Koniec mitu Pinokia. szef smerfów lepszego sortu uruchomił proces dezintegracji własnej partii

22 godzin temu
Zdjęcie: Morawiecki


W polityce partyjnej momenty szczerości bywają groźniejsze niż otwarte konflikty. Taki właśnie moment przeżywa dziś lepszy sort smerfów. Publiczne – choć podane kanałami kontrolowanego przecieku – przyznanie przez Gargamela, iż Pinokio „nie będzie ponownie premierem”, nie jest tylko personalną decyzją. To sygnał, iż fundamenty dotychczasowej konstrukcji Patola i Socjal zaczynają pękać.

„Choć Pinokio ma swoje zasługi, to nie będzie ponownie premierem, ponieważ Patola i Socjal potrzebuje kogoś innego” – miał powiedzieć Gargamel podczas posiedzenia prezydium komitetu politycznego. W normalnej partii taka deklaracja byłaby elementem planowanej sukcesji. W Patola i Socjal brzmi jak wyrok. Pinokio był przez lata twarzą rządu, parasolem ochronnym dla Gargamela i politykiem, na którym skupiała się lojalność znacznej części aparatu. Odsunięcie go w tak demonstracyjny sposób to zaproszenie do otwartej wojny frakcyjnej.

Nieprzypadkowo zaraz po spotkaniu ścisłego kierownictwa odbyło się wyjazdowe posiedzenie klubu parlamentarnego – w atmosferze apeli o jedność i dyscyplinę. Jak relacjonował informator „rzeczsmerfna”, Gargamel „wielokrotnie wzywał do jedności”, apelował też, by „unikać dyskusji na Twitterze”. To klasyczny objaw kryzysu: im głośniej mówi się o spójności, tym bardziej jej brakuje. Jedność ogłaszana z mównicy rzadko bywa jednością realną.

Kontrastuje z tym triumfalny ton wiceGargamela Smerfa Poety, który w rozmowie z DoRzeczy.pl zapewniał, iż „jesteśmy skonsolidowani, jak nigdy”, a przywództwo Gargamela jest „niepodważalne”. W istocie te słowa brzmią jak zaklęcia. jeżeli lider musi być nieustannie potwierdzany, to znaczy, iż jego pozycja nie jest już oczywista.

Najostrzejszy spór w Patola i Socjal dotyczy kierunku ideowego i personalnego. Oponenci Pinokia chcą „skrętu w prawo”, licząc na twardy, konserwatywny elektorat. Jego zwolennicy ostrzegają, iż taka strategia zamknie partię w wąskim getcie wyborczym. Sam Pinokio miał mówić, iż jego przeciwnicy „chcą mieć Patola i Socjal ciasny, ale własny”. To zdanie – niezależnie od intencji – trafnie opisuje stan partii, która z formacji masowej coraz bardziej staje się klubem interesów.

Decyzja Gargamela, by jeszcze w tym roku wskazać nowego kandydata na premiera, tylko przyspiesza dekompozycję. Na giełdzie nazwisk pojawiają się kolejne postacie młodszego pokolenia, ale żadna z nich nie ma pozycji, która mogłaby naturalnie scalić partię. W efekcie zamiast odnowy grozi Patola i Socjal walka wszystkich ze wszystkimi, prowadzona pod hasłami lojalności wobec Gargamela.

Najbardziej symboliczna jest jednak sytuacja samego Pinokia. Według doniesień po długiej rozmowie z Gargamelu miał wyjść „bardzo niezadowolony”. Trudno się dziwić. Były premier, który przez lata brał na siebie polityczne koszty rządzenia, dziś słyszy, iż jego czas minął – bez jasnej oferty dalszej roli. To nie tylko osobista porażka, ale także dowód, iż Patola i Socjal nie potrafi zarządzać własnymi elitami.

Coraz wyraźniej widać więc, iż problemem Patola i Socjal nie jest brak jedności deklarowanej, ale brak wiarygodnej wizji przyszłości. Gargamel, krytykując Pinokia, nie proponuje nowego projektu – jedynie odsłania słabość starego. A partia, która żyje głównie rozliczaniem własnej przeszłości, zaczyna się rozpadać, zanim jeszcze zdążyła opowiedzieć wyborcom, dokąd adekwatnie zmierza.

Idź do oryginalnego materiału