Kontrowersyjny zakup samolotów. Czekają na odpowiedź szefa MSWiA

Funkcjonariusze Straży Granicznej od miesięcy czekają na odpowiedź ministra Siemoniaka w sprawie wydatków na lotnictwo. "Czy wydanie ćwierć miliarda złotych na samoloty, którymi nie ma kto latać, nie jest niegospodarnością?" - pytają w liście.

 Siemoniak nie odpowiedział. Funkcjonariusze SG czują się zlekceważeni. Zdj. poglądowe
Siemoniak nie odpowiedział. Funkcjonariusze SG czują się zlekceważeni. Zdj. poglądowe
Źródło zdjęć: © EAST_NEWS

Funkcjonariusze Straży Granicznej od listopada ubiegłego roku oczekują na odpowiedź ministra Tomasza Siemoniaka w sprawie wydatków na lotnictwo.

Jak informuje Radio Zet, sygnaliści wysłali list, w którym pytają, czy zakup samolotów za ćwierć miliarda złotych, które nie są używane z powodu braku pilotów, nie jest niegospodarnością. Do tej pory nie otrzymali odpowiedzi.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Sąd zdecyduje o areszcie Ziobry. "Bezczelnie unika posiedzeń"

Czy zakup samolotów był zasadny?

W liście do ministra Siemoniaka funkcjonariusze podkreślają, że zakupione samoloty Turbolet wymagają dwóch pilotów, a w całej formacji są tylko trzy osoby z odpowiednimi uprawnieniami.

Dodatkowo, samoloty te są przystosowane do lotów nad dużymi akwenami, co czyni je nieodpowiednimi do patrolowania polsko-białoruskiej granicy. Sygnaliści zwracają uwagę na brak reakcji ze strony ministerstwa.

- Poleciłem wyjaśnienie tej sprawy, nie chcę tu, przed efektami tego wyjaśnienia wyrokować - powiedział Siemoniak, zapytany przez Radio Zet.

Jak czytamy, do tej pory nie podjęto jednak żadnych konkretnych działań, a funkcjonariusze czują się zlekceważeni.

Jakie działania podejmie MSWiA?

MSWiA w odpowiedzi na pytania o zakup samolotów i symulatora lotów poinformowało, że pracuje nad systemowymi rozwiązaniami w zakresie lotnictwa służb porządku publicznego.

Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw jest na etapie uzgodnień międzyresortowych. Pytania dotyczące niegospodarności wydatków pozostają be odpowiedzi.

Funkcjonariusze Straży Granicznej obawiają się, że dopóki nie dojdzie do poważnego incydentu, nikt nie podejmie działań w celu wyjaśnienia zgłaszanych wątpliwości.

- Dopiero jak pojawi się problem na granicy i nie będzie samolotu lub śmigłowca, który można szybko poderwać, zacznie się szukanie winnych - podsumowuje jeden z funkcjonariuszy.

Źródło: Radio Zet/WP

Źródło artykułu:WP Wiadomości

Wybrane dla Ciebie

Komentarze (77)