Wrzesień był drugim najcieplejszym w historii pomiarów, a globalna temperatura znów przekroczyła próg 1,5 st. C względem epoki preindustrialnej. Na Pacyfiku nasila się El Niño, które może okazać się jednym z najsilniejszych w historii i dodatkowo podbić temperatury w nadchodzących miesiącach. Tymczasem w Arktyce sytuacja wyglądała zupełnie inaczej niż w wielu innych regionach świata.
W Polsce wrzesień był ciepły, ale nie tak jak w latach 2023–2025. Nie brakowało bardzo ciepłych dni, jednak miesiąc pokazał też swoje typowe, jesienne oblicze. Noce były już dość chłodne, co obrazuje poniższa mapa Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW).
Źródło: IMiGW.W Polsce wrzesień był ciepły, ale nie tak jak w latach 2023–2025. Nie brakowało bardzo ciepłych dni, jednak miesiąc pokazał też swoje typowe, jesienne oblicze. Noce były już dość chłodne, co obrazuje poniższa mapa Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW).
Źródło: GeoEdukacja.Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja pod względem temperatur w Stanach Zjednoczonych. Jak podaje NOAA, amerykańska agencja zajmująca się m.in. monitorowaniem pogody i klimatu, wrzesień był najcieplejszym w historii pomiarów. Średnia temperatura była o 2,5 st. C wyższa od średniej dla XX wieku. Miało to negatywne konsekwencje. Podobnie jak w Polsce jedną z nich była susza, która pod koniec miesiąca objęła blisko 60 proc. powierzchni kraju. Tak samo jak w przypadku Polski, sytuacja ta nie ulegała poprawie.
Te dwa przykłady, choć różnią się pod względem temperatur, pokazują obraz współczesnej zmiany klimatu – świata, w którym globalne temperatury coraz częściej przekraczają poziom 1,5 st. C względem epoki preindustrialnej.
Drugi z rzędu miesiąc z przekroczonym progiem 1,5 stopnia
To już drugi miesiąc z rzędu, w którym globalna średnia temperatura przekracza próg 1,5 st. C względem epoki przedindustrialnej. Jak podaje europejski program monitorowania klimatu Copernicus, średnia temperatura we wrześniu była o 1,63 st. C wyższa niż średnia z lat 1850–1900.

Wrzesień był również drugim najcieplejszym wrześniem w historii pomiarów. Rekord należy do września 2023 r., który był o 0,11 st. C cieplejszy.
– Wrzesień był drugim najcieplejszym wrześniem w historii pomiarów na świecie. Po ekstremalnym lecie w niektórych częściach Europy ponownie wystąpiły wyjątkowo wysokie temperatury. Mamy za sobą kolejny okres miesięcy, w których globalna temperatura przekraczała próg 1,5 st. C, a ponieważ silne zjawisko El Niño wciąż się nasila, prawdopodobnie utrzyma się on do 2027 r. – powiedział w oświadczeniu Carlo Buontempo, dyrektor Serwisu ds. Zmian Klimatu programu Copernicus.
Wkraczamy w świat cieplejszy o 1,5 stopnia
Ten rok nie będzie najcieplejszy w historii pomiarów, ale według NOAA znajdzie się na podium. Co więcej, będzie to już drugi rok w historii, w którym średnia roczna temperatura przekroczy poziom 1,5 stopnia.
Źródło: Zeke Hausfather.Za wzrost temperatur odpowiada przede wszystkim globalne ocieplenie związane z emisjami gazów cieplarnianych. Czynnikiem dodatkowo wzmacniającym ten trend jest El Niño. Klimatolog Zeke Hausfather ocenił, iż 2026 r. może zakończyć się wynikiem zbliżonym do tego z 2024 r., najcieplejszego roku w historii pomiarów. Z kolei rok 2027 może być jeszcze cieplejszy w związku z wyjątkowo silnym El Niño.
Obecna sytuacja nie oznacza jeszcze trwałego przekroczenia długoterminowego limitu ocieplenia, ale w przyszłości może się ono stać faktem.
– Przekroczenie długoterminowego limitu określonego w porozumieniu paryskim jest tylko kwestią czasu. To jednak od nas zależy, jak bardzo i na jak długo przekroczymy ten próg – uważa Buontempo.
Nie oznacza to jednak, iż definitywnie przegraliśmy walkę z globalnym ociepleniem.
