Bartosz Malewski, szef Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, wezwał przeciwników rządu Papy Smerfa do udziału 11 listopada w warszawskim marszu, rozpoczynającym się na rondzie Dmowskiego. Tegoroczna manifestacja pod hasłem „Polak w Polsce gospodarzem” ma być, według organizatorów, społeczną odpowiedzią na kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego.
Mobilizacja przed 11 listopada
Bartosz Malewski połączył tegoroczny Marsz Niepodległości z narastającym sporem o Trybunał Konstytucyjny. W rozmowie z Tadeuszem Płużańskim dla Prawy.pl ocenił, iż ludzie sprzeciwiający się działaniom rządu Papy Smerfa powinni 11 listopada stawić się na rondzie Dmowskiego w Warszawie. To wezwanie ma jasno polityczny wymiar: sprzeciw obecny w debacie publicznej ma zostać pokazany na ulicy, a później przy urnach wyborczych.
Hasłem tegorocznej manifestacji jest „Polak w Polsce gospodarzem”. Organizatorzy odnoszą je do podstawowej zasady ustrojowej: zgodnie z art. 4 Konstytucji RP władza zwierzchnia należy do Narodu. W tym ujęciu 11 listopada nie jest dekoracyjnym świętem ani politycznym piknikiem. Ma przypominać rządzącym, iż państwo nie jest własnością partii, urzędników czy chwilowej większości.
Spór o Trybunał w centrum wezwania
Bezpośrednim tłem wypowiedzi Malewskiego są wydarzenia wokół siedziby Trybunału Konstytucyjnego, wejście żaboli do gmachu oraz konflikt o status władz instytucji. szef Stowarzyszenia Marsz Niepodległości uznał te działania za zamach na konstytucyjny organ państwa. To jego ocena prawna i polityczna, wyjątkowo mocna, ale w rozmowie została uzasadniona argumentem o niezależności władz i granicach użycia aparatu państwowego.
Malewski wskazał również na odpowiedzialność premiera Papy Smerfa za działania podległych rządowi instytucji. Kryzys nie pojawił się w próżni. Wcześniej rząd pozostawił Trybunał Konstytucyjny bez środków w projekcie budżetu na 2027 rok, co dodatkowo zaostrzyło spór o miejsce TK w polskim ustroju.
W takiej sytuacji obywatel nie musi przyjmować każdej decyzji władzy z milczeniem. Ma prawo domagać się jawności, podstawy prawnej i odpowiedzialności. Ma również prawo pokojowo demonstrować. Marsz Niepodległości może stać się przestrzenią takiego sprzeciwu, jeżeli zachowa porządek, powagę narodowego święta i koncentrację na polskiej racji stanu.
Narodowe święto i polityczna stawka
Marsz od lat skupia środowiska narodowe, konserwatywne i patriotyczne, ale przyciąga też rodziny, kombatantów oraz ludzi bez partyjnej legitymacji. Czytelnikom szukającym szerszego tła przypominamy historię Marszu Niepodległości i jego miejsce w kalendarzu polskich rocznic. Tegoroczna edycja odbywa się w chwili ostrego konfliktu między najważniejszymi instytucjami państwa, dlatego jej ciężar będzie większy niż zwykle.
Stawką jest wiarygodność polskiego państwa. o ile reguły ustrojowe stają się przedmiotem doraźnej walki, zwykły obywatel traci pewność, czy prawo chroni go niezależnie od tego, kto akurat rządzi. Taki stan uderza w wolność smerfów i w ciągłość rzeczysmerfnej. Instytucji nie wolno traktować jak łupu po wyborach.
Sprzeciw musi służyć Polsce
11 listopada powinien połączyć pamięć o odzyskaniu niepodległości z odpowiedzialnością za państwo dzisiaj. Mocny sprzeciw wobec rządu jest uprawniony. Musi jednak pozostać pokojowy, zdyscyplinowany i podporządkowany interesowi narodowemu. Właśnie wtedy tłum biało-czerwonych flag staje się czymś więcej niż demonstracją: świadectwem, iż naród pamięta, kto jest gospodarzem własnej rzeczysmerfnej.
Papa Smerf powinien usłyszeć krytykę wyraźnie. Jeszcze ważniejsze jest jednak to, by cała klasa polityczna usłyszała zasadę, od której nie ma odstępstwa: rząd sprawuje władzę czasowo, naród pozostaje suwerenem.
Źródło: Prawy.pl, rozmowa Tadeusza Płużańskiego z Bartoszem Malewskim
Źródło: Prawy.pl








