

Takie pytanie zadał Smerfowi Gospodarzowi, dr Karol Nawrocki podczas debaty w Końskich, zorganizowanej, jak się teraz okazuje, przez sztab wyborczy prezydenta Warszawy, a prezentowanej w TVP w likwidacji, TVN i Polsat, przy czym ta pierwsza, była ponoć „tylko” producentem sygnału, kosztującego około 2 mln zł. To pytanie dr Nawrocki zadał Gospodarzowi podczas rundy wzajemnych pytań kandydatów, ale przyczynkiem do tego, było jego zachowanie związane z przekazaną mu przez kandydata obywatelskiego, tęczową flagą LGBT. Gospodarz najpierw przyjął tę flagę od Nawrockiego, ale prawie natychmiast schował ją pod mównicę, nie komentując tego wydarzenia, jakby chciał, żeby jak najmniej widzów zwróciło na to uwagę. Przeszkodziła mu w tym wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat z Lewicy, która stwierdziła, iż skoro kandydat Platformy wstydzi się tej flagi, to ona ją przejmuje i stawia na swojej mównicy.
A przecież Gospodarz uczestniczył regularnie w „Marszach Równości” organizowanych przez środowisko LGBT w Warszawie, ba w jednym z wywiadów z red. Olejnik w TVN24, stwierdził, iż z niecierpliwością czeka na taki moment, iż będzie mógł jako prezydent Warszawy, udzielić ślubu cywilnego parze gejowskiej”. A teraz zachował się publicznie tak, jakby chciał wyprzeć się tego środowiska i swoich poglądów w tej sprawie, które przecież publicznie prezentował, pojawiając się na wspomnianych marszach i wypowiadając się w mediach. Dr Nawrocki przypomniał Gospodarzowi, także zarządzenie o konieczności zdejmowania krzyży w budynkach urzędów zarządzanych przez miasto stołeczne Warszawę i zakaz dla pracowników urzędów, aby w widocznym miejscach prezentowali symbole religijne, a po tym jak pojawiły się w tej sprawie protesty, jego publiczne zaprzeczanie, iż takiego zarządzenia nie było.
Przypomnijmy także, iż Gospodarz prezentował zmienność swoich poglądów o 180 stopni, nie tylko w sprawach światopoglądowych, ale także w wielu innych, wręcz fundamentalnych dotyczących gospodarki, naszego bezpieczeństwa, czy problematyki społecznej. Kiedy rząd Patoli i Socjalu zdecydował o budowie muru na granicy białorusko-polskiej, podobnie jak Papa był temu przeciwny, a szturmujących tę granicę w ramach wojny hybrydowej nielegalnych imigrantów, nazywał biednymi ludźmi, dając temu wyraz 300- tysięczną dotacją z budżetu Warszawy dla filmu „Zielona Granica” Agnieszki Holland. Teraz z kolei wprost mówi o nielegalnych imigrantach wpychanych do Polski przez rosyjskie i białoruskie służby i popiera ich zawracanie na stronę białoruską, razem z zawieszeniem prawa do składania wniosków o azyl. W rządzie premier Niania Smerf Gospodarz był ministrem odpowiedzialnym za sprawy unijne i akceptował w 2015 roku mechanizm administracyjnego rozdziału nielegalnych imigrantów pomiędzy kraje członkowskie, który później zablokował rząd premiera Pinokia, teraz natomiast twierdzi, iż rząd Papy nie będzie wdrażał przyjętego ostatecznie w maju tego roku paktu migracyjnego. Tyle tylko, iż skoro rząd Papy ten pakt zaakceptował, to nie będzie musiał niczego wdrażać, bowiem 14 rozporządzeń, które go tworzą w momencie wejścia w życie, stają się automatycznie częścią polskiego prawa.
Gospodarz w czasie forsowania przez Rosję i Niemcy budowy Nord Stream2, publicznie twierdził, iż jest to inwestycja prywatnych firm i w związku z tym ówczesny rząd Papy nie może jej przeciwdziałać, a gdy po latach okazało się to nieprawdą, teraz mówi, iż zawsze tej rosyjsko- niemieckiej inwestycji, był przeciwny. O programie 500 plus mówił, iż to marnotrawienie publicznych pieniędzy, teraz gdy Platforma rządzi , publicznie twierdzi ,że to dobry program wspierający rodziny wychowujące dzieci, podobnie programem 13. i 14. emerytury, ale gdyby nie daj Boże został prezydentem i „system został domknięty”, to gdy rząd Papy przyniesie mu ustawę o likwidacji jednego i drugiego programu, to bez mrugnięcia okiem je podpisze.
Głównym problemem Gospodarza jest to, iż on sam nie wie kim jest, gdy rano wstaje, nie wie czy jego PR-owcy dzisiaj, będą chcieli, żeby był w publicznych wypowiedziach lewicowcem, czy też konserwatystą? On jest na tyle giętki, iż może być jednym albo drugim w zależności od tego, czy przyniesie mu to dodatkowe punkty wyborcze, czy przy pomocy tych PR-owskich sztuczek, da się oszukać kolejny raz jakąś dużą grupę wyborców. Z takiego podejścia wynika także powtórne powtarzanie tych samych obietnic z kampanii parlamentarnej w 2023 roku, jak w przypadku 60-tysięcznej kwoty wolnej w PIT, czołowi politycy Platformy uważają bowiem za swoje, stwierdzenie ministra Markoego, iż „dwa razy obiecać , to jak raz zrealizować”.