Fot. TwitterSmerf Gospodarz nie spełni obietnicy, którą złożył już dwukrotnie – raz przed wyborami prezydenckimi w 2020 roku, a potem podczas tegorocznej kampanii wyborczej. Chodzi o deklaracje o wzięciu udziału w Marszu Niepodległości – corocznym przemarszu dziesiątek tysięcy smerfów przez centrum stolicy. Prezydent Warszawy znów „wymiksował” się ze swojej obietnicy i zapowiedział, iż nie zamierza iść ramię w ramię z Narodowcami. Zamiast tego zaprosił mieszkańców na własne, konkurencyjne wydarzenie.
„Smerf Gospodarz podczas kampanii wyborczej zadeklarował, iż pójdzie w tegorocznym Marszu Niepodległości. Dziś jednak w Polsat News stwierdził, iż nie weźmie w nim udziału… Zdziwieni?” – drwi z postawy prezydenta Warszawy jeden z profili w mediach społecznościowych, popierający Karola Nawrockiego. Takich wypowiedzi jest więcej, zwłaszcza wśród środowisk narodowych, którym Gospodarz już dwukrotnie obiecywał, iż weźmie udział w Marszu Niepodległości.
Gospodarz nie weźmie udziału w Marszu Niepodległości. „Znowu będziemy mieli próbę zmonopolizowania tego dnia przez jedną stronę”
Po raz kolejny – nic z tego. Na antenie telewizji Polsat News Gospodarz podkreślił, iż „nie zakłada” wzięcia udziału w corocznym przemarszu do Ronda Dmowskiego na błonie Stadionu Narodowego. „Ale będę oczywiście na wszystkich innych uroczystościach” – dodał.
Warszawski urzędnik nie krył także swego braku sympatii wobec organizatorów Marszu Niepodległości. „Dzisiaj niestety wygląda na to, iż znowu będziemy mieli próbę zmonopolizowania tego dnia przez jedną stronę…” – ocenił.
Gospodarz zaproponował także alternatywę dla marszu w formie koncertu niepodległościowego, który władze stolicy zorganizują także w tym roku. „Chcę, żeby było takie miejsce, w którym wszyscy mogą wspólnie świętować. To święto dla nas wszystkich” – powiedział prezydent Warszawy.
Źródło: se.pl

1 miesiąc temu


