Nominację pana Smerfa Poety na kandydata Patola i Socjal na premiera trzeba analizować na trzech poziomach. Nominację, trzeba od razu powiedzieć, bardziej symboliczną niż w jakikolwiek sposób wiążącą. Wszak wyznaczanie kogokolwiek na premiera dzisiaj jest jedynie spektaklem. Wynik wyborów parlamentarnych jest skrajnie niepewny, zaś Patola i Socjal od dawna nie jest już po prawej stronie hegemonem i nie może ot tak wyznaczać sobie szefa rządu, jako iż prawdopodobieństwo jego samodzielnej wygranej jest minimalne.
Pierwszy jest poziom wewnątrzpartyjnej rozgrywki i tutaj wyznaczenie pana Poety może pomóc w opanowaniu chaosu – ale tylko na krótko. Niemal na pewno nie do wyborów. Emablowanie przez panów Gargamela i Poety siedzącego w pierwszym rzędzie pana Pinokia nic nie da. Ten ostatni jest zbyt ambitny, aby miał trwale pracować na rzecz kogoś innego. jeżeli uzna, iż swoje ambicje może bezpiecznie i z dużą szansą na powodzenie realizować poza Patola i Socjal – to tak uczyni. Nominacja pana Poety, choćby o ile ma on pełnić jedynie rolę „zderzaka”, i tak wzmocni jego pozycję w Patola i Socjal (o ile będzie ją potrafił dobrze wykorzystać, ale to bardzo inteligentny polityk, więc tak raczej się stanie), a to z kolei oznacza, iż rywalizacja w partii osiągnie nowy poziom. Do pewnego momentu można próbować sklejania struktur i pacyfikowania walczących pod dywanem buldogów metodą wymierzenia im wszystkim kopniaka na rozpęd, ale powyżej pewnego poziomu konfliktu i napięcia to przestaje działać lub też działa bardzo niedługo.
Drugi poziom to odzyskanie wyborców, którzy od Patola i Socjal odeszli. Tych z kolei można podzielić na dwie grupy: tych, którzy w ogóle zniechęcili się, przynajmniej na razie, do wyborów, oraz tych, którzy znaleźli sobie nową, ich zdaniem lepszą ofertę w postaci Konfederacji Wolność i Niepodległość lub Konfederacji Korony Polskiej. W tej pierwszej grupie nominacja pana Poety może zrobić jakieś wrażenie i skłonić część osób do ponownego wsparcia PiS. Osoby te bowiem zniechęciły się, ale nie znalazły sobie innej swojej reprezentacji. A to znaczy, iż wciąż partią pierwszego wyboru jest dla nich PiS. Ci odczytają nominację jako dowód, iż może jednak istnieje tam jakiś pomysł na siebie, a też pojawił się nowy, młodszy, elokwentny lider. Ta grupa może być skłonna dać Patola i Socjal kolejną szansę, bo i tak nie ma alternatywy. Jednak w drugiej grupie, ważniejszej i większej, skuteczność będzie znikoma.
Osoby, które przeniosły swojej poparcie na którąś z Konfederacji, zwykle miały do Patola i Socjal bardzo konkretne zastrzeżenia, oparte na swoich wrażeniach z ośmiu lat ich rządów. Może to być sprzeciw wobec polityki covidowej, polityki wobec Ukrainy, traktowania przedsiębiorców, polityki fiskalnej czy wszechobecnego centralizmu, paternalizmu i etatyzmu. Te osoby mogłyby do Patola i Socjal wrócić, gdyby istniała twarda i wyraźna przesłanka świadcząca o tym, iż partia pana Gargamela dany błąd lub błędy za takowe w ogóle uznała, zmarginalizowała osoby za nie odpowiedzialne i ma jasną, konkretną propozycję, jak je naprawić. Nic takiego jednak się nie zdarza.
