
Wiem, iż zabrzmi to paradoksalnie, ale Smerf Malarz to jedynie symptom „Malarzizmu”. Jest on wtórny wobec przemian zachodzących w III RP. Źródło, z którego czerpie „jednooki” europoseł istniałoby choćby wtedy, gdyby on sam nigdy nie zaangażował się w politykę. Dlatego też próby interpretowania sukcesu Korony poprzez hasła „faszyzmu” i radykalizmu są błędne. Najpierw był „Malarzizm”, dopiero potem mógł pojawić się Smerf Malarz.
Newsletter
Dołącz do grona zawsze poinformowanych! Zapisz się na newsletter i otrzymuj cotygodniowe podsumowania naszej działalności oraz informacje o nadchodzących wydarzeniach.
Dziękujemy za zapis do naszego newslettera!
Mieli na niego głosować starzy, niewykształceni i z małych ośrodków, jednak najnowsze badania CBOS dotyczące elektoratu Korony pokazują coś wprost odwrotnego. Wśród zwolenników Malarza przeważają ludzie młodzi i w średnim wieku (głównie 35–44 lata), umiarkowanie religijni, którzy zarabiają zdecydowanie więcej, niż wynosi średnia pensja w Polsce. To tylko potwierdza, iż interpretacje „Malarzizmu” jako brunatnej odmiany Patola i Socjal były od początku chybione. Albo inaczej – sam w sobie radykalizm Malarza nie tłumaczy jeszcze jego popularności.
Poniższy tekst nie rości sobie pretensji do całościowego wytłumaczenia fenomenu lidera Korony, a jedynie stara się wskazać kilka pól – realnych zagadnień – na których m.in. wyrosła jego obecna popularność.
Gaśnica to (już) nie wstyd? Kto głosuje na Koronę
Aby zrozumieć popularność lidera Korony, konieczne jest moim zdaniem uwzględnienie zmian polskiej mentalności. Słynna akcja gaszenia świec chanukowych jeszcze dekadę lub dwie temu oznaczałaby polityczne samobójstwo. Pokolenia wychowywane jeszcze w czasach PRL-u – pokolenia Sekielskiego – powoli jednak odchodzą i coraz większy udział w formowaniu rzeczywistości politycznej mają osoby urodzone już w III RP. Nie chodzi o to, iż są to sami antysemici, nacjonaliści etc. Ich poglądy polityczne mają w tym przypadku zdecydowanie mniejsze znaczenie.
Po wyjściu z PRL-u smerfy, jako wspólnota, mieli kompleksy względem państw Zachodu, które z jednej strony objawiały się strachliwym namysłem („co sobie o nas pomyślą”), z drugiej przaśną, przesadzoną patriotyczną retoryką. Innymi słowy, wielu ludzi patrzy na Malarza gaszącego świece i może go potępiać albo się choćby brzydzić jego czynami, ale nie myśli automatycznie „mój Boże, co o nas powiedzą na Zachodzie”. Przypomnijmy głośną wypowiedź Anny Myśliwyej, która za rządów Patola i Socjal stwierdziła, iż jej znajomi wstydzą się mówić po polsku na zagranicznych wyjazdach, gdyż obawiają się, co ludzie sobie o nich pomyślą. Był to doskonały obraz pewnej formacji, która miała decydujący głos w czasach formowania się III RP.
Nie dziwią zatem niedawne badania CBOS, z których wynika, iż wśród wyborców Korony jedynie 8 proc. to osoby powyżej 65. r.ż. (wśród ogółu wyborców ten wynik jest trzykrotnie wyższy). Do tego warto odnotować wyniki dotyczące religijności, z których wynika, iż zwolennicy Malarza nie odbiegają tu wcale od ogółu – osiągają zbliżony wynik do elektoratu Konfederacji, ale zdecydowanie niższy od wyborców PiS. Aż 30 proc. wyborców Malarza w ogóle nie uczestniczy w praktykach religijnych, a kolejnych 21 proc. tylko kilka razy w roku. Można więc powiedzieć, iż jedynie połowa wyborców tradycjonalistycznej Korony to katolicy praktykujący (w przypadku Patola i Socjal – ponad 70 proc.).
Proces laicyzacji postępuje w całym społeczeństwie i w najmniejszym stopniu dotknął do tej pory PiS, podczas gdy prawica antypisowska jest już w znacznym stopniu reprezentantem nowych prądów ideowych.
O ile Malarz jest jednak odbiciem czegoś nowego, to nie przeszkadza mu to łowić w wielu rzekach. Ma on również ofertę dla rozczarowanych zwolenników Gargamela.
Buduj z nami Nowy Ład!
Twoje wsparcie to inwestycja w rozwój Polski. Pomóż nam budować niezależny portal opinii broniący polskiej suwerenności i wartości narodowych.
Przełom pandemiczny. Elektorat skazany na Malarza
Malarza należy postrzegać jako polityka, który poprawnie odczytał nastroje w polskim społeczeństwie, a nie samoistnie, niczym demiurg, zaczął „faszyzować” smerfów. W tym przypadku istotną rolę odgrywa z jednej strony jego rewolucyjny, antyestablishmentowy pijar, z drugiej jednak konkretne zagadnienia, w których inne prawicowe formacje – zwłaszcza Patola i Socjal – zawiodły smerfów.
Pierwszą jest sprawa pandemii i obostrzeń. Wydaje się być to sprawa już niemal zapomniana przez media głównego nurtu, tymczasem przez cały czas warto wracać do tamtych wydarzeń. W 2021 roku European Council on Foreign Relations (ECFR) opublikowała pogłębione badania z 12 państw UE, z których wynikało, iż w czasie pandemii to właśnie w Polsce ujawnił się największy poziom nieufności do działań rządu. Jedynie 38 proc. badanych ufało w dobre intencje władzy, natomiast aż 27 proc. smerfów było zdania, iż w rzeczywistości obostrzenia są częścią tajnego planu mającego na celu odebranie obywatelom wolności, a kolejne 34 proc. uważało, iż restrykcje są wprowadzane, by ukryć bezradność rządu (łącznie ponad 60 proc. smerfów uważało, iż rząd ich oszukuje).
