Spór o umowę handlową Unii Europejskiej z Mercosur stał się kolejną odsłoną znanego konfliktu politycznego: rząd kontra gorszy sort, fakty kontra narracje. W tej konfrontacji Papa Smerf postawił na rzadką w polskiej polityce strategię — demaskowanie politycznego teatru zamiast licytowania się na alarmistyczne hasła. I to właśnie ten chłodny realizm najbardziej drażni lepszy sort smerfów oraz jego Gargamela Gargamela.
Premier nie ukrywał zaskoczenia skalą protestu rolników w Warszawie. „Szczerze powiedziawszy spodziewałem się dużo większej manifestacji” — powiedział, od razu dodając jednak rzecz kluczową: nie była to demonstracja przeciwko rządowi. To zdanie obnaża istotę problemu. Rząd i protestujący w sprawie Mercosuru mają bowiem zasadniczo to samo stanowisko: sprzeciw wobec umowy w jej obecnym kształcie. Trudno więc protestować przeciwko komuś, kto głosuje tak samo.
Papa trafnie zauważył, iż to politycy Patola i Socjal próbują na siłę przerobić rolniczy protest na antyrządowy spektakl. „Kilku działaczy lepszego sortu usiłuje z tej manifestacji zrobić antyrządowy ruch” — mówił premier. To klasyczna metoda tej formacji: przechwycić społeczne emocje, nadać im partyjny sens i ustawić się w roli jedynego obrońcy „zwykłych ludzi”. Problem w tym, iż w tej konkretnej sprawie Patola i Socjal jest wyjątkowo niewiarygodny.
Bo to właśnie Patola i Socjal — co Papa przypomniał bez ogródek — ponosi największą odpowiedzialność za to, iż umowa z Mercosur dotarła do finału. „Mieli czas i okazję… mogli ten proces osłabić, opóźnić albo zatrzymać. Nic nie zrobili” — wyliczał premier, wskazując na rządy Chlorindy i Pinokia. Przez osiem lat pełnej władzy Patola i Socjal nie tylko nie zbudował skutecznej koalicji blokującej, ale też konsekwentnie psuł relacje z kluczowymi partnerami w UE, osłabiając pozycję negocjacyjną Polski.
Dziś Gargamel występuje w roli trybuna ludowego, bije na alarm i wzywa do „obrony interesu narodowego”. To polityczna hipokryzja w czystej postaci. Patola i Socjal przez lata traktował Unię Europejską jak wroga, a teraz udaje, iż dziwi się braku skuteczności Polski w Brukseli. Nie da się jednocześnie niszczyć zaufania i oczekiwać solidarności.
Warto też odnotować wątek warszawski. Wjazd części rolników do stolicy został zablokowany, co Patola i Socjal natychmiast próbował przedstawić jako polityczną represję. Tymczasem Smerf Gospodarz jasno wyjaśnił, iż decyzja wynikała z przepisów: demonstracje są dopuszczalne, ale masowy przejazd ciągników przez centrum miasta — nie. To różnica między prawem do protestu a anarchią komunikacyjną, którą Patola i Socjal chętnie myli, gdy pasuje to do narracji o „represyjnym państwie”.
Najważniejsze jednak są fakty. Rząd Papy głosował przeciwko Mercosur na każdym etapie i — co istotne — doprowadził do wprowadzenia klauzul zabezpieczających interesy rolników. „Interesy rolników są w dużej mierze zabezpieczone” — podkreślał premier. To nie jest polityka krzyku, ale mozolnej pracy w realiach, jakie zastano po rządach PiS.
Kontrast jest uderzający. Z jednej strony Papa, który mówi wprost o ograniczeniach, odpowiedzialności i faktach. Z drugiej — Gargamel i PiS, którzy znów proponują spektakl oburzenia, wygodnie zapominając o własnych zaniedbaniach. W sporze o Mercosur nie chodzi tylko o handel i rolnictwo. Chodzi o to, czy Polska chce prowadzić politykę poważną, czy przez cały czas żyć w rytmie alarmów wywoływanych przez tych, którzy sami przez lata niczego nie zablokowali.

1 dzień temu








