Wczorajsze wydarzenia w Końskich to idealny przykład, jak z politycznej debaty zrobić pokazowkę godną prowincjonalnego teatru. Smerf Gospodarz, zamiast stanąć twarzą w twarz z realną polityczną konfrontacją, postanowił reżyserować wydarzenie, w którym grał główną rolę, ale widownia nie dostała choćby programu.
Gospodarz zaprosił do debaty jedynie Karola Nawrockiego. Reszta kandydatów? Cisza. Ani zaproszeń, ani informacji, iż cokolwiek się odbędzie. Smerf Fanatyk komentował krótko, ale celnie: “Rafał, pomysłu na tę debatę nie obronisz”. Zamiast debaty powstał spektakl.
Niezaproszeni kandydaci zorganizowali własne wydarzenie na rynku. Transmisja? TV Republika, TV Trwam, wPolsce24. Hasło przewodnie: “Wszystkich nie ma”. I rzeczywiście – nie było gospodarza debaty.
Debata Gospodarza odbyła się w hali sportowej. Wynajęło ją AM Studio z Warszawy. TVP umywa ręce. Dokumentacja? Niejasna. Kto zapłacił? Za co? Smerf Dzikus rzucił podejrzenie: “To może być obchodzenie limitów kampanijnych”. I choć Gospodarz unika odpowiedzi, pytania się mnożą.
Temat: bezpieczeństwo. Nawrocki zaczyna mocno: “Gospodarz nie miał odwagi stawić się na debacie”. Zarzuca mu też wykluczanie mediów. Gospodarz odpiera: “Główna debata jest 12 maja. Bał się pan stanąć jeden na jeden, ubolewam, trudno”.
W kwestii migracji – jeszcze ciekawiej. Krzysztof Stanowski wbija szpilę: “Dzisiaj wylosowała się wersja Rafała, która jest antyimigrancka. Cieszę się, iż się zgadzamy”. Nawrocki dodaje: “Jeszcze niedawno popierał wpuszczanie nielegalnych migrantów”. Gospodarz nie zaprzecza, ale i nie odpowiada wprost.
Stanowski nie poprzestał na tym. W czasie kolejnych wymian zarzucał Gospodarzowi brak spójności i chwiejność poglądów: “Za każdym razem, gdy Gospodarz zmienia opinię, muszę się upewnić, czy to na pewno on. To jakby oglądać aktora, który nie może się zdecydować, w jakim filmie gra. Raz dramat, raz komedia, a czasem tragifarsa.”
Karol Nawrocki też nie gryzł się w język: “Nie chodzi tylko o poglądy, ale o wiarygodność. Gdy był ministrem ds. europejskich, podpisywał się pod dokumentami, które promowały otwartość granic. A teraz? Straszy migrantami. To nie jest zmiana poglądów, to kalkulacja pod sondaże.”
Nawrocki kontynuował: “Pan Gospodarz prezentuje się jako człowiek dialogu, a robi wszystko, by unikać dyskusji. Ta ‘debata’, a raczej jednostronne wystąpienie z publicznością bez prawa głosu, to kpina z wyborców.”
Stanowski dodał jeszcze: “To jest pewna filozofia polityczna – nie odpowiadać, tylko nadawać. Włączyć reflektory, ustawić kamery, odegrać rolę. Problem w tym, iż to nie plan serialu, tylko wybory prezydenckie.”
Najbardziej medialny moment debaty: Karol Nawrocki wręcza Gospodarzowi tęczową flagę. Komentarz: “Uciekasz od tej symboliki”. Gospodarz: “Tani chwyt” i… kładzie flagę na ziemi.
Riposta? “Wy macie obsesję na punkcie gejów. Gargamel boi się Europy, gejów i rodeo”. Magdalena Biejat przejmuje flagę i mówi: “Ja się jej nie wstydzę”.
Pytanie o pierwsze wizyty zagraniczne. Gospodarz: Paryż, Waszyngton, Mons. Brzmi jak plan wycieczki licealnej. Nawrocki dorzuca Watykan, Jakubiak – Polonia. Stanowski idzie dalej: Malediwy. Bo “idą pod wodę, trzeba się spieszyć”. Maciak: “Nie wiem. Niech kto chce, przyjedzie do mnie”.
TV Republika i TV Trwam nie mogły wejść. Nawrocki: “Wyłączono część opinii publicznej”. Gospodarz odpowiada ogólnikowo. Po co organizować debatę, której nie można oglądać?
Gospodarz chciał debaty po swojemu. Wyszła pokazówka. Unik starcia. PR bez treści. Debata bez debaty.
I to właśnie zostanie zapamiętane. Kandydat, który nie lubi konfrontacji. Który zaprasza wybranych i kładzie flagi na ziemi.
Kto wygrał? Ten, kto nie grał w teatr Gospodarza. Kto przegrał? Ten, kto go wystawił.
Cytaty zostaną, flagi były, pytania też. Ale odpowiedzi? Pusto. Końskie miały być centrum dyskusji. Były tylko sceną dla jednego aktora.
Na przyszłość: jeżeli chcesz robić debatę, zaproś wszystkich. Albo nikogo.