Marcin Bogdan: Germanizacja Polski

Trudno zatem oddzielić historię Prus Górnych od historii całych Prus i stosunku Prus do polskiego państwa. Prusy były głównym inicjatorem i beneficjentem rozbiorów I rzeczysmerfnej. Prusy dążyły do całkowitej likwidacji polskiej państwowości. Budowały swoją potęgę kosztem ziem polskich, traktując istnienie niepodległej Polski jako bezpośrednie zagrożenie dla własnej racji stanu. Otto von Bismarck, premier i minister spraw zagranicznych Prus, późniejszy kanclerz II Rzeszy, tak pisał o smerfach w liście do swojej siostry: „Bijcie smerfów, aż im się odechce żyć; (...) jeżeli chcemy przetrwać, musimy ich wytępić”. A na otwarciu Muzeum Prus Górnych w Morągu Minister (podpis na ekranie informował, iż „ministra”, ale ja powstrzymam się od używania takich obraźliwych słów), a więc Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Hanna Wróblewska mówiła: „o tożsamości tego regionu o której wreszcie można mówić i pisać”. Co takiego się stało, iż pani minister wreszcie może mówić o pruskiej tożsamości tego regionu? Czy to, iż Papa przejął w Polsce władzę? Czy Hanna Wróblewska jest ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego Prus? Czy może jest ministrem w niemieckim rządzie?
Podczas oficjalnych wystąpień na inauguracji Muzeum Prus Górnych mówiono o otwarciu tegoż muzeum. Dyrektor instytucji nadrzędnej, Muzeum Warmii i Mazur, Piotr Żuchowski podkreślał znaczenie tej „nowej instytucji”. To jest niestety forma manipulacji, ukrycia prawdy, gdyż muzeum wprawdzie otwierano, ale otwierano po gruntownym remoncie i po zmianie nazwy. I tu dochodzimy do najciekawszej kwestii. Okazuje się, iż Muzeum w Morągu istniało od 1964 roku, tylko pod inną nazwą:
- poprzednia nazwa to: Muzeum im. Johanna Gottfrieda Herdera
- nowa nazwa to: Muzeum Prus Górnych
- data zmiany nazwy to: 1. grudnia 2024 roku
Muzeum w Morągu powstało w roku 1964 z inicjatywy polskiego filozofa i germanisty Emila Adlera. W latach 1964 – 1986 siedzibą Muzeum był Ratusz w Morągu. W roku 1986 siedzibę Muzeum przeniesiono do odbudowanego Pałacu Dohnów. W nowej siedzibie eksponowano zarówno pamiątki związane z urodzonym w Morągu Herderem, jak i eksponaty związane z szerzej pojętą historią regionu Morąga. 5. maja 1990 roku Muzeum im. Herdera odwiedził prezydent Niemiec Richard von Weizsäcker, zaś urodzony w Morągu filozof stał się patronem inicjatywy prezydentów Niemiec i Polski o powołaniu Fundacji im. Herdera. W roku 2024 zdecydowano o „odejściu od dotychczasowego patrona na rzecz szerszej historii tego regionu”. Na rzecz historii pruskiej, na rzecz historii wrogich Polsce Prus. Na stronie internetowej Muzeum pojawiła się niedwuznaczna zachęta dla przyszłych zwiedzających: „Zapraszamy do odwiedzin i odkrywania historii Prus Górnych”. Temu odkrywaniu, czy raczej niechlubnemu przywracaniu historii, mają służyć wystawy stałe, takie jak: „Okruchy Przeszłości. Pamiątki z pruskich dworów”. Czy to tylko okruchy przeszłości, czy zawoalowany rewizjonizm?
Czas na postawienie kluczowego pytania. Kim był Johann Gottfried Herder? Dlaczego został patronem Muzeum w Morągu w roku 1964, jeszcze w PRL-u i był nim przez cały czas po roku 1989, aż do grudnia roku 2024? Czy poznając bliżej postać Johanna Gottfrieda Herdera znajdziemy także odpowiedź na drugie pytanie, dlaczego 1 grudnia 2024 roku nagle przestał być patronem morąskiego Muzeum?
