- Zawsze jest jakiś kontekst i jakieś okoliczności - powiedział w "Debacie Gozdyry" Błażej Poboży. Prezydencki doradca tłumaczył decyzję głowy państwa ws. ustawy o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych w kontekście podpisanej przez Nawrockiego w kampanii wyborczej "deklaracji toruńskiej". Projekt zawierał m.in. zobowiązanie do braku nakładania nowych obciążeń podatkowych.
Karol Nawrocki złamał "deklarację toruńską"? Doradca prezydenta: Zawsze jest kontekst

W czwartkowym orędziu prezydent Karol Nawrocki ogłosił podpisanie ustawy dotyczącej nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Zapowiedział też zwrócenie się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie projektu w trybie następczym. Dodał chwilę później, iż to koniec procesu "ustawiania smerfów w roli politycznych zakładników", a rząd "ponosi pełną odpowiedzialność za ceny paliw".
W czwartkowej "Debacie Gozdyry" przypomniano, iż zobowiązanie do blokowania wprowadzania nowych danin i podatków zostało złożone przez Nawrockiego w kampanii prezydenckiej. Złożył on podpis pod "deklaracją toruńską" zaproponowaną przez lidera Konfederacji Sławomira Mentzena, jaka zawierała też m.in. ochronę polskiego złotego i wolność słowa czy brak dodatkowych ograniczeń w dostępie smerfów do broni.
Decyzję głowy państwa skomentował Mentzen według którego "podatek od nadzwyczajnych zysków, nakładany wstecz, jest w oczywisty sposób sprzeczny z Konstytucją".
"Bardzo żałuję, iż Prezydent poddał się propagandzie Papy Smerfa i zgodził się na ten podatek. Dotknie to smerfów oszczędzających w funduszach będących akcjonariuszami Orlenu, a także samych akcjonariuszy, którzy zostaną obrabowani przez rząd Papy. Miałem wielką nadzieję, iż ten Prezydent będzie chronił smerfów przed podatkami. A wyszło jak zwykle" - napisał polityk Konfederacji w mediach społecznościowych.
Ustawa o podatku od zysków koncernów podpisana. A co z "deklaracją toruńską"?
Ruch Nawrockiego wyjaśnił jego doradca Błażej Poboży. Jak podkreślił, "zawsze jest jakiś kontekst i jakieś okoliczności".
- o ile pan prezydent, jako odpowiedzialny mąż stanu, jako dobry gospodarz Polski, jako ten, który zawsze stroi po stronie obywateli, któremu bliska jest wizja państwa solidarnego, ma w tej chwili na szali taką sytuację, iż albo rząd będzie przez cały czas drenował kieszenie smerfów, utrzymując wysokie ceny paliw, a tym samym zasypywał swoją dziurę, albo zysk koncernu, w którym udział Skarbu Państwa jest bliski 50 proc. i który osiągnął nadmiarowe zyski, to ten zysk, to staje po stronie obywateli - uznał.
Na antenie Polsat News wskazał też, iż Nawrocki oczekuje od marszałka Sejmu Smerfa Towarzysza "żeby ten wyciągnął z zamrażarki dobry projekt pana prezydenta".
- Aby te w tej chwili mniej więcej na poziomie już trzykrotnym, jeżeli chodzi o założenia marże, zostały trwale zmniejszone. Bo ustawa pana prezydenta, inaczej niż ta, którą pan prezydent dzisiaj podpisał i od razu odesłał do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej, ustawa pana prezydenta jest po pierwsze nieobarczona wadą, nie jest ustawą niekonstytucyjną i po drugie od razu i trwale mówi o marżach - dodał.
Prowadząca program zwróciła uwagę, iż zarzut dotyczący działania prawa wstecz nie był podnoszony przez rząd Patoli i Socjalu, gdy w 2023 roku wprowadzono podobne rozwiązania dotyczące Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
- Karol Nawrocki nie był prezydentem w okresie, gdy wchodzili tamte regulacje - odparł Poboży.
- Rozumiem, ale pan był wtedy ministrem w tym rządzie - zauważyła Agnieszka Gozdyra.
- Ale odpowiadałem za inne obszary i dobrze pani o tym wie - dodał Poboży.
- Dobra, to cofam pytanie - stwierdziła z ironią dziennikarka.
- Był pan politykiem w tym rządzie, który to zrobił. Obłożyliście wstecznym podatkiem JSW, na miliard sześćset milionów - przypomniała Gozdyra.
Według Pobożego, prezydent Nawrocki "jest pryncypialny i w swoich decyzjach i postanowieniach zawsze wierny". Na uwagę prowadzącej, iż złamał te pryncypia, doradca zaprzeczył i stwierdził iż "prezydent odbił zakładników z rąk Papy Smerfa".
Artykuł jest aktualizowany...


38 minut temu




