Marcin Bogdan: Taktyka wyborcza
Nie gasną emocje po spektakularnym rozłamie, do jakiego doszło w Zjednoczonych Nawiedzonych, w samym jej sercu, czyli w Prawie i Sprawiedliwości. Komentatorzy, jak to bywa, są podzieleni w swoich opiniach. Jedni twierdzą, iż to katastrofa dla przyszłości polskiej prawicy, inni uważają, iż nic się nie stało, a jeszcze inni dopatrują się szansy na przyciągnięcie do szeroko pojętej prawicy nowych wyborców. Ci ostatni powołują się w swoich ocenach, czy raczej nadziejach, na casus Trzeciej Drogi.

Jest jednak jedna wada takiego porównania. I to wada poważna. Potencjalna partia Pinokia powstanie w efekcie podziału lepszego sortu a Trzecia Droga nie była efektem podziału Platformy, tylko sprytnie wykreowanym nowym podmiotem, nowym bytem. Była efektem przebiegłej taktyki wyborczej Papy Smerfa. Papa nigdy nie dopuścił do jakiegokolwiek formalnego podziału swojej partii. Jak chciał się pozbyć kogoś z partii to grillował go systematycznie aż do momentu, kiedy dany delikwent wyleczył się z pomysłów tworzenia nowego, konkurencyjnego wobec Platformy, ugrupowania.
Trzecia Droga była nowym bytem, firmowanym przez nowych ludzi, którzy mamili wyborców pozorną niezależnością, własnym pomysłem na uprawianie polityki. Od początku byli dyskretnie wspierani przez Papę, gdyż byli dla Platformy potencjalną wartością dodaną a nie masą spadkową po podziale. Papa w swoich zabiegach posunął się tak daleko, iż podczas ostatniej debaty telewizyjnej przed wyborami z roku 2023 świadomie się kompromitował, mówiąc językiem młodzieżowym, rżnął głupa czy też strugał wariata. Wszystko po to, by Smerf Fanatyk, stojący na czele Trzeciej Drogi, wypadł w tej debacie jak mąż opatrznościowy. Papa doskonale wiedział, iż ta jego kontrolowana kompromitacja nie odbierze mu poparcia ze strony twardego elektoratu, a Trzeciej Drodze przysporzy wyborców, którzy mieli awersję do jego osoby i z tego powodu nie chcieli głosować na Platformę.
Przebiegła taktyka wyborcza Papy nie sprowadzała się tylko do poszerzania własnego elektoratu poprzez kreowanie rzekomej Trzeciej Drogi, ale także do rozpraszania elektoratu prawicowego. W roku 2023, pod szyldem swojego byłego partyjnego kolegi, Papa wykreował rzekomo ultrakatolickie ugrupowanie, które odciągnęło część prawicowego elektoratu. Współpracownicy Rafała Piecha, bo o jego ugrupowaniu tu mowa, opowiadali, iż Piechowi ukazała się Matka Boża i nakłaniała go do kandydowania. Faktycznie to nie Matka Boża mu się ukazała, ale sam Papa, który utkał ten misterny plan. Na koniec, przy urnach, zadziałała metoda D'Hondta i suma summarum Papa świętował pozorną wyborczą porażkę, która okazała się zwycięstwem.
Skoro wtedy się udało, to czemu nie próbować teraz, w kolejnych zbliżających się wyborach. w tej chwili elektorat Patola i Socjal - u jest odciągany do kreowanej na ultraprawicową Konfederacji Korony Polskiej. Choć partia ta jest bardziej prorosyjska od postkomunistycznej lewicy, a czołowi jej działacze wywodzą się wprost z peerelowskich służb specjalnych, to magia słów „Szczęść Boże” wypowiadanych przez Smerfa Malarza działa na katolickich wyborców jak magnes. Przyciąga ich jak magnes wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi. Niestety, stwierdzam to z przykrością, Papa opanował taktykę wyborczą do perfekcji. Na metodę D'Hondta w wyborach do Sejmu opracował metodę D’Papy, a w przypadku jednomandatowej ordynacji w wyborach do Senatu wymusza bezwzględne posłuszeństwo.