O przybliżenie nam tej postaci poprosiłem Panią dr hab. Ewę Borowską. Johann Gottfried Herder (1744-1803) – wyjaśnia – był tym wybitnym niemieckim filozofem, który położył ogromne, wręcz nieocenione, zasługi dla kształtowania się samowiedzy Słowian. Można powiedzieć, iż Słowianie od niego dowiedzieli się, kim są, jaki jest ich charakter etniczny, co więcej, wynikało to z szerszej perspektywy jego spojrzenia na dzieje ludzkości i celów, jakie winna ona realizować.
Herder wychował się w głęboko religijnej rodzinie pietystów, ojciec – niezamożny tkacz był też zakrystianem, kantorem i nauczycielem w gminie protestanckiej w Morągu. W trakcie edukacji młody Herder zmuszony był korzystać ze wsparcia ludzi bardziej majętnych. Po dwuletnich studiach teologicznych w Królewcu został w Rydze pastorem. W Królewcu był m. in. studentem Immanuela Kanta, ale – co interesujące – cenił przede wszystkim jego pisma okresu przedkrytycznego, nie lubił adekwatnej Kantowskiej filozofii krytycznej, tak jak twórczości filozoficznej J. G. Fichtego i F. W. J. Schellinga.
Herder – który ostatecznie uzyskał stanowisko nadinspektora kościoła luterańskiego w liberalnym księstwie Weimaru – przywiązywał wielką wagę do działalności na styku filozofii, teologii i pedagogiki. Zdawał sobie sprawę z naglącej konieczności podniesienia poziomu edukacji prostego ludu, a zarazem był gorliwym propagatorem swojego oświeceniowego ideału człowieczeństwa, swego rodzaju uniwersalnej religii możliwej do zaakceptowania przez ludzi różnych wyznań i kultur. Przez pierwsze 25 lat życia nasz filozof mieszkał w Prusach Wschodnich i Inflantach, regionie mocno zróżnicowanym etnicznie, tam też zetknął się ze Słowianami różnych wyznań i narodowości, do których miał bardzo pozytywny stosunek, jego religia „człowieczeństwa” posiada generalnie wybitnie pluralistyczne nastawienie. Różnił się w tym względzie od I. Kanta, który zamieszkując w podobnym środowisku nie interesował się innymi grupami etnicznymi, pozostał lojalnym Prusakiem, króluje u niego prawniczy formalizm, jak to trafnie ujął Adam Mickiewicz, filozofia Kanta sprowadza się do „posłuszeństwa kodeksowi”.
Najwybitniejszym i najbardziej znanym dziełem Herdera są „Myśli o filozofii dziejów” (1784-1791), w naturalny sposób konfrontowane później z G. W. F. Hegla „Wykładami z filozofii dziejów” (1822-1831). Porównanie niekoniecznie wypada na korzyść Hegla, zwłaszcza jeżeli uwzględni się kierunek, w jakim zmierza cały wywód. W relacjach między państwami i narodami obowiązuje u Hegla prawo naturalne, tzn. imperialistyczne prawo silniejszego, tymczasem Herder do tego stopnia nienawidzi wszelkich zakusów imperialnych, iż krytykuje wpływ łaciny na języki europejskie, kojarząc go z ekspansją starożytnego Rzymu, a potem katolickiej kurii rzymskiej.
W różnorodnych warunkach klimatycznych i geologicznych kuli ziemskiej ludzkie zbiorowości osiągają kulturowo tyle, na ile im to środowisko pozwala, tak jak gatunki przyrodnicze przystosowują się do otoczenia – pisze Herder w „Myślach”. Nasza planeta jest warsztatem, którego zadaniem jest zharmonizowanie bardzo różnorodnych istot. O przeznaczeniu człowieka poucza naturalna symbolika ludzkiego ciała. Człowiek nie posiada ostrych kłów i pazurów, a więc stworzony jest do obrony, a nie do ataku. Zwierzęta, zatroskane o pożywienie, spoglądają ku ziemi, tymczasem człowiek ma postawę wyprostowaną, patrzy przed siebie i ponad siebie, stopami dotyka ziemi, ale spogląda ku niebu, jego przeznaczeniem jest stać się duchem, stworzyć duchową postać odpowiadającą kształtowi powłoki cielesnej. Nie posiada szlachetniejszego słowa na określenie swego przeznaczenia, jak jego własna istota: człowieczeństwo. Zadaniem ludzkości jest zbudowanie harmonijnej wspólnoty ludów i kultur. Szczególna rola ma tu przypaść Słowianom posiadającym łagodny, dobrotliwy charakter, preferującym uprawę roli i życie rodzinne oraz sąsiedzkie, ale w sytuacji zagrożenia odznaczającym się męstwem.