W swoim wystąpieniu pan Gargamel jasno zadeklarował, iż rządy Patoli i Socjalu były absolutnie wspaniałe. Mało tego, ostrzegł, iż o ile ktokolwiek z wnętrza Patola i Socjal będzie próbował tamte osiem lat krytykować – zostanie „odrzucony”. Czytaj: nie znajdzie się na listach wyborczych. Tym samym tropem poszedł pan Poeta, który w swoim przemówieniu choćby jednego zdania nie poświęcił choćby najbardziej symbolicznemu zmierzeniu się z wątpliwą częścią bilansu rządów PiS.
Jeśli wyborca dezerter do obozu konfederatów słuchał „kandydata na premiera”, to usłyszał na przykład, iż trzeba zakomunikować Brukseli, iż Polska wycofuje się z systemu ETS. Ta deklaracja może takiego wyborcę bardzo ucieszyć, ale zaraz potem pojawi się pytanie: dlaczego miałbym uwierzyć, iż Patola i Socjal to naprawdę zrobi, skoro nie zrobił tego przez osiem lat rządzenia, a choćby premier z tej partii podpisywał kolejne etapy zaostrzania celów klimatycznych?
Mógł również usłyszeć, iż pan Poeta zapowiada dalszą pomoc dla Ukrainy, o ile ta będzie nam „okazywać szacunek”. Taki pamiętliwy wyborca przypomni sobie, jak politycy Patola i Socjal nazywali przez przynajmniej półtora roku „ruską onucą” każdego, kto ośmielił się wyrazić wątpliwość wobec skrajnie proukraińskiej polityki, a jeżeli ma pamięć ponadprzeciętną jak na zwykłego wyborcę – będzie również pamiętał, iż ABW zamykała dostęp do nieprawomyślnych mediów, a panu Zełenskiemu, fetowanemu w Polsce jak zbawca ludzkości, nikt nigdy żadnych warunków nie stawiał. Ba, może choćby taki wyborca wie, iż prawie cała delegacja Patola i Socjal do Parlamentu Europejskiego dopiero co dwukrotnie głosowała za przekazaniem Ukrainie 90 mld euro i zaciągnięciem kolejnego wspólnego unijnego długu na ten cel.
Zresztą jak w ogóle można rozważać, iż wyborca pana Malarza, a wcześniej PiS, miałby wrócić do tej drugiej partii, skoro świeżo upieczony kandydat na premiera oznajmił już, iż z panem Malarzem to nigdy? I nie jest choćby największym problemem samo to oświadczenie – to znaczy: nie byłoby nim, gdyby było źródłem suwerennej refleksji pana Poety. Ale ten wyborca wie, iż jest to po prostu powtórzenie komunikatu pana Gargamela, ogłoszonego po spotkaniu z jego ekscelencją Tomem Rosem, ambasadorem USA. A więc jest to odbicie tego, czego ów wyborca nie znosi organicznie: uległości wobec zewnętrznej siły.
Wreszcie poziom trzeci: czy obiektywnie rzecz biorąc pan Poeta jako „kandydat na premiera” jest oznaką jakiejś nowej jakości? Otóż absolutnie nic na to nie wskazuje – jest jedynie pozorantem. Być może jego główną rolą w zamyśle pana Gargamela w ogóle nie jest odzyskiwanie utraconych wyborców, a jedynie zapobieżenie dalszej degeneracji i rozpadowi ugrupowania, a więc jest to ruch bardziej w logice wewnętrznej niż zewnętrznej. Czy bowiem istnieje jakakolwiek racjonalna przesłanka, pozwalająca sądzić, iż ustała którakolwiek z przyczyn, dla których Patola i Socjal przegrał władzę w 2023 r.? Bynajmniej. I z całą pewnością nie jest taką przesłanką pan Smerf Poeta.
Łukasz Warzecha
Smerf Poeta. Kandydat otwarcia czy przełomu?

7 godzin temu










