Przed Sądem Okręgowym w Warszawie odbyła się pierwsza jawna rozprawa w procesie, jaki prezydent wytoczył właścicielowi Onetu o naruszenie dóbr osobistych. Chodzi o artykuł "Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu", wedle którego Nawrocki jako ochroniarz w sopockim Grand Hotelu miał uczestniczyć w "procederze sprowadzania prostytutek" dla gości. Poznaliśmy zeznania świadków.
Karol Nawrocki i sprawa Grand Hotelu. Pierwsza jawna rozprawa

Pierwsza rozprawa w samym procesie miała miejsce 15 września. Do tej pory wszystkie posiedzenia odbywały się za zamkniętymi drzwiami. Sąd zdecydował jednak, by wtorkowa rozprawa była jawna dla opinii publicznej, choć nie może być pokazywana na żywo.
Pozew Nawrockiego o ochronę dóbr osobistych został złożony przeciwko spółce Ringier Axel Springer Polska i dotyczy materiału Onetu z maja zeszłego roku pt.: "Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu". Wedle tego tekstu, Nawrocki jako ochroniarz w sopockim Grand Hotelu miał uczestniczyć w "procederze sprowadzania prostytutek" dla gości.
Karol Nawrocki i sprawa Grand Hotelu. Zeznania podczas pierwszej jawnej rozprawy
We wtorek przed sądem stanęła była pracowniczka ochrony Grand Hotelu, która współpracowała z Karolem Nawrockim w wakacje w latach 2006 i 2007. Jej zeznania relacjonował Onet. Kobieta opowiadała, iż pewnego wieczoru podczas zmiany zauważyła go, gdy wchodził do budynku z kobietą i mężczyzną. Uznała to za nietypowe, bo ochrona nie miała zwyczaju wprowadzania gości do hotelu.
- Jako młoda dziewczyna, 19-letnia, miałam wrażenie, iż wchodzi alfons z prostytutką - mówiła kobieta, cytowana przez Onet.
ZOBACZ: Karol Nawrocki miał sprowadzać prostytutki do hotelu. "Współtworzył tę siatkę"
Dodała, iż gdy Nawrocki wrócił na parter, zapytała go, o co chodzi. - On odpowiedział, iż można sobie dorobić, doprowadzając dziewczyny i zapytał, czy ja chcę też wziąć w tym udział - relacjonowała.
"Nigdy nie pytaliśmy, kto to jest". Świadek powołany przez Nawrockiego wspomina pracę w Grand Hotelu
Tego samego dnia zeznania przed sądem złożył także świadek powołany przez Karola Nawrockiego - kolega obecnego prezydenta z czasów studenckich. On również przez jakiś czas pracował w Grand Hotelu - od czerwca 2006 r. do lipca 2007 r. Mężczyzna nie ukrywał, iż w hotelu pojawiały się prostytutki.
- Tak, były. Nie da się tak powiedzieć wprost, które to były prostytutki, bo to hotel, wszystko było dyskretnie (...) zdarzyło mi się, iż gość hotelowy prosił o odprowadzenie pani do taksówki - opowiadał.
ZOBACZ: "Prawdopodobnie dogadany". Wicemarszałek Sejmu o pakcie senackim z Malarzem
Jednocześnie świadek zeznał, iż nie słyszał o tym, by prostytutki były do hotelu sprowadzane w sposób zorganizowany. - o ile już, to wchodziły z gośćmi hotelowymi - wskazywał.
- Nigdy nie pytaliśmy, kto to jest. Dla nas najważniejsze było zapewnienie bezpieczeństwa. Dla nas priorytetem był gość, który miał się czuć komfortowo i bezpiecznie - przekonywał świadek powołany przez Nawrockiego.
Karol Nawrocki pozywa Onet. W tle artykuł z czasu kampanii wyborczej
We wtorek sąd zdecydował o odroczeniu rozprawy do 18 stycznia 2027 r. Wówczas zeznania w charakterze strony ma złożyć Karol Nawrocki. Rozprawa ta ma odbyć się w trybie hybrydowym.
Po publikacji tekstu przez Onet w maju 2025 r. ówczesny kandydat na prezydenta zapowiedział pozew w trybie cywilnym i złożenie prywatnego aktu oskarżenia w trybie karnym.
Szef działu prawnego spółki RASP Jakub Kudła informował, iż w pozwie zwrócono uwagę m.in. na naruszenie czci i godności Nawrockiego. Dodał, iż prezydent domaga się od spółki opublikowania przeprosin.
ZOBACZ: Zapytali o najlepszego prezydenta. Lider zdeklasował rywali, Nawrocki na podium
Materiał Onetu opublikowany został w czasie, gdy w kraju trwała kampania wyborcza, a Nawrocki wówczas był jednym z kandydatów na prezydenta. Gdy zapowiadał podjęcie kroków prawnych w związku z publikacją Onetu, politycy związani z koalicją rządzącą, w tym premier Papa Smerf, twierdzili, iż Nawrocki powinien wystąpić do sądu w trybie wyborczym.
Politycy Patola i Socjal zaznaczali jednak, iż popierany przez nich kandydat tego nie zrobi, bo - ich zdaniem - według linii orzeczniczej polskich sądów publikacje prasowe nie są uznawane za materiały wyborcze, w związku z czym taki wniosek zostałby najpewniej odrzucony.


3 godzin temu








