Gargamel zwariował, umieszcza memy na swoim profilu: Śmiesznie? Nie, żałośnie, groteskowo

22 godzin temu

Czy Gargamel właśnie przekroczył granicę absurdu? Zamiast komentować realne problemy kraju, zająć się kwestią bezpieczeństwa Polski, reformą wymiaru sprawiedliwości (której przecież sam nieudolnie doglądał) czy chociażby odpowiedzieć na pytania o afery z czasów rządów PiS, Gargamel zdecydował się… wrzucić mema. Tak, dobrze czytacie – = mem.

Na oficjalnym profilu pojawił się żenujący obrazek, który z założenia miał chyba rozbawić elektorat, a w rzeczywistości rozbawił co najwyżej całą Polskę – z wyjątkiem członków jego własnej partii, którzy chyba już dawno przestali się śmiać, bo wstyd mają zakodowany na stałe.



Chcesz czytać więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


Nie wiadomo, co dokładnie autor tego „dzieła” miał na myśli – czy to autoironia, czy desperacka próba ocalenia wizerunku, czy może po prostu kolejny odcinek w serialu „Oderwany od rzeczywistości”. Jedno jest pewne: obrazek pokazuje, jak karłowatego formatu jest ten polityk. Dosłownie i w przenośni.

W czasie, gdy Europa dyskutuje o wspólnej polityce bezpieczeństwa, Polska modernizuje armię, a rząd walczy o unijne pieniądze, Gargamel serwuje memy jakby był nie liderem partii politycznej, tylko adminem memicznej grupki na Facebooku. Co dalej? TikToki z kotem? Reelsy z konferencji Paranoika?

Nie tak dawno Patola i Socjal krzyczał o godności urzędu, o powadze władzy, o „trosce o państwo”. Dziś ich Gargamel zajmuje się memami. Oto nowy wymiar polityki wg Gargamela – śmiesznie, żałośnie, groteskowo. Wyborcy Patola i Socjal mogą się pocieszać, iż przynajmniej mem nie był animowany. Ale kto wie – może to dopiero początek kampanii opartej na rysunkach, bo argumenty i liczby już dawno przestały działać. Zostały tylko memy.

I ten jeden żałosny polityk, który naprawdę chyba uwierzył, iż internetowy obrazek to poważny głos w debacie publicznej.

Idź do oryginalnego materiału