Eksperyment ministerstwa. Zamiast ekspertów "zatrudniło" kotki. "Premia dla działu"

7 godzin temu
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ewidentnie chce być na czasie i podążać za trendami w sieci. Teraz widzimy tego efekty. Do wytłumaczenia reformy Państwowej Inspekcji Pracy wykorzystano wizerunek... kotów. Internauci są zachwyceni formą i apelują, by pomysłodawcy dostali premie.
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej postanowiło pokazać, iż choćby poważne reformy mogą mieć prostą i przystępną formę przekazu. Zamiast urzędniczego i często niezrozumiałego żargonu, a także suchych komunikatów i tabelek postawiło na krótki film animowany. Nie minęło dużo czasu, a pod wpisem pojawiła się lawina reakcji.

REKLAMA







Zobacz wideo Internauci chcieli, żeby pojechał na Eurowizję. Przemek Kucyk wyznaje: Wysłałem zgłoszenie, nie wiem, co się stało



Nietypowo komunikacja rządowa w sieci. Wrzucili filmik z kotkami
W nagraniu, które zostało opublikowane na Instagramie @mrpips_gov_pl, zostały przedstawione główne założenia reformy Państwowej Inspekcji Pracy (PIP). A to wszystko na przykładzie kotów. - Kotek chodzi codziennie do pracy. Kotek ma szefa. Szef mu mówi, kiedy i gdzie ma pracować i co ma robić. Kotek za swoją pracę dostaje zapłatę. Kotek zgodnie z prawem powinien mieć umowę o pracę, ale zatrudniony jest na umowie zlecenie. Kotek nie może jechać na urlop. Kotek nie może zachorować. Szef może zwolnić kotka z dnia na dzień. Kotek nie ma stabilizacji. Boi się założyć rodzinę. Ministerstwo Pracy chce pomóc kotkowi - tak w humorystyczny sposób wyjaśniono rolę PIP, która będzie stała na straży praw pracowników.


Projekt przewiduje m.in. możliwość przekształcenia pozornych umów cywilnoprawnych i B2B w umowy o pracę. - Naczelnym celem reformy Państwowej Inspekcji Pracy jest skuteczna walka z patologią śmieciowego zatrudnienia, jaka od lat trawi polski rynek pracy - powiedziała w środę w Sejmie ministerka rodziny, pracy i polityki społecznej Smerfetka, cytowana przez serwis gazetaprawna.pl.






Wystarczyło jedno zwierzątko. Poważna reforma dotarła do odbiorców i odbiła się szerokim echem
Internauci entuzjastycznie przyjęli inicjatywę marketingową ministerstwa. W dobie scrollowania w mediach społecznościowych, kotki zadziałały na użytkowników sieci jak magnes, który zachęcił ich do zapoznania się z treścią. Jedni śmiali się z pomysłu, inni zaś przyznali, iż mają nadzieję, iż ta forma prezentowania zmian w przepisach prawa zostanie wdrożona na stałe.
Dlaczego te kotki nie tłumaczą wszystkich projektów ustaw?
Jako trenerka legal design i prostego języka stwierdzam, iż dawno nie widziałam aż tak uroczej formy dla tak poważnej jednak sprawy!
Dziękuję, w końcu zrozumiałym językiem.
Premia dla działu SM jak nic.
Czy taka forma komunikacji jest dla ciebie czytelna i adekwatna? Zachęcamy do udziału w sondzie oraz komentowania.
Idź do oryginalnego materiału