
Przywódcy Szkockiej Partii Narodowej, Plaid Cymru i Sinn Féin podpisali w Cardiff wspólną deklarację dotyczącą samostanowienia Szkocji, Walii i Irlandii Północnej. Dokument pokazuje, iż partie opowiadające się za zmianą konstytucyjnego statusu swoich państw po raz pierwszy znalazły się jednocześnie u steru wszystkich trzech zdecentralizowanych administracji. Nie oznacza to jednak, iż rozpad Zjednoczonego Królestwa jest bliski. Sytuacja polityczna, prawna i społeczna w każdej z tych części UK wygląda bowiem zupełnie inaczej.
Newsletter
Dołącz do grona zawsze poinformowanych! Zapisz się na newsletter i otrzymuj cotygodniowe podsumowania naszej działalności oraz informacje o nadchodzących wydarzeniach.
Dołącz do grona zawsze poinformowanych! Zapisz się na newsletter i otrzymuj cotygodniowe podsumowania naszej działalności oraz informacje o nadchodzących wydarzeniach.
Dziękujemy za zapis do naszego newslettera!
Aktualnie są to John Swinney w Szkocji, Rhun ap Iorwerth w Walii i Michelle O’Neill w Irlandii Północnej. Właśnie jako przywódcy partii, a nie jako pierwsi ministrowie swoich krajów, wystąpili w Cardiff. Dokument mówiący o tym, iż „czas Westminsteru się skończył”, podpisany w poniedziałek 15 września, jest wyrazem tejże sytuacji.
We wspólnym porozumieniu podpisanym przez reprezentantów trzech partii stwierdzono:
Żaden rząd w Westminsterze nie ma prawa blokować demokracji ani podważać zasady, zgodnie z którą to nasze społeczeństwa decydują o własnej przyszłości. Zdajemy sobie sprawę, iż nasze partie prezentują odmienne stanowiska w kwestiach ustrojowych oraz iż każdy naród określi swoją przyszłość na własnych zasadach i we własnym tempie. Wzywamy rząd brytyjski do przygotowania się, zaplanowania i umożliwienia przeprowadzenia zmian ustrojowych w każdym z tych regionów”.
Odpowiedź ze strony rządu w Londynie była dyplomatyczna. Starano się w niej przekierować dyskusję na bardziej przyziemne problemy polityczne. W reakcji na spotkanie rzecznik premiera oświadczył: „Premier jest zdeterminowany, by wprowadzać zmiany we wszystkich czterech częściach składowych Zjednoczonego Królestwa, i głęboko wierzy w sens istnienia Unii. Zjednoczone Królestwo osiąga najlepsze wyniki, gdy ludzie jednoczą się wokół wspólnych wartości i współpracy na rzecz rozwiązywania problemów, zamiast ulegać podziałom; dlatego premier będzie przez cały czas koncentrować się na łagodzeniu obciążeń finansowych gospodarstw domowych i zapewnianiu większego bezpieczeństwa gospodarczego, zamiast angażować się w debaty konstytucyjne czy kolejne referenda”. Pojednawczo dodano także o woli ścisłej i osobistej współpracy premiera z szefami rządów Szkocji, Walii i Irlandii Północnej.
Szkocka Partia Narodowa chce niepodległości
Szkocja związana jest z Anglią od 1603 roku, gdy oba kraje połączyła unia personalna, przekształcona w 1707 roku w jednolite Królestwo Wielkiej Brytanii. Na mocy ustawy Scotland Act z 1998 roku kraj ten ponownie posiada swój własny parlament, uchwalający prawo w kwestiach niezarezerwowanych dla parlamentu Zjednoczonego Królestwa. Szkoci mają odrębne prawo karne, a także swój własny rząd, przed 2007 nazywany Szkocką Egzekutywą.
Istniejąca od 1934 roku Szkocka Partia Narodowa prowadzi długą kampanię na rzecz niepodległości. Pierwszy mandat w Izbie Gmin uzyskała jednak dopiero w roku 1970. Choć wygrała wszystkie wybory do parlamentu Szkocji począwszy od 2007 roku, to nigdy nie uzyskała ani większości głosów, ani choćby mandatów. Porażką zakończyło się także referendum z 2014 roku, w którym za opuszczeniem Zjednoczonego Królestwa opowiedziało się 44,7 % głosujących, przy wysokiej frekwencji (84%).
Dzieje się tak pomimo znacznej pomocy z budżetu Zjednoczonego Królestwa – wydatki publiczne na mieszkańca Szkocji są wyższe niż w jakiejkolwiek innej części państwa. Rządząca od osiemnastu lat SNP walczy o ich zwiększanie, co czyni wątpliwym perspektywę polepszenia dobrobytu Szkotów, gdyby zabrakło pomocy Londynu.