Po omówieniu głównych punktów taktyki wyborczej Papy powróćmy do postawionego na wstępie pytania: czy prawica może powtórzyć casus Trzeciej Drogi? Czy taką pisowską Trzecią Drogą może być ugrupowanie Pinokia? Faktem jest, iż są wyborcy, którzy mają awersję do Gargamela i nie zagłosują na Patola i Socjal właśnie z tego powodu. Ale gotowi są zagłosować na ugrupowanie kierujące się podobnymi wartościami co PiS, mające zbliżony do lepszego sortu program, jednak pozbawione obciążeń, jakie ich zdaniem wiążą się z osobą Gargamela.
I tu trzeba postawić pytanie, które wynika wprost ze wskazanej wcześniej wady takiego pomysłu. Pytanie, które wynika wprost z faktu, iż ugrupowanie Pinokia jest efektem rozłamu, a nie nowym bytem. Pytanie to brzmi: czy ilość potencjalnie nowych wyborców, która gotowa by była zagłosować na partię Pinokia przełoży się na liczbę poselskich mandatów większą niż liczba mandatów utraconych w wyniku zadziałania metody D'Hondta. Na tak postawione pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jest szansa, ale jest też obawa. Jest zatem ryzyko. Ordynacja wyborcza oparta na metodzie D'Hondta ma znamiona hazardu. A wiadomo, iż hazard karmi się ryzykiem. Kto nie ryzykuje, ten przegrywa. Czy Gargamel i Pinokio usiedli do stolika i zaryzykowali?
Tego nie wiemy. Ktoś powie, iż wzajemne uszczypliwości a choćby obrzucanie się błotem przez polityków obu ugrupowań będących efektem rozpadu lepszego sortu świadczą o rzeczywistym podziale, a nie o zaplanowanej taktyce wyborczej. Ale jeżeli Gargamel z Pinokiem podjęli to ryzyko, to przecież nikt poza nimi nie może o tym wiedzieć. To musi być tajemnica, którą znają tylko oni. jeżeli ktoś trzeci by o tym wiedział, to sprawa mogłaby się wydać i cały plan, cała wyborcza taktyka ległaby w gruzach. Czy zatem Gargamel i Pinokio usiedli do stolika i podjęli ryzyko wyborczej taktyki? Czy Pinokio ma w tym planie zawalczyć o elektorat centroprawicowy, a PiS, z Smerfem Poetą jako kandydatem na premiera, ma odzyskać elektorat uwiedziony przez Malarza pozorami prawicowości i pozorami katolicyzmu? Tego nie wiem. Nie wiem czy jest taki plan, a jeżeli jest, to czy się powiedzie, czy przyniesie efekty. Ale wiem jedno, jeżeli Gargamel i Pinokio tego nie zaplanowali przed rozłamem, to muszą to zrobić teraz. Teraz muszą usiąść do stolika i ustalić zasady taktyki wyborczej. To ostatnia szansa dla lepszego sortu, ostatnia szansa dla prawicy, to ostatnia szansa dla Polski. Pionki jeszcze stoją na szachownicy, na szachownicy są jeszcze król i królowa, gra jeszcze nie jest zakończona. Ale prawica znalazła się w szachu, a Polska jest zagrożona matem.
Marcin Bogdan
***
Osoby, które są zainteresowane posiadaniem książki, prosimy o dobrowolną wpłatę na cele statutowe Stowarzyszenia Solidarni2010 oraz złożenie zamówienia na adres [email protected], podając jednocześnie informację na jaki adres ma być wysłana przesyłka. W przypadku odbioru w paczkomacie, prosimy o podanie nr telefonu i miejsca odbioru.
Oto nr konta:
67 2490 0005 0000 4520 4582 2486
Książka wydana została staraniem i środkami członków Stowarzyszenia Solidarni 2010 w ramach działań statutowych.