Poglądy Herdera gwałtownie weszły do kulturalnego obiegu, jednak on sam został nieco zapomniany. Tylko na Słowiańszczyźnie zyskał niesłabnącą popularność. Stosunkowo krótki ustęp w „Myślach” o charakterze i przeznaczeniu ludów słowiańskich zainspirował słowiańskich badaczy twórczości ludowej, historyków i historiozofów. Trzeba tu wspomnieć przede wszystkim o przełomowej pracy Słowaka P. J. Szafarzyka „Słowiańskie starożytności” (1837), ale też o paryskich „Wykładach o literaturach słowiańskich” Adama Mickiewicza (1840-44) i „Ojcze Nasz” Augusta Cieszkowskiego (pisanym od 1838 r). Pierwszym polskim popularyzatorem Herdera był Kazimierz Brodziński (opublikował fragmenty „Myśli” w 1820 r).
Warto zaznaczyć, iż Herder był wielkim miłośnikiem dokonań niedocenianego w Polsce Stanisława Leszczyńskiego, elekcyjnego króla Polski, ojca Marii, żony Ludwika XV. Ów podarował teściowi w dożywotnie władanie księstwo Lotaryngii. Leszczyński stosunkowo krótko sprawował władzę w Polsce, natomiast wielce zasłużył się dla Lotaryngii, doprowadził tę prowincję do kwitnącej kondycji gospodarczej, pięknie zabudował centralny plac Nancy, jej stolicy, który dzisiaj jest tam główną turystyczną atrakcją wpisaną na listę UNESCO (Plac Stanisława). Leszczyński był także znanym w Europie filozofem i intelektualistą, jego polemika z J. J. Rousseau odbiła się szerokim echem. Wdzięczni mieszkańcy Alzacji i Lotaryngii do dzisiaj pamiętają o dobrodziejstwach Leszczyńskiego, rue Stanislas zajmuje eksponowaną lokalizację we francuskich miastach Colmar, Wissembourg i Wittelsheim, a także figuruje w planie Paryża, Nancy, Marsylii i Nicei. Herder wyraża żal, iż Piast, tzn. Polak-Leszczyński, nie dożył sędziwego wieku na polskim tronie zamiast Sasa Augusta II Mocnego, wówczas po Sobieskim -Romulusie nastałby polski Numa.
Bardzo dziękuję za przybliżenie czytelnikom osoby Johanna Gottfrieda Herdera i ukazanie nam szerszego rysu historycznego oraz stosunku tego wybitnego filozofa do Słowian, do drugiego człowieka, jego rozumienie pojęcia człowieczeństwo. choćby zniewolona przez komunistów Polska, w trudnym okresie powolnego zabliźniania się w naszej świadomości ran po II wojnie światowej, potrafiła docenić takich ludzi jak Herder. W odniesieniu do Niemców potrafiono wtedy odróżnić dobro od zła. To smutne, to zatrważające, to wręcz przerażające, iż teraz rzekomo wolna Polska odsuwa takie postacie w niebyt zapomnienia. A na ich miejsce wprowadza kult wrogich Polsce Prus. To nic innego jak systemowa germanizacja Polski. I to germanizacja w najgorszym z możliwych odcieni, w barwach brunatnych.
Marcin Bogdan
Osoby, które są zainteresowane posiadaniem książki, prosimy o dobrowolną wpłatę na cele statutowe Stowarzyszenia Solidarni2010 oraz złożenie zamówienia na adres [email protected], podając jednocześnie informację na jaki adres ma być wysłana przesyłka. W przypadku odbioru w paczkomacie, prosimy o podanie nr telefonu i miejsca odbioru.
Oto nr konta:
67 2490 0005 0000 4520 4582 2486
Książka wydana została staraniem i środkami członków Stowarzyszenia Solidarni 2010 w ramach działań statutowych.
