Jednym z najmocniejszych argumentów przeciwko niepodległości Szkocji są sprawy ekonomiczne. Opuszczenie Zjednoczonego Królestwa wiązałoby się z ogromnym ryzykiem i chaosem. Według Centre for Economic Performance, instytucji badawczej związanej z London School of Economics, oznaczałoby to dwu- lub choćby trzykrotnie większe turbulencje niż te, które towarzyszyły Brexitowi. Dochód w przeliczeniu na mieszkańca mógłby zmaleć choćby o około 8%. Nie zrekompensowałby tego choćby powrót Szkocji do Unii Europejskiej, jako iż szkocki eksport do pozostałych części Zjednoczonego Królestwa jest ponad trzykrotnie większy aniżeli do państw UE[1].
Trudne do zignorowania są także dane demograficzne odnoszące się do więzi Szkotów z resztą UK – według spisu powszechnego z 2011 roku około 700 tysięcy dorosłych urodzonych w Szkocji mieszkało w pozostałej części Zjednoczonego Królestwa, podczas gdy około 470 tysięcy dorosłych urodzonych w innych częściach UK wyemigrowało do Szkocji. Szacuje się także, iż około połowa Szkotów ma krewnych zamieszkałych w Anglii, Walii lub Irlandii Północnej[2].
Drażliwa pozostaje także kwestia rozmieszczenia całości brytyjskiej broni nuklearnej na terenie Szkocji. SNP domaga się jej przeniesienia, na co nie zgadza się rząd w Londynie, wskazujący, iż lokalizacja ta jest bezalternatywna i należy do długoterminowej strategii bezpieczeństwa narodowego. Po stronie Londynu stoi także NATO, powtarzające argumenty brytyjskiego rządu.
Buduj z nami Nowy Ład!
Twoje wsparcie to inwestycja w rozwój Polski. Pomóż nam budować niezależny portal opinii broniący polskiej suwerenności i wartości narodowych.
Rosnąca pozycja walijskich secesjonistów
Walia została ostatecznie podbita przez Anglików pod koniec XII wieku. Od 1301 roku symbolem jej związków z Albionem jest noszenie przez następcę tronu tytułu księcia Walii.
Po raz pierwszy od dewolucji Partia Pracy nie była największym ugrupowaniem w Seneddzie. Część poparcia Plaid Cymru uzyskała kosztem niepopularnej w skali całego Królestwa Partii Pracy, z którą łączy ją lewicowy profil z hasłami niepodległości.
Upadek Starmera. Czy Wielką Brytanią da się rządzić?
Wielka Brytania chce ograniczyć imigrację. Czy zmiana prawa wystarczy?
Irlandia na drodze do zjednoczenia
Najbardziej kontrowersyjna spośród wszystkich dążeń niepodległościowych części składowych Królestwa jest kampania na rzecz reunifikacji Irlandii. Większa jej część uzyskała niepodległość od Wielkiej Brytanii w 1922 roku. Północ z kolei, która pozostała przy koronie brytyjskiej, miała stać się na lata areną krwawego konfliktu pomiędzy republikanami a unionistami.
Niezrozumienia wielkopiątkowe z 1998 roku zakończyły walki, przyjmując, iż kwestia ewentualnego zjednoczenia Irlandii odbyć się może wyłącznie drogą pokojową
i demokratyczną. Popiera je dziś około jednej trzeciej mieszkańców Irlandii Północnej przy sprzeciwie blisko połowy. Zwolennicy zjednoczenia są jednak większością w czterech
z sześciu hrabstw składających się na Irlandię Północną.
Kwestie ekonomiczne schodzą w przypadku ewentualnej secesji Irlandii Północnej na dalszy plan. Choć czerpie ona więcej z budżetu Zjednoczonego Królestwa, niż do niego dokłada, to koszty te zostałyby przerzucone na Republikę Irlandii. Przejściowe trudności w unifikacji prawa i administracji również nie są przeszkodami nie do przezwyciężenia, jakkolwiek kosztowne by one były.
Co dalej z Wielką Brytanią?
Jako alternatywę dla ruchów niepodległościowych postuluje się pogłębienie procesu dewolucji wraz z przyznaniem większych kompetencji rządom krajowym, a także samorządom lokalnym i regionalnym, lub przekształcenie Zjednoczonego Królestwa w państwo federalne albo konfederację.
Spośród partii politycznych rzeczniczką federalizmu, a co najmniej większej decentralizacji władzy, są Liberalni Demokraci. W 2014 roku postulowali oni przyznanie parlamentowi Walii kompetencji posiadanych przez parlament Szkocji. W 2021 dodali do tego utworzenie regionalnych zgromadzeń prawodawczych w Anglii o analogicznych prerogatywach. Ich manifest z 2024 r. mówi m.in. o przekazywaniu większej liczby kompetencji z Westminsteru i Whitehall oraz o pisanej konstytucji federalnego UK przy jednoczesnym sprzeciwie wobec kolejnego szkockiego referendum[4].
