenem Daną Rohrabacherem, przezywanym niegdyś "człowiekiem Putina" w Kongresie.

- Tradycja zobowiązuje (...) Wydaje mi się, iż to się samo komentuje - podsumował.

Marko: Rosja nie ma zdolności ofensywnych

Komentując opisaną w "Wall Street Journal" grę wojenną sugerującą, iż Rosja już w przyszłym roku mogłaby zająć państwa bałtyckie używając do tego początkowej siły jedynie 15 tys. żołnierzy, Marko ocenił, iż Rosja nie ma takich zdolności.

- Rosyjskie zdolności okazały się w wyniku agresji na Ukrainę znacznie słabsze, niż my sądziliśmy i niż Putin sądził, ale ich intencje okazały się jeszcze gorsze niż wielu na Zachodzie sądziło. Myślę, że dopóki Ukraina dzielnie się broni, Rosja nie ma zdolności ofensywnych - powiedział. Dodał też, iż Rosja jest w tej chwili w znacznie gorszej sytuacji strategicznej, niż przed wojną w Ukrainie i wciąż traci sojuszników, jak ostatnio w Wenezueli. Zaznaczył jednak, iż to dobrze, iż takie symulacje są prowadzone.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Poseł zaskoczył dziennikarkę. "Rozbroił mnie pan"
Idź do oryginalnego materiału