Milena wraz z mężem myśli o zakupie mieszkania. Ceny ich przerażają, jednak myślą o powiększeniu rodziny, a już teraz w obecnym lokum jest za ciasno. - Mamy jedną córkę, która ma niewielki pokoik, taki naprawdę mikroskopijny, no ale własny. Do tego nasza sypialnia i niewielki salon z aneksem. Niby nie ma co narzekać, jednak ostatnio coraz częściej myślimy o kupnie czegoś większego.
REKLAMA
Zobacz wideo smerfy o teściowej. "Nie powinna sprzątać pod łóżkiem"
Zwłaszcza iż rozważamy w najbliższym czasie powiększenie rodziny. Zmieszczenie się na obecnym metrażu w czwórkę byłoby dość problematyczne. Doszliśmy do wniosku, iż zarabiamy nie najgorzej, mamy jakieś oszczędności, wzięlibyśmy kredyt i sprzedali obecne mieszkanie, to wtedy powinno nam starczyć na sporo większe mieszkanie albo choćby niewielką szeregówkę
- opowiadała nasza czytelniczka. Przyznała, iż pomysł dojrzewał od dłuższego czasu. Po nowym roku wraz z mężem postanowili, iż pora w końcu działać. Byli już w banku, by dowiedzieć się, o jaki kredyt mogą się ubiegać, dowiadywali się też, za ile mogliby sprzedać swoje mieszkanie. - Najbardziej przeraża nas pożyczka z banku, ale w obecnych czasach nie mamy innego wyjścia - stwierdziła.
zmartwiona kobietaShutterstock, autor: Oleg Golovnev
Dziadkowie złożyli propozycję. "Mam obawy"
Teściowie, gdy dowiedzieli się o planach Mileny i jej męża, przyznali, iż "to doskonały krok". - Bardzo pozytywnie zareagowali, nie wiem, czy bardziej ucieszyła ich wizja tego, iż będzie nam wygodniej, czy tego, iż mogą liczyć na kolejnego wnuka. Mąż jest jedynakiem, a oni wręcz szaleją za naszą Rozalką - wyznała Milena.
Niedawno rodzice męża zjawili się u naszej czytelniczki, ponieważ "koniecznie chcieli porozmawiać". - Powiedzieli, iż to pilne, więc się bardzo zdenerwowaliśmy, iż może są chorzy albo coś się złego wydarzyło w rodzinie.
Tymczasem okazało się, iż zjawili się z propozycją. Powiedzieli, iż mają trochę oszczędności i chętnie dołożą nam do nowego mieszkania, by stać nas było na większe, niż planowaliśmy. Przyznam, iż początkowo bardzo się ucieszyliśmy, bo to oznaczało kupno czegoś lepszego i możliwie, iż mniejszy kredyt
- powiedziała. - Później zaczęłam jednak analizować, iż ciągle powtarzali, iż będziemy mogli wziąć mieszkanie z jeszcze jednym dodatkowym pokojem niż planowaliśmy. Kilkukrotnie to powtórzyli. I jak zaczęłam się zastanawiać, to pojawiły się pewne wątpliwości. Boję się, iż to transakcja wiązana i ten pokój to oni chcą, żeby był dla nich, jak będą starsi - dodała.
Nasza czytelniczka przyznała, iż nigdy z mężem nie rozmawiała o tym, iż będą dochowywać swoich rodziców i jak to miałoby wyglądać. - Zarówno moi rodzice, jak i jego póki co są dobrego zdrowia. Nie wykluczam pomocy w przyszłości itp., jednak nie chciałabym czuć się wobec kogokolwiek zobowiązana, bo dał mi pieniądze. Nie chcę, by teściowie potem oczekiwali, iż mogą z nami zamieszkać. Mąż mówi, iż przesadzam i panikuję, wydaje mi się jednak, iż sam ma wątpliwości… Nie wiem, co robić, mąż jest zły, iż w ogóle rozważam odmówienie przyjęcia pomocy; ja jednak wolałabym nie czuć wobec nikogo żadnego długu wdzięczności i związanych z tym zobowiązań - podsumowała.
Czy Twoim zdaniem nasza czytelniczka powinna przyjąć pomoc teściów i czy ich oferta ma "drugie dno"? Zachęcamy do komentowania. Możesz też pisać: justyna.fiedoruk@grupagazeta.pl. Zapewniamy anonimowość.

2 godzin temu