Federalizacji Zjednoczonego Królestwa służyć miałoby także przekształcenie Izby Lordów w zgromadzenie regionów. Postulował to również poprzedni premier Keir Starmer. (https://nlad.pl/brytyjska-lewica-na-drodze-do-wladzy-kim-jest-sir-keir-starmer/).
Podnoszony niekiedy pomysł utworzenia oddzielnego parlamentu Anglii nie cieszy się poparciem, jako iż Anglicy w przytłaczającej większości czują się związani z parlamentem w Westminsterze.
W odpowiedzi na spotkanie liderów partii niepodległościowych Lowe stwierdził: „Wybór jest jasny. Można zaakceptować status quo, które oznacza przyzwolenie na postępującą dezintegrację naszego Zjednoczonego Królestwa – a do tego zobowiązują się wszystkie pozostałe główne partie. Można też podjąć zdecydowane działania na rzecz ponownego zjednoczenia naszej wspólnoty poprzez wycofanie się z nieudanej dewolucji. To właśnie zrealizuje Restore Britain”. Wypowiedzi towarzyszyła deklaracja o przygotowaniu przez partię szczegółowego programu politycznego w tej sprawie.
Czy Zjednoczone Królestwo się rozleci?
Wspólna deklaracja przywódców Szkocji, Walii i Irlandii Północnej jest istotnym wydarzeniem politycznym, ale sama w sobie nie przybliża jeszcze rozpadu Zjednoczonego Królestwa. Sytuacja w każdym z trzech państw jest bowiem odmienna. Szkocja ma silny i od lat obecny ruch niepodległościowy, Walia dopiero zwiększa znaczenie polityczne Plaid Cymru, natomiast w Irlandii Północnej istnieje szczególna, określona w porozumieniu wielkopiątkowym ścieżka prowadząca potencjalnie do zjednoczenia Irlandii.
Jednocześnie droga do zmian konstytucyjnych pozostaje długa.
Jednym z możliwych sposobów ograniczenia napięć między Westminsterem a krajami składowymi pozostaje dalsza decentralizacja władzy, a w dalszej perspektywie także federalizacja Zjednoczonego Królestwa. Taki kierunek proponują m.in. Liberalni Demokraci.
Wspólna inicjatywa ugrupowań narodowych pokazuje więc przede wszystkim, iż kwestia przyszłego kształtu państwa pozostaje żywa. Nie przesądza natomiast, czy Zjednoczone Królestwo w obecnym kształcie przetrwa, czy też w przyszłości czeka je głębsza reforma konstytucyjna.
Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem w przewidywalnej przyszłości jest jednak utrzymanie status quo. W polityce, tak jak w życiu, najbardziej stałe potrafią być rozwiązania już zastane, choćby gdy zostały wprowadzone jako prowizoryczne i kompromisowe.
Ten tekst przeczytałeś za darmo dzięki hojności naszych darczyńców
Nowy Ład utrzymuje się dzięki oddolnemu wsparciu obywatelskim. Naszą misją jest rozwijanie ośrodka intelektualnego niezależnego od partii politycznych, wielkich koncernów i zagraniczych ośrodków wpływu. Dołącz do grona naszych darczyńców, walczmy razem o podmiotowy naród oraz suwerenną i nowoczesną Polskę.
Darowizna na rzecz portalu Nowy Ład Koniec Artykuły
[1] H. Huang, T. Sampson, P. Sneider, Disunited Kingdom? Brexit, trade and Scottish independence, https://cep.lse.ac.uk/_new/publications/abstract.asp?index=7714 [dostęp: 21.09.2026].
[2] N. Eardley, Scottish independence: The Scots in England who want Scotland to go it alone, 7.08.2014, https://www.bbc.com/news/uk-27655496, [dostęp: 21.09.2026].
[3] Według danych z 2019 roku było to odpowiednio 108% średnich wydatków przy zaledwie 76% wpływów, Shortfall in public finances in Wales due to lower revenues, report finds, https://www.cardiff.ac.uk/news/view/1523654-shortfall-in-public-finances-in-wales-due-to-lower-revenues,-report-finds [dostęp: 21.09.2026].
[4] For a Fair Deal. Manifesto 2024 [PDF], s. 100, https://www.libdems.org.uk/fileadmin/groups/2_Federal_Party/Documents/PolicyPapers/Manifesto_2024/For_a_Fair_Deal_-_Liberal_Democrat_Manifesto_2024.pdf?utm_source=chatgpt.com [dostęp: 21.09.2026]

5 dni temu








