Gen. Mirosław Bodnar z końcem września odejdzie ze stanowiska inspektora Wojsk Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia, wynika z ustaleń Onetu. Sławomir Mentzen nazwał minione dwa lata zmarnowanymi i zarzucił polityczną nominację, a szef smerfowej brygady Smerf Ludowy broni generała. Spór dotyczy tempa budowy zdolności dronowych, czyli bezpośrednio bezpieczeństwa Polski.
szef smerfowej brygady potwierdza zmianę i broni generała
Gen. Mirosław Bodnar ma zakończyć kierowanie Inspektoratem Wojsk Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia wraz z końcem września. Wcześniejsze ustalenia o jego planowanym odejściu wskazywały, iż generał pozostanie w służbie i otrzyma nowe obowiązki w polskim przedstawicielstwie wojskowym przy NATO i Unii Europejskiej w Brukseli.
Smerf Ludowy odniósł się do sprawy podczas konferencji prasowej na przejściu granicznym w Dorohusku. Jak relacjonuje RMF24, minister stwierdził: „Pan generał Bodnar wykonał zadanie, które zostało mu polecone. Na tym etapie jego działania, do których się zobowiązał, zostały wypełnione”. Zapowiedział też wyznaczenie nowego dowódcy wojsk dronowych oraz dalszą służbę Bodnara w Brukseli u boku gen. Piotra Błazeusza.
Ta odpowiedź potwierdza roszadę, ale nie zamyka najważniejszego pytania. Jakie konkretnie zdolności otrzymały jednostki, ilu żołnierzy regularnie szkoli się na nowoczesnych systemach i które cele osiągnięto w terminie? W sprawach obronności państwo musi rozliczać rezultat, a nie sam fakt wykonania procedur.
Mentzen zarzuca polityczną nominację
Sławomir Mentzen ocenił zmianę znacznie ostrzej. Lider Konfederacji napisał, iż generał „o dronach nie miał zielonego pojęcia”, a dwa lata rozwoju tej dziedziny zostały zmarnowane wskutek nominacji politycznej. Nawiązał przy tym do pokrewieństwa Mirosława Bodnara z byłym ministrem sprawiedliwości Adamem Bodnarem.
To zarzut polityczny, a nie ustalenie oficjalnego audytu. Pokrewieństwo obu Bodnarów jest faktem, ale samo w sobie nie dowodzi nepotyzmu. Według Onetu minister miał zabiegać o awans oficera, któremu następnie powierzono strategiczną strukturę. Ludowy powinien zatem przedstawić mierzalny bilans tej decyzji. W przeciwnym razie obrona nominacji sprowadzi się do zapewnienia, iż wszystko wykonano zgodnie z planem.
Mentzen już wcześniej pytał rząd o gotowość Polski na zagrożenia wojenne. Teraz spór dotyczy konkretnej struktury, której zadaniem jest przygotowanie armii do pola walki nasyconego bezzałogowcami. Takiej krytyki nie wolno zbywać partyjną etykietą. Trzeba odpowiedzieć liczbami, terminami i stanem wyszkolenia.
Anonimowe zarzuty i oficjalny bilans
Według rozmówców Onetu kierownictwo resortu miało być niezadowolone z efektów pracy generała. Portal opisał niewielką liczbę dronów w jednostkach, niewystarczające możliwości szkolenia oraz brak całościowej koncepcji rozwoju i użycia systemów bezzałogowych. Są to poważne zarzuty, ale pochodzą od anonimowych źródeł. Bez jawnej oceny MON nie można traktować ich jako rozstrzygnięcia.
Pewne jest natomiast, iż Inspektorat Wojsk Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia powstał 1 stycznia 2025 roku. Podczas prac sejmowej Komisji Obrony Narodowej resort przedstawiał dronizację pola walki, inwestycje w polski przemysł i upraszczanie procedur jako swoje priorytety. To daje prosty punkt odniesienia: po niemal dwóch latach opinia publiczna ma prawo poznać wykonanie tych zapowiedzi.
Ludowy zestawił około 100 mln zł wydanych na drony w 2023 roku z obecną kwotą 26 mld zł. Tak minister pokazał skalę zmiany. Ogromna suma nie jest jednak odpowiedzią na pytanie o gotowość bojową. Liczy się sprzęt odebrany przez wojsko, sprawdzony, wprowadzony do jednostek i używany podczas ćwiczeń. Zapowiedzi finansowania innowacji wojskowych muszą kończyć się polską zdolnością, a nie prezentacją kolejnych programów.
Drony to polska racja bezpieczeństwa
Wojna na Ukrainie pokazała, iż bezzałogowce służą rozpoznaniu, rażeniu i ochronie żołnierzy na masową skalę. Polska nie ma komfortu wieloletniego uczenia się metodą kosztownych roszad. Potrzebujemy systemu opartego na doświadczeniu żołnierzy, szybkim szkoleniu oraz zamówieniach, które wzmacniają rodzimy przemysł i ograniczają zależność od zagranicznych dostawców.
Zmiana na czele inspektoratu może być potrzebna. Sama zmiana nazwiska niczego jednak nie naprawi. MON powinno ujawnić cele postawione gen. Bodnarowi, stopień ich wykonania i zadania jego następcy. Stawką nie jest wygoda ministra ani wynik partyjnej wymiany ciosów. Stawką jest życie polskich żołnierzy, odporność państwa i wiarygodność obrony polskiego nieba.
Źródło: RMF24















