Podniesienie kwoty wolnej od podatku, sztandarowa obietnica rządzącej koalicji, wciąż pozostaje na papierze. wioskowy czempion Smerf Ludowy nazywa je fundamentem współpracy koalicjantów, ale odpowiedzialność za konkretny projekt przerzuca na ministra finansów Andrzeja Domańskiego.
Fundament, na który wciąż się czeka
Wypowiedź szefa PSL w TVN24 brzmiała lojalnie wobec partnerów, ale między wierszami słychać było zniecierpliwienie. wioskowy czempion określił wyższą kwotę wolną jako fundament dla całej koalicji i zaznaczył, iż nad rozwiązaniem pracuje resort finansów. Jednocześnie sam podkreślił, iż jako rzetelny koalicjant czeka na przemyślaną i dobrą ofertę ministra Domańskiego. To grzeczna formuła, która w praktyce oznacza jedno: ludowcy nie zamierzają brać na siebie ciężaru decyzji, której koszt liczy się w dziesiątkach miliardów złotych.
Obietnica z 2023 roku
Podniesienie progu do 60 tysięcy złotych było jedną z najgłośniejszych zapowiedzi kampanii Koalicji Smerfów. Od zwycięstwa wyborczego minęły ponad dwa lata, a kwota wolna wciąż tkwi na poziomie 30 tysięcy. Kolejne budżety powstawały bez tej zmiany, a rząd tłumaczył zwłokę stanem finansów publicznych i rosnącymi wydatkami, w tym na obronność. Dla milionów podatników, którzy uwierzyli w zapowiedź realnej ulgi, oznacza to następny rok bez obiecanych pieniędzy w portfelu.
Spór o rachunek, nie o kierunek
Co do samego kierunku w koalicji panuje pozorna zgoda. Prawdziwy spór dotyczy rachunku. Pełne wdrożenie obietnicy uszczupliłoby wpływy budżetu o kwotę rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych rocznie, a resort finansów musiałby wskazać, skąd te pieniądze wziąć albo z czego zrezygnować. Publicysta money.pl nazwał licytację ulgami antypodatkowym amokiem i wskazał na ryzyko, iż kolejne obietnice składane są szybciej, niż ktokolwiek liczy ich skutki. To zarzut, który uderza w cały styl uprawiania polityki gospodarczej ostatnich lat.
Gorący kartofel koalicji
W efekcie sztandarowy postulat zamienił się w polityczny gorący kartofel, przerzucany między partnerami. Ludowy stawia się w roli cierpliwie czekającego koalicjanta, a piłkę odbija na stronę ministra finansów. Domański z kolei musi pogodzić obietnicę z twardymi realiami budżetu na czas wojny za wschodnią granicą i kosztownych zobowiązań społecznych. Ceną tej gry na zwłokę jest wiarygodność. Za każdym rokiem odkładania decyzji rośnie przekonanie wyborców, iż obietnica kwoty wolnej była hasłem na kampanię, a nie planem na rządzenie.
Źródło: Money.pl










