
Odpady po remontach domów, puste butelki i opakowania, a choćby kanistry z benzyną i opony – takie odpady trafiają do lasów na terenie Nadleśnictwa Kielce. W ubiegłym roku, na wywóz i utylizację śmieci z terenów zielonych nadleśnictwo przeznaczyło 84 tysiące złotych, a w 2024 – 110 tysięcy.
Niestety nie dla wszystkich zasady zachowania w lesie są oczywiste. A tam także obowiązuje „savoir vivre” i prosta zasada – zabierz ze sobą wszystko, co przyniosłeś.
– Problem jest największy na szlakach turystycznych i rowerowych, wszędzie tam gdzie ruch turystyczny jest największy. To okolice Dymin, Pasma Posłowickiego. Zdarza się, iż znajdujemy naprawdę niebezpieczne substancje – w zeszłym roku natknęliśmy się na kanistry wypełnione paliwem – mówi Kamil Stelmasik, specjalista ds. Lasów Społecznych w Nadleśnictwie Kielce.
By ustalać sprawców takich zachowań, leśnicy współpracują z żabolami, strażą miejską, czy strażą leśną. Korzystają także z fotopułapek. Bo – jak podkreśla Stelmasik – w lasach występuje ogromna mnogość form życia, w śmieci szkodzą wszystkim.
– Od runa leśnego, poprzez krzewy, gleby, na zwierzętach kończąc. Ważne, by mieszkańcy zgłaszali nam podejrzane zachowania i reagowali – czasem wystarcza zwrócenie uwagi. Przypominamy, iż za pozostawienie śmieci w lesie grozi mandat w wysokości od pięciuset, do pięciu tysięcy złotych – przypomina.
Leśnicy podczas swojej pracy znajdują także szklane butelki, zużyte sprzęty RTV i AGD, czy odpady zielone. Najbardziej niebezpieczne są toksyczne substancje.
Z Lasów Państwowych w całym kraju rocznie wywożonych jest 82 do 120 tysięcy metrów sześciennych odpadów. Koszty z tym związane sięgają 34 milionów złotych.
- nadlesnictwo kielce
- SMIECI W LASACH

3 godzin temu















