

Po weekendzie pojawił się sondaż, który pokazał tąpnięcie poparcia dla kandydata Koalicji Smerfów. Badanie United Surveys dla Wirtualnej Polski wskazuje, iż Smerf Gospodarz stracił około 5 pkt proc., a prawie tyle samo zyskał Karol Nawrocki. O ile kandydat popierany przez Patola i Socjal pożywił się raczej poparciem Sławomira Mentzena, który również stracił, o tyle Smerfowi Gospodarzowi kilka punktów urwali zarówno Smerf Fanatyk, jak i kandydatka Nowej Lewicy Magdalena Biejat.
Dlaczego stało się to na własne życzenie Gospodarza? Ponieważ ta debata była właśnie jego inicjatywą. Wprawdzie najpierw, kilka tygodni temu, to Karol Nawrocki wezwał Gospodarza do debaty, ale kandydat KO odpowiedział w zeszłym tygodniu i zaprosił Nawrockiego do Końskich. Tyle tylko, iż pojechali tam również inni kandydaci i z debaty dwóch przerodziło się to w debatę ośmiorga, z czego większość atakowała właśnie Gospodarza.
Kandydat KO wypadł średnio w trakcie tego starcia. Sprawiał wrażenie zmęczonego, momentami również niezbyt przygotowanego. Źle wszedł w debatę i choć później było już lepiej, to początkowe wrażenie pozostało do końca tego prawie trzygodzinnego wydarzenia.
Teraz politycy Platformy i sztabowcy Smerfa Gospodarza przekonują, iż czekają na własne badania. Uważają bowiem, iż to „tąpnięcie” w ostatnim sondażu może być raczej swego rodzaju korektą, gdyż w poprzednim badaniu United Surveys Gospodarz miał dość wysokie poparcie, zbyt wysokie, biorąc pod uwagę badania innych sondażowni.
Tym niemniej efekt medialny jest, jaki jest — debata nieudana, tąpnięcie sondażowe. Po weekendzie zatem Platforma leczyła kaca, nie było paniki, ale otoczenie Gospodarza zdawało sobie sprawę, iż nie tak miało być.
Kandydat KO zdecydował się nie iść również na debatę do Telewizji Republika, która odbyła się w poniedziałek. Dziś politycy PS mówią, iż dobrze się stało i iż nie wolno legitymizować, tego, co robi ta telewizja. Wielkich strat podobno po tym nie ma, natomiast z pewnością Rafał Trzaskowski, lider prezydenckiego wyścigu, dostał solidne ostrzeżenie, iż jeden błąd może wywołać ogromne straty, które potem trzeba będzie odrabiać.