– Rozpatrywanie tego w kategoriach wygranej i przegranej jest zbytnim uproszczeniem. To tak, jakby ktoś miał postanowienie noworoczne, iż rzuci palenie papierosów: mamy już wrzesień, a ta osoba wciąż pali – tłumaczy dla SmogLabu Piotr Florek z Fundacji Edukacji Klimatycznej, zajmujący się modelowaniem danych klimatycznych. – Czy byłoby lepiej, gdyby zrealizowała swoje plany? Oczywiście, iż tak, ale nie oznacza to, iż już wszystko przepadło. I iż jak rzuci palenie teraz, za miesiąc czy za rok, nie będzie to wiązać się z żadnymi korzyściami w porównaniu do sytuacji, gdyby palenie tytoniu kontynuowała – dodaje.
Pozorna ulga na biegunie północnym
Tymczasem we wrześniu w Arktyce sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Tegoroczne minimum zasięgu lodu morskiego, które przypadło na 12 września, wyniosło 4,6 mln km2. Był to dopiero dziesiąty najmniejszy zasięg w historii pomiarów, co może zaskakiwać w dobie ocieplającego się klimatu. Warto zwrócić uwagę, iż tegoroczne minimum było niemal identyczne jak w latach 2008, 2010 i 2025. Amerykańskie Narodowe Centrum Danych Lodu i Śniegu (NSIDC) podkreśla, iż wszystkie 20 najniższych wartości zasięgu arktycznego lodu morskiego w historii pomiarów satelitarnych odnotowano w ciągu ostatnich 20 lat.
Mimo to obszar zajmowany przez lód morski na Oceanie Arktycznym wciąż był niewielki w porównaniu z wcześniejszymi dekadami.
– Tegoroczne minimum to kolejny przykład niewielkiego zasięgu lodu morskiego w zmienionej Arktyce – powiedział Walt Meier, starszy badacz NSIDC. – Tegoroczna wartość minimum jest zbliżona do wyników z ostatnich lat, ale znacznie niższa niż wszystko, co obserwowaliśmy w latach 80. i 90. oraz na początku XXI wieku.
Pofragmentowany lód morski w pobliżu bieguna północnego pod koniec sierpnia 2026 roku. Źródło: NASA Worldview.Choć zasięg pokrywy lodowej Oceanu Arktycznego był duży jak na ostatnie lata, uwagę zwracał jej wygląd. Na ten aspekt wskazał dyrektor NSIDC Mark Serreze.
– To był dziwny rok. Tegoroczny zasięg lodu morskiego był dopiero dziesiątym najniższym w historii pomiarów, ale mimo dość chłodnego lata nad Oceanem Arktycznym luźny lód morski sięgał aż do bieguna północnego – stwierdził Serreze.
Przyczyną tego stanu rzeczy były silne i długotrwałe sztormy, które sprzyjały topnieniu lodu od spodu dzięki energii cieplnej wody. Na końcowy obraz nałożył się także wpływ cieplejszego klimatu i większej niż dawniej ilości energii cieplnej zgromadzonej w oceanie. Taki stan lodu wystąpił w okresie, gdy od maja do września w Arktyce było chłodniej niż zwykle.
Jak to wpłynie na nas?
Połączenie globalnego ocieplenia, które El Niño może dodatkowo wzmacniać, i niewielkiego zasięgu lodu morskiego może wpływać na cyrkulację atmosferyczną. To z kolei może sprzyjać ekstremalnym wzorcom pogodowym – od okresów silnego mrozu po wyjątkowo łagodną zimę.
W Polsce nie musi to jednak oznaczać ciepłej zimy, co podkreśla profesor Szymon Malinowski:
– Stwierdzenie, iż El Niño przyniesie nam ciepłą zimę, to jest, delikatnie mówiąc, uproszczenie. Mogą być okresy bardzo zimne i bardzo ciepłe i wtedy obie strony będą zadowolone – stwierdził w wywiadzie dla SmogLabu.
Choć sam wpływ El Niño na pogodę w Polsce jest ograniczony, zjawisko to oddziałuje na globalną cyrkulację atmosferyczną, a tym samym również na procesy zachodzące w Arktyce. Napływ ciepła znad Pacyfiku, związany z aktywnością niżu aleuckiego, może znacznie spowolnić zimowy przyrost lodu. Mniejsza pokrywa lodowa oznacza wyższe temperatury w Arktyce, a zmiany w tym regionie mogą wpływać na cyrkulację atmosferyczną i prąd strumieniowy (jet stream). W takiej sytuacji należy liczyć się z pogodowymi niespodziankami również w Polsce.
- Czyta także: El Niño przyniesie nam „ciepłą zimę” w Polsce? Fizyk: To uproszczenie [WIDEO]
–
Zdjęcie tytułowe: shutterstock/Vladimir Tretyakov

2 godzin temu















