Matka dziecka, które ucierpiało po przyjęciu obowiązkowej szczepionki „nie ma interesu prawnego” by żądać postępowania wyjaśniającego w sprawie sfałszowanego składu preparatu – stwierdził Naczelny Sąd Administracyjny. Oddalił on skargę kasacyjną na wyrok instancji wojewódzkiej z 2024 roku. Kilkuletnie postępowanie dowiodło, iż zdaniem organów mających stać na straży prawa, koncerny farmaceutyczne mogą bezkarnie poddawać polskie dzieci pseudomedycznym eksperymentom.
Sprawę opisał w mediach społecznościowych adwokat Arkadiusz Tetela, pełnomocnik pokrzywdzonych.
Po przyjęciu zastrzyku umieszczonego w katalogu szczepień obowiązkowych (2017 rok) u dziecka wystąpił niepożądany odczyn poszczepienny (NOP). Zlecone przez rodzinę niezależne badanie laboratoryjne wykazało dużą różnicę pomiędzy deklarowanym przez producenta składem preparatu a stanem faktycznym. Na przykład, zawartość glinu miała wynosić 0,82 mg, badanie wykazało 1,97 mg, zaś dopuszczalna wartość ustalona została w Polsce na 1,25 mg.
O sprawie poinformowany został Główny Inspektorat Farmaceutyczny, jednak odmówił wszczęcia postępowania, które wyjaśniłoby rozbieżności. Powołał się przy tym na przedstawione przez producenta badania dotyczące innej serii produktu. Sprawa trafiła więc w 2020 roku do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który zajął się nią… 4 lata później.
W skardze kasacyjnej na niekorzystny dla powódki wyrok WSA strona skarżąca zwróciła uwagę, iż w aktach sprawy nie znalazły się w ogóle przedstawione przez producenta wyniki badań dystrybuowanej w Polsce serii preparatu ani jego „drzewa genealogicznego”. Jak napisał przedstawiciel strony poszkodowanej, „wobec tego niewiadomym jest w oparciu o jakie dokumenty organ [WSA] w rzeczywistości wydawał swoje postanowienie”.
W środę Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną.
„Można powiedzieć, iż teza orzeczenia NSA to: szczepienia są bezpieczne, ale nie będziemy tego sprawdzać, chyba iż producent o to poprosi” – skomentował werdykt adw. Tetela. „W praktyce oznacza to, iż dziecko objęte obowiązkowym kalendarzem szczepień, u którego wystąpiły powikłania po szczepieniu, nie uzyskało prawa do wyjaśnienia, czy preparat podany mu był prawidłowy co do składu. Zdaniem organu takie postępowanie może zainicjować tylko producent” – dodał.
Jak zwrócił uwagę prawnik, istotą wyroku najwyższej instancji administracyjnej w Polsce jest stwierdzenie, iż matka poszkodowanego dziecka „nie ma interesu prawnego” w żądaniach uruchomienia postępowania wyjaśniającego, gdyż takie musi być wszczęte z urzędu.
„To kapitulacja organów powołanych do ochrony obywateli, w tym tych najsłabszych i bezbronnych. Państwo nie może najpierw nakładać obowiązku podania dziecku produktu medycznego, a następnie twierdzić, iż matka tego dziecka nie ma interesu prawnego, by domagać się zbadania jego składu. Ta sprawa to kolejny mocny argument za podważeniem obowiązku szczepień przed Trybunałem Konstytucyjnym” – podsumował adw. Arkadiusz Tetela.
Źródło: Facebook
RoM

13 godzin temu