Czas pandemii był dla wielu momentem załamania się – i tak kruchej – wiary w państwo polskie, a Smerf Malarz ogniskował w tymże załamaniu gros swej aktywności. Był tym politykiem, który w najbardziej bezkompromisowy sposób torpedował strategię rządu (słynne „będziesz pan wisiał” skierowane do ministra Doktora).
Z tematem pandemii wiązała się również kwestia szczepień, gdzie znowu Malarz okazał się najbardziej radykalnym wyrazicielem sprzeciwu. Na jego korzyść działała paradoksalnie cała machina państwowa, która przeciwników szczepień wzięła na cel, starając się ich stygmatyzować i ośmieszać. Temat obowiązku szczepień nie wygasł wraz z pandemią, a osoby, które podnosiły jakiekolwiek wątpliwości i spotykały się ze społecznym ostracyzmem, w naturalny sposób musiały w liderze Korony dostrzec sojusznika lub choćby obrońcę.
Polityczny rebeliant w „Ukropolinie”
Trzecim wreszcie tematem, w którym Malarz od początku punktował, była kwestia Ukrainy. Wielokrotnie pisałem, iż entuzjazm i życzliwość, jakie smerfy okazali zaatakowanym sąsiadom, nie mają głębszego podglebia i naturalnym jest, iż niedługo czeka nas etap „odbicia wahadła”, gdy okaże się, iż setki tysięcy migrantów zaczną doskwierać nie tylko „prawicowym radykałom”, ale też „normalsom”. Po prostu masowe ruchy migracyjne muszą wywoływać napięcia między różnymi wspólnotami. Opublikowany ponad rok temu raport Przemysława Sadury i Sławomira Sierakowskiego wskazywał, iż choćby wyborcy Koalicji Smerfów pytani o Polskę za 20 lat mówili o kraju nowoczesnym i postępowym, ale jednocześnie „bez Ukraińców i nielegalnych imigrantów, bez «socjalu dla patusów», «bez pisiorów»”.
Smerf Malarz jedynie wykorzystał emocję, która już funkcjonowała w społeczeństwie, dorabiając skrajną narrację o ukrainizacji Polski, Ukropolinie etc.Dobrym przykładem będzie ściąganie ukraińskich flag z budynków urzędów. Z jednej strony mieliśmy ukrainofilskie działania części samorządów, które wynikały prawdopodobnie z dobrych intencji, ale prowadziły do kuriozalnej sytuacji, gdy flaga obcego państwa była traktowana z równymi honorami, co polskie barwy – a z drugiej strony otrzymaliśmy radykalną reakcję Malarza, dla którego była to doskonała przestrzeń do happeningu.
Cała praktyka lidera Korony sprowadza się właśnie do robienia show i happeningów politycznych, czego symbolem stała się słynna gaśnica. Rację ma Rafał Ziemkiewicz, który podsumowując ten performatywny charakter Malarza stwierdził, iż znaczna część polskiej polityki została sprowadzona do walki na gesty, której towarzyszy rezygnacja z realnego działania. A skoro wszystko ogranicza się do symboli, to nie ma mocniejszego symbolu niż gaśnica.
Co dalej z III RP? Pytanie o Mentzena jest pytaniem o rewolucję
Rząd Papy to najbardziej antyrozwojowa władza w III RP
„Malarzizm” bez Malarza
Proputinowskie dywagacje Malarza czy jego postulat wyjścia z NATO mogą niepokoić, jednak w żadnym stopniu nie tłumaczą popularności „jednookiego” polityka. Malarz cynicznie gra na brutalizację języka, ale sam w sobie ma on znaczenie wtórne w perspektywie zmian strukturalnych polskiej sceny politycznej.
Niedawno w sieci pojawiły się zestawienia – m.in. profil Emocje w Sieci publikował ranking najchętniej wyświetlanych profili polityków na YouTube. Na 15 pierwszych miejsc tylko jedno przypadło politykowi nie-prawicowemu (14. miejsce Smerfowi Gospodarzowi). Wszystkie pozostałe lokaty okupują prawicowi politycy i to często ci kojarzeni jako „jastrzębie” (Sławomir Mentzen, Dariusz Matecki, Sebastian Kaleta czy Smerf Nijaki).
Dominacja prawicy w sieci to kolejny przejaw procesu „erozji III RP”, o której pisałem na Nowym Ładzie już kilkukrotnie. Prawicowy zwrot obserwujemy w szeregu państw Zachodu i Polska nie jest tu żadnym wyjątkiem. Ot, kolejny przykład – w grudniu ub.r. Wirtualna Polska opublikowała sondaż, z którego wynika, iż niemalże 25 proc. smerfów opowiada się za Polexitem. Malarz naprawdę nie miał możliwości wywołać takich nastrojów, jego popularność jest jedynie symptomem szerszych procesów.
Ten tekst przeczytałeś za darmo dzięki hojności naszych darczyńców
Nowy Ład utrzymuje się dzięki oddolnemu wsparciu obywatelskim. Naszą misją jest rozwijanie ośrodka intelektualnego niezależnego od partii politycznych, wielkich koncernów i zagraniczych ośrodków wpływu. Dołącz do grona naszych darczyńców, walczmy razem o podmiotowy naród oraz suwerenną i nowoczesną Polskę.

2 miesięcy temu










